Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest N lip 05, 2020 3:48 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 12 ] 
 Problematyczność outsideryzmu 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 3331
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Problematyczność outsideryzmu
Outsiderem nazywamy osobę, która trzyma się na uboczu, odmawia zintegrowania się ze stadem, indywidualistę, który chodzi własnymi drogami;

Outsideryzm będzie wobec tego oznaczał przyjęcie właśnie takiej postawy wobec rzeczywistości, która się będzie wiązać z radykalną odmową poddania się instynktom stadnym.

Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad oceną etyczności postawy outsiderskiej. Z jednej strony outsider będzie miał tę przewagę nad ludźmi „stadnymi”, że będzie ostatnią osobą, która da się uwieść presji grupy. Ponieważ outsider nie utożsamia się z żadnym stadem, nie odczuwa wobec niego lojalności. Zasada „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” jest mu obca. On się utożsamia tylko z samym sobą, kiedy się wypowiada, to w swoim imieniu, kiedy reaguje to jaka indywidualna jednostka, a nie jako przedstawiciel jakiejś grupy. Outsider będzie osobą bez obiektywnej tożsamości, bez żadnego plemienia, którego wartości miałby zinternalizowane jako własne. Outsider kieruje się własnymi wartościami, ponadplemiennymi. Z nikim nie trzyma sztamy. Nikt nie może liczyć na to, że cokolwiek się będzie dziać, outsider stanie po czyjejś stronie. Nikt nie może liczyć na bezwzględne oddanie z jego strony, bo on jest bezwzględnie wierny tylko samemu sobie.

To by oznaczało, że outsider nie nadaje się na przyjaciela, jeśli przyjaźń rozumiemy jako formę lojalności. Przyjaciel to ktoś, na kogo zawsze można liczyć, który w każdej sytuacji stanie po naszej stronie. Przyjaciel jest opoką, daje nam poczucie bezpieczeństwa, że choć świat na zewnątrz jest nieprzewidywalny, to jedno jest pewne – wsparcie ze strony przyjaciela. Outsider nie nadaje się również na patriotę, ponieważ nie może dać żadnej gwarancji po które stronie stanie np. w razie konfliktu pomiędzy różnymi państwami. Outsider nie nadaje się na pracownika, ponieważ nie może zagwarantować, że będzie lojalny wobec swojego pracodawcy, jeśli np. uzna, że złamanie zasady lojalności będzie zgodne z jego indywidualnymi wartościami.

Krótko mówiąc, outsider nie nadaje się do życia w społeczeństwie, jest skazany na samotność i nie dlatego, że trzyma się na uboczu społeczeństwa, tylko dlatego, że on w sobie tego społeczeństwa nie nosi. Nic go ze społeczeństwem nie wiąże poza formą - jest przedstawicielem tego samego gatunku, mówi w tym samym języku, posiada te same atrybuty fizyczne i umysłowe, jednak nie uczestniczy w życiu społecznym na głębszym poziomie. Czuje niekiedy, jakby nie do końca był człowiekiem, jakby jego człowieczeństwo nie było do końca rzeczywiste, jakby od innych ludzi odgradzała go jakaś nieprzezwyciężalna ściana. Niby jest człowiekiem, ale jednocześnie nim nie jest, bo ma do swojego człowieczeństwa dystans, ma dystans do ludzi, co przeszkadza mu się w pełni zaangażować w życie społeczne.

Z outsiderami jest ten problem, że z jednej strony się ich podziwia za tę niezłomność w walