Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest N lis 17, 2019 10:34 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 92 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7  Następna strona
 Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewno? 
Autor Wiadomość
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So sie 25, 2018 8:33 am
Posty: 44
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewno?
Viridiana napisał(a):
Odrzucić swoje uprzedzenia. Założyć, że tak naprawdę to być może nic nie wiesz. Pozwolić odejść bólowi i zrobić miejsce na coś nowego. Podążać w kierunku postawy, w której nie będzie w tobie nieustannych oskarżeń. Przestań mówić, zacznij słuchać. Przyszedłeś szukać odpowiedzi, ale jak dać odpowiedź, gdy mówisz?

Myślisz, że nie próbowałem, odrzucić uprzedzenia? Albo starać się pozwalać odejść bólowi?
A jak mam słuchać, kiedy nie mogę nic powiedzieć? Odnieść się do tego?
Viridiana napisał(a):
Naprawdę zamierzasz traktować Biblię tak dosłownie?

A jak według Ciebie traktować Biblię?
Viridiana napisał(a):
Tu nie chodzi o wszechmoc. Tylko o to, że Bóg to nie jest złota rybka, która ci spełni każdą prośbę - tym bardziej nie musi spełniać tej prośby. Dostałeś na ziemi napomnienie, wiesz, że jest piekło i Niebo, nie kombinuj. Nie próbuj się usprawiedliwiać.

Usprawiedliwiać się? Ale czym? Niesprawiedliwym życiem?
Ja Boga zawsze traktowałem jak osobę, a nie jak złotą rybkę. I dlatego bym go o to poprosił, a nie żądał.
Viridiana napisał(a):
Chcesz wszystko na swoim poziomie - a dlaczego Bóg ma cię ograniczyć do twojego poziomu? Nie lepiej, żeby z pomocą Pisma, wiary wprowadził cię na wyższy poziom?

Wyższy poziom. Ale czego?
Viridiana napisał(a):
Bycie narzędziem to nie obelga. Narzędzie jest potrzebne. Oczywiście mówię to z lekka przenośnie.

A czy narzędzie odwdzięczy się długą eksploatacją, jeżeli nie będzie czyszczone, tępe, albo odłożone w kąt...
Viridiana napisał(a):
Dlaczego ciebie stworzył? Już ci dałam radę: relacja z Bogiem ci to pokaże.

Ile raz mam ci pisać, że próbowałem nie raz tą relację stworzyć. Różnymi sposobami. I nigdy to się nie udawało.
Viridiana napisał(a):
Nie byłam w takiej sytuacji jak twoja, więc skąd mam wiedzieć? Jeżeli założyć pewne podobieństwo pomiędzy mną z warunków, jakie mam i potencjalną mną z twoich, to szukałabym odpowiedzi, ale spokojnie, racjonalnie.

Chodziło mi o obraz Boga w Twojej głowie, jakbyś przeżyła to samo co ja, albo ktoś inny.
Viridiana napisał(a):
Czy ja wiem?

A mało to było w Piśmie napisane o piekle? I jak trudno się dostać do Nieba? Widocznie nie wiesz.
Viridiana napisał(a):
To właśnie to jest piękne w Bogu, że jak ktoś nie umie, ale chce, to Bóg mu może dać łaskę i będzie umiał.

Myślisz, że nie próbowałem? Nie mówiłem Mu tego?
No ale zaraz.... przecież twierdzisz, że Bóg to nie złota rybka...
Więc jak to teraz jest?
Viridiana napisał(a):
Może to i czasami dobrze, że nie będzie taki sam?

I najlepiej niech cierpi całe życie, albo niech stanie się bandziorem?
Jak napisałem, że w każdym człowieku coś może pęknąć.
Różne są powody, różne sytuacje. Ale niekiedy tacy ludzie nie mają nic do stracenia.
Albo samobójcy, takie wiem wiem, wolna wola, Bóg do tego nie doprowadził itp.
Ci biedni ludzie, są już na takim skraju wyczerpania psychicznego, są tak osamotnieni, tak odrzuceni, że oni są w już w takim stanie psychicznym, że zrobią wszystko, aby się od tego uwolnić.
Wiesz, w końcu, że jesteśmy ludźmi... A nie Bogiem. Człowiek jest bardzo słaby. A często takim ludziom zwalają się najczęściej sprawy po kolei. Więc dlatego uważam, że Bóg jest przy ludziach, których kocha bardziej od innych. Pisaliśmy już o tym. :)
Viridiana napisał(a):
Twoje uczucia nie mają nic do gadania.
Tu ma być ważny duch, a nie dusza.
Zbyt łatwo wyrokujesz. :)

Więc po co są uczucia? :) Chcesz to sobie gadaj z Bogiem tym swoim duchem. Człowiek bez uczuć, byłby jak skała.
Ja tam nie mam zamiaru modlić się duchem. Jestem człowiekiem, składający się z tych trzech rzeczy. A dusza to jak się nie mylę z Greckiego Psyche, czyli psychika. Ale mogę się mylić. Ale przed wszystkim jestem człowiekiem. Bo Bóg stworzył jednak człowieka. Bo tak pisze w piśmie. I rozumuję jak człowiek.
No uczucia się nie liczą. :)
Viridiana napisał(a):
No tak. Żyjesz by cierpieć.
Nie powiedziałam tego. Nie przekręcaj moich wypowiedzi. :) Nie czytaj z nich tego, co chcesz z nich wyczytać.

Źle zrozumiałaś, wyraziłem się jako o człowieku, że tak to zrozumiałem i zrozumuje, że zyje się by cierpieć. Tak mogłem to napisać.
Viridiana napisał(a):
Rachunek prawdopodobieństwa nie wyklucza sytuacji totalnie nieprawdopodobnych. Może akurat po prostu źle trafiłeś. Nic więcej.

Nic nie dzieje się przypadkiem.
Viridiana napisał(a):
Ale był przy tobie. Tylko ty mu nie ufałeś.

Ale próbowałem, tak jak umiałem. Ale cóż więcej tego nie zrobię, bo nie umiem. A prosiłem. A no fakt... Bóg to nie jest złota rybka i wyłacznie trzeba prosić duchem, które to jest prawie nie możliwe. ...
Viridiana napisał(a):
Bóg też tego nie zrobił.

Bóg nie. Ale zrobił to szatan. Przy pozwoleniu Boga. Ile razy mam to pisać....Przecież On lubi dopuszczać (przez szatana, żebyś znowu nie pisała...) cierpienia, czy tam zsyłać krzyże.
Bo On przecież każdego kogo kocha, karci i ćwiczy. Sam tak mówi.
Viridiana napisał(a):
A jak ci ma odpowiedzieć, jeśli nie chcesz się do Niego zbliżyć?

Próbowałem.
Viridiana napisał(a):
Sobie? On nie musi sobie nic udowadniać. :)

To po co wystawia ludzi na próby? Nawet na takie bardzo ciężkie?
A co Hioba, jaka by to nie była Księga. To i tak masz tam potwierdzenie, że Bóg pozwala szatanowi na dużo. Więc teoretycznie, można w przenosi napisać, że Bóg sprowadził nieszczęście, albo karę. I ja tak wcześniej to miałem na myśli.
Bóg nigdy, ale poprzez użycie szatana, to już tak.
Viridiana napisał(a):
Ja tu żadnej całości nie widzę.

Ale ja widzę. :) Bo znam sowje życie. Ty tylko, tyle o mnie wiesz, co tutaj napisałem. Ale to i tak jest kropla w morzu.
Viridiana napisał(a):
Odnoszę wrażenie, że podświadomie dążysz do wyparcia Boga. To jest łatwiejsze. Już kiedyś w twoim życiu była wiara - ale gdy teraz na forum okazało się, że ona nie polega tylko na tym, że w modlitwie pogadasz, o coś poprosisz, a Bóg się odwdzięczy spełnieniem modlitwy, to uparcie wypierasz Boga. Nie chcesz spróbować postawy, jaką ci proponujemy. My zachęcamy do relacji, do takiego tańca, w którym nie jesteś pewien, jaki krok zaraz nastąpi, ale ufasz prowadzącemu, ale wolałbyś transakcję handlową, w której za modlitwę dostaniesz to, a za coś inne tamto. A tak się nie da z Bogiem być. To Bóg Żywy, którego nie możemy ubrać w ramy. Jakbyśmy patrzyli na ogromną przestrzeń, która nie da się objąć cała wzrokiem, a która jest obrazem i możemy podziwiać jego kawałek - bardziej do tego podobny jest Bóg. Zachęcamy do tego, by umieć się postawić w sytuacji ucznia, by pochylić czoło i powiedzieć "Ucz mnie". Chcesz nauczyć się kochać - dlaczego więc nie chcesz stać się uczniem?

Nie robię tego bo chce, tylko dlatego, że poczułem się skrzywdzony. Wszystko zaczęło się, gdy byłem dzieckiem. Tak wiem, że zaraz napiszesz mi, że przez tą wolną wolę, czy przez ten grzech pierworodny. A no właśnie... A chrzest?
Wracając, zawsze myślałem, że dla Boga najważniejsza jest miłość, między rodziną. Właśnie miłość. Przecież ona od Niego pochodzi i jest najcenniejszym darem, bo uważam, że to jest dar i łaska dla ludzi. To jest to właśnie dobro.
Aniby jak małe dziecko ma się nauczyć Jego i Jego miłości?
Ojciec właśnie... Z tego co wiem, dla małego chłopca Ojciec jest bardzo ważny w życiu. Bo to po nim chłopiec uczy się jak być mężczyzną. Tak gdzie była miłość, ale i dyscyplina to chłopcy, a raczej moi koledzy wyrastali na dzielnych facetów, świetnie radzący sobie z życiem, chociaż nie zawsze.. Buduje sie też zaufanie między synem, a ojcem. A ojciec dla małego chłopca to "uosobienie Boga". I założę się, że Bóg jest dumny z takich ojców. Z ojcem jest inna więź niż z matką. :)
Mnie ojciec, samo już słowo bardzo źle się kojarzy. Matkę ledwo co pamiętam. Dziecko, które jest nie nauczone zaufania, miłości czy też innych ważnych rzeczy. Może nie, że nauczona. ale obdarowana.
Zamiast tego zna strach, lęk i praktycznie brak wzorców.
Więc nie dziwcie się, że tak właśnie piszę. Że właśnie taki jestem.
Niech Bóg weźmie to pod uwagę, że ja jestem inny, niż Ci, u których tak to wyglądało, że nie umiem ufać, ani kochać. Mam nadzieje, że i ty to teraz rozumiesz.
Co do modlitwy i Boga.
Często szukałem w modlitwie jaki jest Bóg i ogólnie wszystko co jest z Nim związane. Bo mnie bardzo On ciekawił.
Były też modlitwy ot tak do Niego, bez niczego. Bez proszenia, żalenia. Po prostu modlitwa. Każda moja modlitwa zaczynała się od Ojcze nasz.
Mówiłem mu różne rzeczy. Nie żadnym duchem, duszą czy tam ciałem. Po prostu sobą.
Ja nigdy nie liczyłem, że Bóg mi coś tak po prostu da. Miałem tylko nadzieję, a nie coś w stylu: Masz mi to dać!

Co więcej, nie wiem czy wiarę można dzielić na kategorię. Ale z twoich postów. Chyba tak.
W Boga, wierzyłem odkąd pamiętam. Modliłem się też od kiedy pamiętam. Były momenty, że w ogóle się nie modliłem itp.

Po prostu nie mogę zrozumieć kilku rzeczy i tyle. Zastanawia mnie to po co mnie stworzył, skoro wiedział jak będzie. Przecież mógłby być to ktoś inny. Albo nie tworzyć mnie wcale. Przecież jest tyle miliardów ludzi... A ja nie jestem jakimś wyjątkiem. Nikt się mnie nie pytał o narodziny, dlaczego wtedy nie ma wolnej woli?


Wt mar 05, 2019 10:10 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr sie 01, 2018 12:38 pm
Posty: 2010
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewno?
A nie pomyslales ze bez tych doswiadczen nie rozumial bys jak wazna jest milosc i jej okazywanie?
Myslisz ze Jezus nie chcial by byc kochanym? A wiesz co ludzie Mu zafundowali.
Masz wybor, robic jak twoj ojciec, lub tak by inni wokol ciebie nie doznawali tego co ty.
Ciesz sie ze nie masz takiego testu swojej wiary jak Abracham, a jak widac to jestes na granicy nie zdania takiego testu. Myslisz ze tylko ty jestes doswiadczany?
Kazdy jest i niektorzy maja wielokrotnie ciezsze niz twoj. masz pretensje ze nikt cie nie pytal o przyjscie na ten swiat? A znasz kogos, kogo sie ktos o to pytal? Twojego ojca tez nikt sie nie pytal, a to co robil to byly jego wybory, tak jak ty masz swoje i jedynie od ciebie zalezy co wybierzesz i czy bedziesz chcial zrozumiec.

I idz wreszcie pojednac sie z Bogiem jak chcesz byc zdrowy!

_________________
someone1@opoczta.pl


Śr mar 06, 2019 6:25 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 14, 2018 8:41 pm
Posty: 787
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewno?
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Odrzucić swoje uprzedzenia. Założyć, że tak naprawdę to być może nic nie wiesz. Pozwolić odejść bólowi i zrobić miejsce na coś nowego. Podążać w kierunku postawy, w której nie będzie w tobie nieustannych oskarżeń. Przestań mówić, zacznij słuchać. Przyszedłeś szukać odpowiedzi, ale jak dać odpowiedź, gdy mówisz?

Myślisz, że nie próbowałem, odrzucić uprzedzenia? Albo starać się pozwalać odejść bólowi?

Więc rób to nadal. Obalaj własny punkt widzenia.
Spróbuj też wybaczyć tym, którzy ciebie skrzywdzili.
ZX6R napisał(a):
A jak mam słuchać, kiedy nie mogę nic powiedzieć? Odnieść się do tego?

To było odrobinę metaforyczne. :) Właśnie słuchanie polega m. in. na tym, że nie mówisz. Bo możesz swoim głosem zagłuszyć odpowiedź. A w ogóle to powinno być aktywne słuchanie - starasz się myśleć, co może chcieć ci przekazać druga strona. Nie pisz postów na szybko. Przeczytaj je, potem na spokojnie i chłodno je przemyśl, dopiero potem napisz. Jeżeli wyjdzie na to, że na post będzie trzeba poczekać - nie ma problemu.
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Naprawdę zamierzasz traktować Biblię tak dosłownie?

A jak według Ciebie traktować Biblię?

Tak, by rozumieć "co autor miał na myśli" i do tego dążyć. ;)
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Tu nie chodzi o wszechmoc. Tylko o to, że Bóg to nie jest złota rybka, która ci spełni każdą prośbę - tym bardziej nie musi spełniać tej prośby. Dostałeś na ziemi napomnienie, wiesz, że jest piekło i Niebo, nie kombinuj. Nie próbuj się usprawiedliwiać.

Usprawiedliwiać się? Ale czym? Niesprawiedliwym życiem?
Ja Boga zawsze traktowałem jak osobę, a nie jak złotą rybkę. I dlatego bym go o to poprosił, a nie żądał.

Ale zauważ, w Piśmie Świętym nie ma takiej opcji, o jakiej piszesz. Prosić możesz, ale Bóg już w Piśmie dał odpowiedź, jakie opcje masz po śmierci.
Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: "Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! - Mt 25, 31-34
Przez usprawiedliwianie się miałam na myśli to, że szukając jakiś innych opcji niż te w Piśmie Świętym być może liczysz na to, że po prostu unikniesz konsekwencji.
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Chcesz wszystko na swoim poziomie - a dlaczego Bóg ma cię ograniczyć do twojego poziomu? Nie lepiej, żeby z pomocą Pisma, wiary wprowadził cię na wyższy poziom?

Wyższy poziom. Ale czego?

Wiary, życia, wszystkiego.
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Bycie narzędziem to nie obelga. Narzędzie jest potrzebne. Oczywiście mówię to z lekka przenośnie.

A czy narzędzie odwdzięczy się długą eksploatacją, jeżeli nie będzie czyszczone, tępe, albo odłożone w kąt...

Jak narzędzie samo się czasami opiera, żeby je wyczyścić, to co z takim delikwentem mogę zrobić? ;)
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Dlaczego ciebie stworzył? Już ci dałam radę: relacja z Bogiem ci to pokaże.

Ile raz mam ci pisać, że próbowałem nie raz tą relację stworzyć. Różnymi sposobami. I nigdy to się nie udawało.

Ale czy to były właściwe sposoby?
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Nie byłam w takiej sytuacji jak twoja, więc skąd mam wiedzieć? Jeżeli założyć pewne podobieństwo pomiędzy mną z warunków, jakie mam i potencjalną mną z twoich, to szukałabym odpowiedzi, ale spokojnie, racjonalnie.

Chodziło mi o obraz Boga w Twojej głowie, jakbyś przeżyła to samo co ja, albo ktoś inny.

Aha. To obrazu Boga bym szukała (znów zakładając, że wystąpi pewne podobieństwo pomiędzy jedną a drugą wersją mnie), pytała się bardziej doświadczonych w wierze, dlaczego tak jest.
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Czy ja wiem?

A mało to było w Piśmie napisane o piekle? I jak trudno się dostać do Nieba? Widocznie nie wiesz.

Czytuję Pismo Święte, analizuję i siedzę nad tym godzinami, więc nie wmawiaj mi, że wiesz lepiej. ;)
Owszem, trudno jest dostać się do Nieba, ale czy jest w tym jakieś zaskoczenie?
W Piśmie jest też dużo o miłosierdziu. Ono gdzieś za tymi słowami się kryje. Nawet w mówieniu o piekle w Piśmie jest miłosierdzie, bo ukazuje troskę Pana o nas.
Zresztą, jeżeli Bóg wie, że istnieje piekło i że jest ono absolutnie okropnym miejscem, dlaczego ma o nim nie mówić?
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
To właśnie to jest piękne w Bogu, że jak ktoś nie umie, ale chce, to Bóg mu może dać łaskę i będzie umiał.

Myślisz, że nie próbowałem? Nie mówiłem Mu tego?
No ale zaraz.... przecież twierdzisz, że Bóg to nie złota rybka...

Ale to nie transakcja handlowa. Tu jeszcze trzeba odpowiedniej postawy serca.
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Może to i czasami dobrze, że nie będzie taki sam?

I najlepiej niech cierpi całe życie, albo niech stanie się bandziorem?

Moje pytanie nie dotyczyło każdego człowieka (?). Ale cierpienie też może kształtować.
ZX6R napisał(a):
Wiesz, w końcu, że jesteśmy ludźmi... A nie Bogiem. Człowiek jest bardzo słaby. A często takim ludziom zwalają się najczęściej sprawy po kolei. Więc dlatego uważam, że Bóg jest przy ludziach, których kocha bardziej od innych. Pisaliśmy już o tym. :)

Pisaliśmy, ale nie słuchałeś tego, co mówię.
Ludzie np. popełniający samobójstwa często robią to z powodu chorób i zaburzeń psychicznych. To jest stan, który trzeba leczyć, bo on utrudnia kontakt z Bogiem. To, że oni upadli, to wina nie Boga, tylko ich choroby, która im stanęła na drodze.
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Twoje uczucia nie mają nic do gadania.
Tu ma być ważny duch, a nie dusza.
Zbyt łatwo wyrokujesz. :)

Więc po co są uczucia? :) Chcesz to sobie gadaj z Bogiem tym swoim duchem. Człowiek bez uczuć, byłby jak skała.

Uogólniasz swoje uczucia do uczuć w ogóle, a ja nie o tym. :)
ZX6R napisał(a):
Ja tam nie mam zamiaru modlić się duchem.

I jak z tobą gadać? Wiesz lepiej od wszystkich (ironia).
ZX6R napisał(a):
Jestem człowiekiem, składający się z tych trzech rzeczy. A dusza to jak się nie mylę z Greckiego Psyche, czyli psychika. Ale mogę się mylić. Ale przed wszystkim jestem człowiekiem. Bo Bóg stworzył jednak człowieka. Bo tak pisze w piśmie. I rozumuję jak człowiek.

Jesteś człowiekiem, czyli masz ducha, którym powinieneś się kierować. To cię odróżnia od zwierząt, że masz ducha, czyli duch jest cechą właściwą człowiekowi. Bóg stworzył człowieka, ale człowiek stworzony przez Boga to człowiek ducha. Jesteś człowiekiem, ale nie masz natury, którą zaplanował Bóg, a tylko kierowanie się duchem do tej natury doprowadzi.
Dusza to z greckiego "psyche", ale co to ma do rzeczy?
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
No tak. Żyjesz by cierpieć.
Nie powiedziałam tego. Nie przekręcaj moich wypowiedzi. :) Nie czytaj z nich tego, co chcesz z nich wyczytać.

Źle zrozumiałaś, wyraziłem się jako o człowieku, że tak to zrozumiałem i zrozumuje, że zyje się by cierpieć. Tak mogłem to napisać.

To zamiast rozumować nad tym najpierw rozumuj, co miałam na myśli, a potem rozumuj nad ideą. ;)
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Rachunek prawdopodobieństwa nie wyklucza sytuacji totalnie nieprawdopodobnych. Może akurat po prostu źle trafiłeś. Nic więcej.

Nic nie dzieje się przypadkiem.

Kto ci to powiedział?
Mistrza Shifu nie uważam za autorytet. ;)
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Ale był przy tobie. Tylko ty mu nie ufałeś.

Ale próbowałem, tak jak umiałem. Ale cóż więcej tego nie zrobię, bo nie umiem. A prosiłem. A no fakt... Bóg to nie jest złota rybka i wyłacznie trzeba prosić duchem, które to jest prawie nie możliwe. ...

"Nie zrobię, bo nie umiem" - jak uczeń by to powiedział na matmie, to chyba by nie przeszło. ;) Z wiarą podobnie.
Modlitwa duchem nie jest niemożliwa, tylko trudna.
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Bóg też tego nie zrobił.

Bóg nie. Ale zrobił to szatan. Przy pozwoleniu Boga. Ile razy mam to pisać....Przecież On lubi dopuszczać (przez szatana, żebyś znowu nie pisała...) cierpienia, czy tam zsyłać krzyże.

Tak, ale zauważ, że jednak robi to Szatan, a nie Bóg. I Szatan robi to ze swej własnej satanistycznie satanistycznej woli, Bóg mu nie kazał. A Bóg nie lubi dopuszczać cierpienia. To, że na nie pozwala nie znaczy, że je lubi.
ZX6R napisał(a):
Bo On przecież każdego kogo kocha, karci i ćwiczy. Sam tak mówi.

Uwaga: skoro mówisz, że tak mówi, podaj księgę, rozdział i werset Pisma. Żadnych linków.
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
A jak ci ma odpowiedzieć, jeśli nie chcesz się do Niego zbliżyć?

Próbowałem.

Spróbuj jeszcze raz, tylko najpierw zmień nastawienie. ;)
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Sobie? On nie musi sobie nic udowadniać. :)

To po co wystawia ludzi na próby? Nawet na takie bardzo ciężkie?

Być może po to, aby byli przykładem dla innych i gdy oni upadają, a potem się podnoszą, to innych to buduje. Nie wiem.
ZX6R napisał(a):
A co Hioba, jaka by to nie była Księga. To i tak masz tam potwierdzenie, że Bóg pozwala szatanowi na dużo.

Nadal szukasz tam tego, co chcesz tam zobaczyć.
Mam propozycję na rozrywkę. Nie do odrzucenia (dosłownie, oczekuję wyczerpującej odpowiedzi).
Napisz, jakie budujące prawdy przekazuje nam Księga Hioba.
ZX6R napisał(a):
Więc teoretycznie, można w przenosi napisać, że Bóg sprowadził nieszczęście, albo karę.

"Teoretycznie", "w przenośni" - za dużo tych teorii i przenośni. :) Ja rozumiem, że ja kobieta, ale gdy zabieram się do takich spraw, podchodzę do nich racjonalnie i logicznie. Konkrety. Gdy naciągasz coś na teorie i przenośnie, to mogą ci kłamstwa wyjść.
ZX6R napisał(a):
Bóg nigdy, ale poprzez użycie szatana, to już tak.

Czy On Szatana zmusza do czegoś? Szatan niszczy z własnej woli, a nie woli Boga.
ZX6R napisał(a):
Nie robię tego bo chce, tylko dlatego, że poczułem się skrzywdzony.

I być może w wyniku tego, że poczułeś się skrzywdzony, chcesz. To jest bezpieczniejsze, a przynajmniej takie się wydaje.
ZX6R napisał(a):
Tak wiem, że zaraz napiszesz mi, że przez tą wolną wolę, czy przez ten grzech pierworodny. A no właśnie... A chrzest?

Materia grzechu pierworodnego jest skomplikowana i rzeczywistość duchowa chrztu też taka jest. Jeśli dobrze rozumiem chrzest (poprawcie mnie, jak ktoś się zna) to on wymazuje skazę grzechu, ale i tak nie da się uniknąć skalania natury. To trudne do uchwycenia.
ZX6R napisał(a):
Aniby jak małe dziecko ma się nauczyć Jego i Jego miłości?

Czy nadal jesteś dzieckiem?
ZX6R napisał(a):
Więc nie dziwcie się, że tak właśnie piszę. Że właśnie taki jestem.

Same pytania, zastanawiania się, refleksje, mnie nie dziwią. Dziwi mnie twój upór.
ZX6R napisał(a):
Niech Bóg weźmie to pod uwagę, że ja jestem inny, niż Ci, u których tak to wyglądało, że nie umiem ufać, ani kochać.

Bóg weźmie to pod uwagę, jeśli ty weźmiesz pod uwagę Jego. ;)
ZX6R napisał(a):
Mam nadzieje, że i ty to teraz rozumiesz.

Rozumiem to, że nie umiesz teraz. Nie rozumiem tego, że nie przyjmujesz postawy, w której możesz to zmienić.
ZX6R napisał(a):
Często szukałem w modlitwie jaki jest Bóg i ogólnie wszystko co jest z Nim związane. Bo mnie bardzo On ciekawił.
Były też modlitwy ot tak do Niego, bez niczego. Bez proszenia, żalenia. Po prostu modlitwa. Każda moja modlitwa zaczynała się od Ojcze nasz.

Ogólnie brzmi sympatycznie. Natomiast, co było poza modlitwą? Co widzisz w modlitwie "Ojcze Nasz"?
ZX6R napisał(a):
Mówiłem mu różne rzeczy. Nie żadnym duchem, duszą czy tam ciałem. Po prostu sobą.

Mowa przynależy do duszy. ;)
ZX6R napisał(a):
Ja nigdy nie liczyłem, że Bóg mi coś tak po prostu da. Miałem tylko nadzieję, a nie coś w stylu: Masz mi to dać!

To była dobra postawa. Więc dlaczego to uleciało?
ZX6R napisał(a):
Co więcej, nie wiem czy wiarę można dzielić na kategorię. Ale z twoich postów. Chyba tak.

Zależy, bo używam słowa "wiara" różnie. Tutaj należałoby określić, czym jest wiara i w zależności od tego odpowiedź będzie inna.
ZX6R napisał(a):
Po prostu nie mogę zrozumieć kilku rzeczy i tyle. Zastanawia mnie to po co mnie stworzył, skoro wiedział jak będzie. Przecież mógłby być to ktoś inny. Albo nie tworzyć mnie wcale. Przecież jest tyle miliardów ludzi... A ja nie jestem jakimś wyjątkiem. Nikt się mnie nie pytał o narodziny, dlaczego wtedy nie ma wolnej woli?

Bóg wie, jaki kto ma potencjał. Jeżeli istniejesz, to widocznie z Bogiem możesz coś zrobić. Do czego konkretnie cię stworzył? Odpowiedzi na to pytanie nie mogę ci dać, musisz ją odkryć w relacji z Bogiem, sam.


Śr mar 06, 2019 7:18 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So sie 25, 2018 8:33 am
Posty: 44
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewno?
Viridiana napisał(a):
Ale czy to były właściwe sposoby?

Inaczej nie umiałem i nikt mi nie powiedział, przez całe życie jak.
Więc jednak było to bezwartościowe?
Viridiana napisał(a):
pytała się bardziej doświadczonych w wierze, dlaczego tak jest.

A jak myślisz, dlaczego tutaj jestem? Wszystkich was traktuję jako bardziej doświadczonych w wierze, chociaż z pewnymi wyjątkami.
Bo ja też mam pewne doświadczenia. Szczególnie to się pojawiało, jak prosiłem o dar mądrości Ducha Świętego.
Viridiana napisał(a):
Przez usprawiedliwianie się miałam na myśli to, że szukając jakiś innych opcji niż te w Piśmie Świętym być może liczysz na to, że po prostu unikniesz konsekwencji.

Właśnie nie. :) Ja zdaję sobie z tego wszystkiego sprawę. Nawet ten Twój cytat wywołuje u mnie przerażenie. :)
Viridiana napisał(a):
Czytuję Pismo Święte, analizuję i siedzę nad tym godzinami, więc nie wmawiaj mi, że wiesz lepiej. ;)
Owszem, trudno jest dostać się do Nieba, ale czy jest w tym jakieś zaskoczenie?

Nie piszę, że wiem lepiej. Interpretuję to wszystko na swój rozum.
Viridiana napisał(a):
Moje pytanie nie dotyczyło każdego człowieka (?). Ale cierpienie też może kształtować.

Na przykład tak:
https://www.youtube.com/watch?v=gcXcvijDgtc
Viridiana napisał(a):
Ludzie np. popełniający samobójstwa często robią to z powodu chorób i zaburzeń psychicznych. To jest stan, który trzeba leczyć, bo on utrudnia kontakt z Bogiem. To, że oni upadli, to wina nie Boga, tylko ich choroby, która im stanęła na drodze.

Chwileczkę. A kto niby miałby im pomóc? Jak często osoba odbierająca sobie życie umie nałożyć taką maskę, że bliscy nawet sobie nie zdają z tego sprawy, że coś może być nie tak. Więc dlaczego Bóg temu człowiekowi nie pomaga. To jest dla mnie bardzo okrutne.
Viridiana napisał(a):
Jesteś człowiekiem, czyli masz ducha, którym powinieneś się kierować. To cię odróżnia od zwierząt, że masz ducha, czyli duch jest cechą właściwą człowiekowi. Bóg stworzył człowieka, ale człowiek stworzony przez Boga to człowiek ducha. Jesteś człowiekiem, ale nie masz natury, którą zaplanował Bóg, a tylko kierowanie się duchem do tej natury doprowadzi.

Człowieka, od zwierząt odróżnia człowieczeństwo.
Uczucia wyższe, poświęcenie, honor, godność. Dobroć.
Czyli człowiek który, starał się czynić dobrze, wierzył. Ale nigdy nie wiedział, że trzeba modlić się duchem. To według Ciebie, on nie ma szansy zbawienia? Mnóstwo ludzi nawet nie wie, o tym duchu.
Mnie się wydaje, że kierowanie się dobrem jest właśnie modlitwą w duchu.
Viridiana napisał(a):
"Nie zrobię, bo nie umiem" - jak uczeń by to powiedział na matmie, to chyba by nie przeszło. ;) Z wiarą podobnie.
Modlitwa duchem nie jest niemożliwa, tylko trudna.

Więc dobry nauczyciel powie siadaj, ja wszystko wytłumaczę, a potem zrobimy to zadanie razem przy tablicy.
A nie: siadaj, dostajesz jedynkę, a w domu masz się na jutro nauczyć. Tak według mnie działa modlitwa tym duchem. Podałaś dobry przykład. Wielu nie umie matematyki bo jest bardzo trudna. Niektórzy nigdy jej nie zrozumieją.
Viridiana napisał(a):
Tak, ale zauważ, że jednak robi to Szatan, a nie Bóg. I Szatan robi to ze swej własnej satanistycznie satanistycznej woli, Bóg mu nie kazał. A Bóg nie lubi dopuszczać cierpienia. To, że na nie pozwala nie znaczy, że je lubi.

Ile razy mam powtarzać. Bóg mu na to pozwala. Więc jeśli tego nie lubi to dlaczego pozwala?
Viridiana napisał(a):
ZX6R napisał(a):
Bo On przecież każdego kogo kocha, karci i ćwiczy. Sam tak mówi.
Uwaga: skoro mówisz, że tak mówi, podaj księgę, rozdział i werset Pisma. Żadnych linków.

Proszę bardzo:
Ap 3:19-21
List do Kościoła w Laodycei
3
19 Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę. Bądź więc gorliwy i nawróć się! 20 Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną. 21 Zwycięzcy dam zasiąść ze Mną na moim tronie, jak i Ja zwyciężyłem i zasiadłem z mym Ojcem na Jego tronie.

Cytat bardzo ciekawy. Naprawdę bardzo. Jak to skomentujesz? Widać całe życie mnie karcił. :) A co do nawrócenia. To jest chyba proces przez całe życie...
Viridiana napisał(a):
(dosłownie, oczekuję wyczerpującej odpowiedzi).
Napisz, jakie budujące prawdy przekazuje nam Księga Hioba.

Krótko i na temat. Hiob mimo ciężkich chwil, nie złorzeczył Bogu. Nawet jeżeli szatan twierdził do Boga, że jak Bóg zabierze mu bogactwa i inne rzeczy to on zacznie złorzeczyć. Bóg powiedział szatanowi, że ma wolną rękę, tylko żeby nie zabijał Hioba. Więc widzisz.... Jednak Bóg rozmawia z szatanem. Masz na potwierdzenie.
6 Zdarzyło się pewnego dnia, gdy synowie Boży3 udawali się, by stanąć przed Panem, że i szatan3 też poszedł z nimi. 7 4 I rzekł Bóg do szatana: «Skąd przychodzisz?» Szatan odrzekł Panu: «Przemierzałem ziemię i wędrowałem po niej». 8 Mówi Pan do szatana: «A zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba? Bo nie ma na całej ziemi drugiego, kto by tak był prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający grzechu jak on». 9 Szatan na to do Pana: «Czyż za darmo Hiob czci Boga? 10 Czyż Ty nie ogrodziłeś zewsząd jego samego, jego domu i całej majętności? Pracy jego rąk pobłogosławiłeś, jego dobytek na ziemi się mnoży.
11 Wyciągnij, proszę, rękę i dotknij jego majątku! Na pewno Ci w twarz będzie złorzeczył». 12 Rzekł Pan do szatana: «Oto cały majątek jego w twej mocy. Tylko na niego samego nie wyciągaj ręki». I odszedł szatan sprzed oblicza Pańskiego.

Widzisz, jednak Bóg daje ludziom różne rzeczy. Nawet bogactwa.
Masz tam wyraźnie czarno na białym, że Bóg konwersował z szatanem i wyraźnie pisze, że pozwala mu działać. Więc? Jak to skomentujesz?
Nie chce wklejać wszystkiego. Ale na końcu próby, Hiob zostaje obficie wynagrodzony.
Tylko, że ja Hiobem nie jestem. Nigdy nie posiadałem tego co Hiob i jakoś sytuacja jest u mnie odwrotna. :)
Viridiana napisał(a):
Teoretycznie", "w przenośni" - za dużo tych teorii i przenośni. :) Ja rozumiem, że ja kobieta, ale gdy zabieram się do takich spraw, podchodzę do nich racjonalnie i logicznie. Konkrety. Gdy naciągasz coś na teorie i przenośnie, to mogą ci kłamstwa wyjść.

Inaczej właśnie do kobiety pisać nie umiem., pisząc tak chce abyś mnie lepiej zrozumiała.
Viridiana napisał(a):
Być może po to, aby byli przykładem dla innych i gdy oni upadają, a potem się podnoszą, to innych to buduje. Nie wiem.

Mimo wszystko uważam, ze ich cierpienie jest złe. I nie ma takiej ceny, za które zostało by usprawiedliwione. Nikt nie powinien cierpieć.
Viridiana napisał(a):
Czy nadal jesteś dzieckiem?

Ale dzieciństwo ma olbrzymi wpływ na całe życie człowieka. Faktu tego nie zmienisz.
Viridiana napisał(a):
Rozumiem to, że nie umiesz teraz. Nie rozumiem tego, że nie przyjmujesz postawy, w której możesz to zmienić.

Bo mam wszystkiego dosyć?
Viridiana napisał(a):
Ogólnie brzmi sympatycznie. Natomiast, co było poza modlitwą? Co widzisz w modlitwie "Ojcze Nasz"?

Oddanie się Bogu, zaufanie, że On wie lepiej i nadzieja. Tylko ile można...
Viridiana napisał(a):
ZX6R napisał(a):
Ja nigdy nie liczyłem, że Bóg mi coś tak po prostu da. Miałem tylko nadzieję, a nie coś w stylu: Masz mi to dać!

To była dobra postawa. Więc dlaczego to uleciało?


Trochę się rozpiszę. Krótko przed wizytą w szpitalu. Miałem wielką nadzieję, że mimo wszystko co mnie spotkało. Jakoś się ułoży. Nie oczekiwałem bogactw, pieniędzy itp. Tylko normalności. Jakoś tak miałem nadzieję, że powoli się ułoży.
Ten pobyt w szpitalu odciął wszystko... Kiedy się jakoś zebrałem. Nastąpił drugi pobyt. Konsekwencje operacji... I od tamtego momentu straciłem nadzieję. Całkowicie. Coś we mnie pękło, aż do dzisiaj. Żyję bo sobie żyję, a raczej wegetuję. Widzisz, jak człowiek żyje nadzieją, a nie żądaniami. I następuje seria katastrof w życiu jedna po drugiej. W krótkim odstępie czasu, to ja po prostu straciłem to wszystko. Można śmiało powiedzieć, że umarłem 4 lata temu. :) Teraz to jest mi nawet obojętne, co ze mną się stanie. Więc nadzieja na co? Że za chwilę będzie gorzej?
Viridiana napisał(a):
Bóg wie, jaki kto ma potencjał. Jeżeli istniejesz, to widocznie z Bogiem możesz coś zrobić. Do czego konkretnie cię stworzył? Odpowiedzi na to pytanie nie mogę ci dać, musisz ją odkryć w relacji z Bogiem, sam.

Mój potencjał się dawno zmarnował, czuję po sobie i widzę to po sobie. Jakoś próbuję żyć.
Ja już nie mam siły na odkrywanie relacji z Bogiem.
Będę starał się, żyć dobrze i tyle. Po co mi relacja z kimś, kto mimo zapewnień, albo.... nie chce mi się już nawet o tym pisać.
A wiesz, że kiedyś bardzo chciałem mieć osobistą relację z Bogiem i Go poznawać i odkrywać? :)


Śr mar 06, 2019 9:43 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 5019
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewno?
ZX6R napisał(a):
Ja już nie mam siły na odkrywanie relacji z Bogiem.
Będę starał się, żyć dobrze i tyle. Po co mi relacja z kimś, kto mimo zapewnień, albo.... nie chce mi się już nawet o tym pisać.
A wiesz, że kiedyś bardzo chciałem mieć osobistą relację z Bogiem i Go poznawać i odkrywać? :)



Cytat, myślę że dla Ciebie. Poczytaj o Matce Teresie, nie tylko o tym jak postanowiła opiekować się wyrzutkami społecznymi, ale też jak odczuwała zwątpienia i samotność..

Cytuj:
Kiedy we wrześniu 2007 r. najpierw na rynku amerykańskim ukazał się zbiór nieznanych wcześniej listów Matki Teresy, jego lekturze towarzyszyło niedowierzanie i zgorszenie. Trudno było spokojnie przyjmować takie wyznania, jak to, które znalazło się w liście do o. J. Neunera z 1961 r.: „Od roku 49 albo 50 to straszliwe poczucie pustki – ta niewypowiedziana ciemność – ta nieustanna tęsknota za Bogiem, która przyprawia mnie o ten ból w głębi serca. Ciemność jest taka, że naprawdę nic nie widzę – ani umysłem, ani rozumem. Miejsce Boga w mojej duszy jest puste. Nie ma we mnie Boga. Kiedy ból tęsknoty jest tak wielki – po prostu tęsknię i tęsknię za Bogiem – i wtedy jest tak, że czuję: On mnie nie chce, nie ma Go tu (…). Czasem słyszę po prostu, jak moje serce krzyczy: Mój Boże! I nic więcej się nie dzieje. To tortury i cierpienie, których nie potrafię wytłumaczyć”.
Być może po raz pierwszy wówczas w publicznej dyskusji pojawił się temat „ciemnej nocy”, dotychczas opisywany wyłącznie w teologii. Tym razem już nie tylko teologowie z lektury i mistycy z własnego doświadczenia, ale również zwykli ludzie dowiedzieć się mogli, że wiara i świętość niekoniecznie wiążą się ze stałym doświadczaniem Bożej miłości, niekoniecznie równoznaczne są z poczuciem szczęścia i spełnienia. Czasem świętość przychodzi zupełnie inaczej: w ciemności bez Boga, w zawierzeniu najtrudniejszym z możliwych.

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Śr mar 06, 2019 10:15 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 14, 2018 8:41 pm
Posty: 787
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewno?
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Ale czy to były właściwe sposoby?

Inaczej nie umiałem i nikt mi nie powiedział, przez całe życie jak.
Więc jednak było to bezwartościowe?

Nie moją rolą jest oceniać, czy było bezwartościowe. Nie jestem wszechwiedząca, nie mam wglądu w to. Być może to musisz odkryć sam, w wierze. Albo znaleźć kierownika duchowego.
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
pytała się bardziej doświadczonych w wierze, dlaczego tak jest.

A jak myślisz, dlaczego tutaj jestem? Wszystkich was traktuję jako bardziej doświadczonych w wierze, chociaż z pewnymi wyjątkami.

No tak, ale kiedy dajemy ci odpowiedzi, to jakoś tak twój styl odpowiadania nam nie zawsze na to wskazuje. ;)
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Czytuję Pismo Święte, analizuję i siedzę nad tym godzinami, więc nie wmawiaj mi, że wiesz lepiej. ;)
Owszem, trudno jest dostać się do Nieba, ale czy jest w tym jakieś zaskoczenie?

Nie piszę, że wiem lepiej. Interpretuję to wszystko na swój rozum.

To może nie zabieraj się też za szybko do interpretacji. ;) Poza tym, zasada interpretacji zupełnie samemu ogólnie jest niebiblijna:
To przede wszystkim miejcie na uwadze, że żadne proroctwo Pisma nie jest dla prywatnego wyjaśnienia - 2 P 1, 20
jak również we wszystkich listach, w których mówi o tym. Są w nich trudne do zrozumienia pewne sprawy, które ludzie niedouczeni i mało utwierdzeni opacznie tłumaczą, tak samo jak i inne Pisma, na własną swoją zgubę. - 2 P 3, 16
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Moje pytanie nie dotyczyło każdego człowieka (?). Ale cierpienie też może kształtować.

Na przykład tak:
https://www.youtube.com/watch?v=gcXcvijDgtc

Gdy wkroczyła melodia, wyłączyłam, nie cierpię rapu. ;)
Ale niby w jaki sposób ten filmik ma zaprzeczać mojej tezie?
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Ludzie np. popełniający samobójstwa często robią to z powodu chorób i zaburzeń psychicznych. To jest stan, który trzeba leczyć, bo on utrudnia kontakt z Bogiem. To, że oni upadli, to wina nie Boga, tylko ich choroby, która im stanęła na drodze.

Chwileczkę. A kto niby miałby im pomóc? Jak często osoba odbierająca sobie życie umie nałożyć taką maskę, że bliscy nawet sobie nie zdają z tego sprawy, że coś może być nie tak. Więc dlaczego Bóg temu człowiekowi nie pomaga. To jest dla mnie bardzo okrutne.

Bóg bardzo by chciał pomóc, ale taki człowiek nie na przyjęcie wszystkiego jest gotowy, a z kolei to, na co być może jest gotowy, jest akurat niemożliwe. Bóg wie czemu.
Być może to też czasami wina tych bliskich. Nie zawsze, ale jednak.
ZX6R napisał(a):
Człowieka, od zwierząt odróżnia człowieczeństwo.
Uczucia wyższe, poświęcenie, honor, godność. Dobroć.

A z czego wypływa człowieczeństwo (trzy opcje: duch, dusza, ciało)?
ZX6R napisał(a):
Czyli człowiek który, starał się czynić dobrze, wierzył. Ale nigdy nie wiedział, że trzeba modlić się duchem. To według Ciebie, on nie ma szansy zbawienia?

Nie mam kompetencji, by oceniać, czy będzie zbawiony, czy nie. Szczególnie, że mówimy o abstrakcyjnym człowieku.
Jak nie wiedział, to nawet nie ma w nim winy, co najwyżej za winnego możnaby go uznać, gdyby to wynikało z jego zaniedbania.
Ale z racji tego, że nie do końca wiemy, czym jest duch, to też ciężko osądzić z daleka, czy źle się modli, biorąc pod uwagę, że nie mówimy o nikim konkretnym.
ZX6R napisał(a):
Mnie się wydaje, że kierowanie się dobrem jest właśnie modlitwą w duchu.

Modlitwa jest twoim własnym czasem poświęconym na relację (konkretnie) z Bogiem, więc nie jestem pewna, czy to kwestia tylko tego. ;) Wydaje mi się, że to jeszcze więcej.
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
"Nie zrobię, bo nie umiem" - jak uczeń by to powiedział na matmie, to chyba by nie przeszło. ;) Z wiarą podobnie.
Modlitwa duchem nie jest niemożliwa, tylko trudna.

Więc dobry nauczyciel powie siadaj, ja wszystko wytłumaczę, a potem zrobimy to zadanie razem przy tablicy.
A nie: siadaj, dostajesz jedynkę, a w domu masz się na jutro nauczyć. Tak według mnie działa modlitwa tym duchem. Podałaś dobry przykład. Wielu nie umie matematyki bo jest bardzo trudna. Niektórzy nigdy jej nie zrozumieją.

Nie szalejmy, jak się uczysz to dasz radę na matmie. I sądzę, że jak ktoś chce i działa, to da radę.
Wytłumaczenie jest poniekąd w Piśmie.
Co do jedynki: jeśli wierzysz w to, że Jezus cię zbawił, to nie myśl jak człowiek Starego Testamentu. ;)
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Tak, ale zauważ, że jednak robi to Szatan, a nie Bóg. I Szatan robi to ze swej własnej satanistycznie satanistycznej woli, Bóg mu nie kazał. A Bóg nie lubi dopuszczać cierpienia. To, że na nie pozwala nie znaczy, że je lubi.

Ile razy mam powtarzać. Bóg mu na to pozwala. Więc jeśli tego nie lubi to dlaczego pozwala?

Dopuszcza, bo człowiek Szatana wybrał. Sam stwierdziłeś, że gdyby ludzie się stosowali do przykazań, to świat byłby lepszy.
ZX6R napisał(a):
Proszę bardzo:
Ap 3:19-21
List do Kościoła w Laodycei
3
19 Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę. Bądź więc gorliwy i nawróć się! 20 Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną. 21 Zwycięzcy dam zasiąść ze Mną na moim tronie, jak i Ja zwyciężyłem i zasiadłem z mym Ojcem na Jego tronie.

Cytat bardzo ciekawy. Naprawdę bardzo. Jak to skomentujesz? Widać całe życie mnie karcił. :) A co do nawrócenia. To jest chyba proces przez całe życie...

Przeczytałam sobie cały rozdział i śmiem sądzić, że ten cytat nie tyle wskazuje na pochodzenie cierpienia, co pokazuje, że chrześcijanin z reguły ma w sobie walkę z grzechem, z swoją naturą i jeśli jest ci na świecie za dobrze, to może jesteś za daleko od Boga. Oczywiście to, ile cierpisz, też nie jest miernikiem twojej bliskości z Bogiem, bardziej to ma być wskazówka. Tylko błagam, zanim na to odpowiesz, to to przemyśl i pomyśl, co mam na myśli, bo ja już się obawiam, że zaraz mi wyskoczysz z tysiącem rzeczy, których wcale nie powiedziałam.
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
(dosłownie, oczekuję wyczerpującej odpowiedzi).
Napisz, jakie budujące prawdy przekazuje nam Księga Hioba.

Krótko i na temat. Hiob mimo ciężkich chwil, nie złorzeczył Bogu. Nawet jeżeli szatan twierdził do Boga, że jak Bóg zabierze mu bogactwa i inne rzeczy to on zacznie złorzeczyć.

No, pięknie. :)
ZX6R napisał(a):
Bóg powiedział szatanowi, że ma wolną rękę, tylko żeby nie zabijał Hioba. Więc widzisz.... Jednak Bóg rozmawia z szatanem.

Nie kazałam ci dosłownie przeczytać fragmentu i z tej dosłowności wyciągnąć martwiące fragmenty, szczególnie, że już dawałam ci na podobne wątpliwości odpowiedź. Odmaszerować!
ZX6R napisał(a):
Masz na potwierdzenie.
6 Zdarzyło się pewnego dnia, gdy synowie Boży3 udawali się, by stanąć przed Panem, że i szatan3 też poszedł z nimi. 7 4 I rzekł Bóg do szatana: «Skąd przychodzisz?» Szatan odrzekł Panu: «Przemierzałem ziemię i wędrowałem po niej». 8 Mówi Pan do szatana: «A zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba? Bo nie ma na całej ziemi drugiego, kto by tak był prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający grzechu jak on». 9 Szatan na to do Pana: «Czyż za darmo Hiob czci Boga? 10 Czyż Ty nie ogrodziłeś zewsząd jego samego, jego domu i całej majętności? Pracy jego rąk pobłogosławiłeś, jego dobytek na ziemi się mnoży.
11 Wyciągnij, proszę, rękę i dotknij jego majątku! Na pewno Ci w twarz będzie złorzeczył». 12 Rzekł Pan do szatana: «Oto cały majątek jego w twej mocy. Tylko na niego samego nie wyciągaj ręki». I odszedł szatan sprzed oblicza Pańskiego.


Czytałam trochę Księgi Hioba, znam ten fragment. ;)
ZX6R napisał(a):
Widzisz, jednak Bóg daje ludziom różne rzeczy. Nawet bogactwa.
Masz tam wyraźnie czarno na białym, że Bóg konwersował z szatanem i wyraźnie pisze, że pozwala mu działać. Więc? Jak to skomentujesz?

Czarno na białym... Czy ja nie wspominałam, że Biblii nie czyta się dosłownie? :) Nie szukaj tego, co "czarno na białym", nie szukaj tego, co potwierdzi twoje tezy, szukaj tego, co chce nam przekazać autor i co robi czasami metaforycznie.
ZX6R napisał(a):
Nie chce wklejać wszystkiego. Ale na końcu próby, Hiob zostaje obficie wynagrodzony.
Tylko, że ja Hiobem nie jestem. Nigdy nie posiadałem tego co Hiob i jakoś sytuacja jest u mnie odwrotna. :)

A czy tak jak Hiob, nie złorzeczysz Bogu? ;)
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Teoretycznie", "w przenośni" - za dużo tych teorii i przenośni. :) Ja rozumiem, że ja kobieta, ale gdy zabieram się do takich spraw, podchodzę do nich racjonalnie i logicznie. Konkrety. Gdy naciągasz coś na teorie i przenośnie, to mogą ci kłamstwa wyjść.

Inaczej właśnie do kobiety pisać nie umiem., pisząc tak chce abyś mnie lepiej zrozumiała.

Rozumiem, co masz na myśli, chodzi mi po prostu o to, żebyś nie kombinował z przenośniami, gdy to pasuje do twojej tezy i nie czytał dosłownie, gdy to pasuje do twojej tezy. Bo to, że ja jeszcze nadal piszę, to naprawdę, anielska cierpliwość. :)
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Być może po to, aby byli przykładem dla innych i gdy oni upadają, a potem się podnoszą, to innych to buduje. Nie wiem.

Mimo wszystko uważam, ze ich cierpienie jest złe. I nie ma takiej ceny, za które zostało by usprawiedliwione. Nikt nie powinien cierpieć.

A teraz bilans zysków i strat: Co jest lepsze - żeby ludzie pomęczyli się trochę na ziemi i potem dzięki ich własnej wytrwałości oraz temu, że stali się przykładem, który wspiera innych w wierze, poszli do Nieba, czy luzackie życie na ziemi a potem po śmierci do piekła?
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Czy nadal jesteś dzieckiem?

Ale dzieciństwo ma olbrzymi wpływ na całe życie człowieka. Faktu tego nie zmienisz.

Ma duży wpływ. M. in. dlatego istnieją psychologowie, którzy mogą pomóc. ;)
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Rozumiem to, że nie umiesz teraz. Nie rozumiem tego, że nie przyjmujesz postawy, w której możesz to zmienić.

Bo mam wszystkiego dosyć?

Czy to usprawiedliwia?
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Ogólnie brzmi sympatycznie. Natomiast, co było poza modlitwą? Co widzisz w modlitwie "Ojcze Nasz"?

Oddanie się Bogu, zaufanie, że On wie lepiej i nadzieja. Tylko ile można...

Jak dotrzesz do sedna wiary, to można wiele razy. ;) Siłę znajdziesz w Bogu, tylko uwierz, że On ci może ją dać. Tylko też z odpowiednią postawą serca. Eh, skomplikowane to.
Ale nie odpowiedziałeś ani na pytanie, co było poza modlitwą, ani co widzisz w modlitwie "Ojcze Nasz". Proszę o odpowiedź. :)
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
ZX6R napisał(a):
Ja nigdy nie liczyłem, że Bóg mi coś tak po prostu da. Miałem tylko nadzieję, a nie coś w stylu: Masz mi to dać!

To była dobra postawa. Więc dlaczego to uleciało?


Trochę się rozpiszę. Krótko przed wizytą w szpitalu. Miałem wielką nadzieję, że mimo wszystko co mnie spotkało. Jakoś się ułoży. Nie oczekiwałem bogactw, pieniędzy itp. Tylko normalności.

Nie czuj się urażony, ale: oczekiwałeś czegoś dla siebie, a nie woli Bożej.
Rozumiem, że było ciężko, ale trzeba pamiętać, że Bóg w każdym cierpieniu może nas ochronić. Po swojemu.
ZX6R napisał(a):
Teraz to jest mi nawet obojętne, co ze mną się stanie. Więc nadzieja na co? Że za chwilę będzie gorzej?

Jeśli tak myślisz, to może rozsądnie byłoby jeszcze przemyśleć tego psychologa. ;)
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Bóg wie, jaki kto ma potencjał. Jeżeli istniejesz, to widocznie z Bogiem możesz coś zrobić. Do czego konkretnie cię stworzył? Odpowiedzi na to pytanie nie mogę ci dać, musisz ją odkryć w relacji z Bogiem, sam.

Mój potencjał się dawno zmarnował, czuję po sobie i widzę to po sobie.

Jak tak będziesz się nastawiać, to się nie dziw, że nie masz siły, by odkrywać Boga. :) Z góry chcesz Go ubrać w ramy.
ZX6R napisał(a):
Ja już nie mam siły na odkrywanie relacji z Bogiem.

Bóg ci może ją dać, tylko musisz zrobić ku temu krok. :)
ZX6R napisał(a):
Będę starał się, żyć dobrze i tyle.

A co, jeśli to nie wystarczy?
ZX6R napisał(a):
Po co mi relacja z kimś, kto mimo zapewnień, albo.... nie chce mi się już nawet o tym pisać.

Jak na razie, to ty Go ciągle zapewniasz, że myślisz o Nim źle, że nie chcesz za Nim pójść, jak ma się tu znaleźć miejsce na Jego zapewnienia?
ZX6R napisał(a):
A wiesz, że kiedyś bardzo chciałem mieć osobistą relację z Bogiem i Go poznawać i odkrywać? :)

Już pisałeś, tylko zauważam, że nadal uciekasz od niektórych pytań, które ci zadaję chcąc poznać twoją postawę wtedy. ;)

Swoją drogą, szukając wersetów do tego postu natknęłam się przypadkiem na to:
Co bowiem za chwała, jeżeli przetrzymacie chłostę jako grzesznicy? - Ale to się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia. - 1 P 2, 20
Przez nie zostały nam udzielone drogocenne i największe obietnice, abyście się przez nie stali uczestnikami Boskiej natury, gdy już wyrwaliście się z zepsucia [wywołanego] żądzą na świecie. Dlatego też właśnie wkładając całą gorliwość, dodajcie do wiary waszej cnotę, do cnoty poznanie, do poznania powściągliwość, do powściągliwości cierpliwość, do cierpliwości pobożność, do pobożności przyjaźń braterską, do przyjaźni braterskiej zaś miłość. Gdy bowiem będziecie je mieli i to w obfitości, nie uczynią was one bezczynnymi ani bezowocnymi przy poznawaniu Pana naszego Jezusa Chrystusa. Komu bowiem ich brak, jest ślepym - krótkowidzem i zapomniał o oczyszczeniu z dawnych swoich grzechów - 2 P 1, 4 - 9


Cz mar 07, 2019 6:49 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So sie 25, 2018 8:33 am
Posty: 44
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewno?
Oglądając ten film.
https://www.youtube.com/watch?v=BrUvQ3W3nV4
Dalej zadaje sobie pytanie, gdzie był Bóg, kiedy cierpiały niewinne dzieci? Widzicie, że już dorosłe osoby, nadal to się za nimi ciągnie?
I jeszcze te umywanie rąk. Już wcześniej w tym wątku pisałem, coś o księżach. To nikt mi nie wierzył. Udawaliście, że problemu nie ma. Ale cóż można spodziewać się po katolikach. Jak nawet w filmie jak i w samych komentarzach, pojawiają się odpowiedzi, o katolikach, którzy jeszcze bronią tych księży. Bo jak to tak księdza oskarżać.
Miałem wybitny przykład nawet tutaj na tym forum. Jak niektórzy twierdzili, że się użalałem i starli się zamieść wszystko pod dywan.
Jeszcze ten pedofil podawał Eucharystię tym dzieciom. Brakuje mi słów. Ja od zawsze uważałem, że kościół katolicki, nie ma nic wspólnego z Kościołem Chrystusa.
Ale skoro dla Boga najważniejsza jest wolna wola człowieka, niż jego dobro, tych najmniejszych. To ja w to już nie wnikam.
A ja się zastanawiałem, dlaczego mnie spotykały przykrości w życiu. Niewinne dzieci przeżywały, przeżywają horror, w imię czego? Wolnej woli?
I jak takie małe dziecko, ma rozumieć słowa. Ja (Bóg) jestem przy tobie, gdy cierpisz. To już zaczyna być po prostu niedorzeczne. Ale skoro jest taka wola Boga, aby nie interweniować, to my posłuszne narzędzia, lepiej w to nie wnikajcie.

Mam jedyną nadzieję, że ludzie nie odwrócą się od Boga. Bo Jezus jest nieskoczenie lepszy od zła i szatana.
Wybaczcie, że tak długo nie odpisywałem, ale szukałem odpowiedzi. I żadnej nie znalazłem. Dalej już szukać nie zamierzam. Bo to jak walka z wiatrakami.

Odchodzę całkowicie od kościoła katolickiego. Nie chce mieć nic wspólnego z katolicyzmem. Bo od dawna czułem, że coś jest nie tak. Pisałem tutaj o tym. A ten film przelał czarę goryczy.

Kilka pytań.
Można usunąć tutaj konto i moje tematy?
Napisałem trochę o swoim życiu i nie chce, aby ktoś z bliższych znajomych o mnie wiedział więcej niż powinien.


Śr maja 15, 2019 8:14 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 14587
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewno?
Dziwne rozumowanie. Pewne osoby zraniły Kościół grzechem. Pewne zaniedbaniem.
W odpowiedzi na to, Ty postanowiłeś Go zranić rozłamem, opuszczając Go. Wbrew jasnemu zdaniu Pisma...

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Śr maja 15, 2019 8:35 pm
Zobacz profil WWW
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13017
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewno?
ZX6R
Milczek


Dołączył(a): So, 25 sie 2018, 08:33
Posty: 44
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)

...tak na pamiątkę


Śr maja 15, 2019 10:17 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 5019
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewno?
ZX6R napisał(a):
Oglądając ten film.
https://www.youtube.com/watch?v=BrUvQ3W3nV4
Dalej zadaje sobie pytanie, gdzie był Bóg, kiedy cierpiały niewinne dzieci? Widzicie, że już dorosłe osoby, nadal to się za nimi ciągnie?
[...]

Odchodzę całkowicie od kościoła katolickiego. Nie chce mieć nic wspólnego z katolicyzmem. Bo od dawna czułem, że coś jest nie tak. Pisałem tutaj o tym. A ten film przelał czarę goryczy.


Autorzy tego filmu w Twojej osobie osiągnęli sukces. Bo o to w tym wszystkim chodzi. Zohydzić Kościół.
Propaganda. Historyjki typu "Żyd Sus" i inne propagandówki gebelsowskie.. czy zawierały samo kłamstwo i wyłącznie kłamstwo? No niekoniecznie.. Czy komunistyczne propagandówki o wyzysku robotników i wrednych obszarnikach zawierały samo kłamstwo i wyłącznie kłamstwo? No niekoniecznie.. Jeszcze do niedawna w Niemczech synonimem Polaka był złodziej samochodów. Zgadzasz się z tą tezą?

Trzeba dorosnąć i umieć odsiewać ziarno od plew i wiedzieć czemu służy dany przekaz. Modne teraz jest globalizowanie wszystkiego , uśrednianie- a w przypadkach ludzkich czynów i zachowań to kardynalny błąd. W każdej społeczności znajdą się i ludzie źli i święci.

Czy chrześcijanin, katolik to człowiek bez żadnego grzechu i żadnej skazy? NIE!
Czy kapłani to sami święci, jeszcze bardziej świętsi od zwykłych chrześcijan - NIE!
I jedni i drudzy są powołani do dążenia ku świętości. To droga, nie stan. Bardzo kręta i wąska, upstrzona skałami i przepaściami. Można nią podążać, ale (dzięki wolnej woli) nie trzeba. Część ludzi nią podąża, część nie. I tyle.

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Cz maja 16, 2019 8:53 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr sie 01, 2018 12:38 pm
Posty: 2010
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewno?
Pytanie tytulowe watku jest postawione na opak i stad ta niezrozumiala dyskusja.
Pytanie powinno brzmiec "czy jestem przy Bogu? Czy aby napewno ? "

_________________
someone1@opoczta.pl


Cz maja 16, 2019 10:45 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13017
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewno?
https://www.youtube.com/watch?v=IYFLgdQ63as
Biblia, spowiedź, Eucharystia i oddanie się Matce Najświętszej. Próba będzie promocją. To jest jak z Potopem. Noe będąc w zażyłości z Bogiem szedł podczas potopu do góry, Inni, którzy nie byli w takiej zazyłości (żyli w bagnie moralnym) - szli na dno. Dla jednych to blogoslawieństwo, dla innych przekleństwo.
Wiara w bozię, czy Boga...


Cz maja 16, 2019 6:15 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr sie 01, 2018 12:38 pm
Posty: 2010
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewno?
Nagranie ktore pokazuje sie na liscie obok nagrania z twojego linku jest duzo obszerniejsze z wieloma szczegolami.
https://www.youtube.com/watch?v=2p2WWQkKzso

_________________
someone1@opoczta.pl


Pt maja 17, 2019 12:33 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N wrz 19, 2010 11:26 pm
Posty: 3554
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewno?
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Dlaczego ciebie stworzył? Już ci dałam radę: relacja z Bogiem ci to pokaże.

Ile raz mam ci pisać, że próbowałem nie raz tą relację stworzyć. Różnymi sposobami. I nigdy to się nie udawało.


Co to znaczy stworzyć relacje z Bogiem ? Przede wszystkim myślę, że gdyby była ona szczera, to nie pisał byś o swoich problemach na forum tylko własnie Jemu o nich mówił. Mówił i zostawiał, by działał po swojemu. To że Bóg nas kocha jest pewne, więc i działać będzie w twoich sprawach. A to że zostawisz Jemu wolną przestrzeń do działania, to dobrze dla ciebie bo okażesz Jemu swoje zaufanie. Napisałem 5 zdań, w których masz pokazane jak między innymi wygląda zażyłość z Bogiem.

Jak jeszcze?

Ja np. raz w miesiacu z żoną prowadzę "dialog małżeński". Jedno z zobowiązań Domowego Kościoła, o którym nie ma potrzeby sie jakoś szczególnie rozwodzić. Zapalmy świecę, która symbolizuje obecność żywego Chrystusa, modlimy się i w Jego obecności rozmawiamy o naszych problemach i radościach. I to co na końcu ja robię, a co nie należy do zalecanych praktyk to po tej naszej rozmowie otwieram Pimo Św. słuchając co ma do powiedzenia w tej sprawie Jezus. Tydzień temu, po takim dialogu otworzyłem Psalm 128 i mi łzy pociekły. Bóg jest dobry i łaskawy, kochający i pełen miłosierdzia, ale przede wszystkim, JEST zawsze OBECNY i żywy. To dlatego się wzruszyłem, bo zawsze jest przy nas i Mu zależy na nas.

Innym z zobowiązań DK, jest tzw. "namiot spotkania". Modlisz się wypowiadajac słowa z głębi siebie, wszystkie smutki i radości, prośby i dziękczynienia, albo myśli niepowiązane. Coś jak ty tutaj piszesz. A na końcu czytasz fragment z dnia i próbujesz zrozumieć, co Bóg chce Ci przez to powiedzieć. Taki sam dialog prowadził Mojżesz w namiocie spotkania, stąd ta nazwa. Potrzeba codziennie wygospodarować odrobinę czasu i zaciszne miejsce. Tyle potrzeba "ofiarować" Bogu każdego dnia.


I jeszcze są sakramenty. O ile to możliwe, nie ograniczaj swojej obecnosci w kosciele do jednego razu w tygodniu, ale odwiedzaj Jezusa tyle razy ile to tylko możliwe. Wypełnij też swoje myślenie Bogiem. Do niego kieruj i w okół Niego niech krąży całe twoje rozważanie. Jedziesz autem do pracy? Odpal sobie YT i słuchaj konferencji, albo pieśni pełnych Ducha. Ja bardzo lubię egzegezę Pisma autorstwa abp. Rysia. Nie jesteśmy w stanie zrozumieć wszystkiego w pojedynkę. Niektóre prawdy, które wyrosły na przestrzeni wieków nas przerastają i dlatego potrzebna jest nam pomoc Kościoła.


Życzę ci kolego, abyś odzyskał swoją wiarę i miłość bo bez nich, nawet proste i oczywiste prawdy jak te powyższe, okaża się dla ciebie cieżarem nie do udźwignięcia.

Z Panem Bogiem.


Pt maja 17, 2019 12:37 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13017
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewno?
O Bożej miłości w kontekście historii z Hiobem


Pt maja 17, 2019 1:03 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 92 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL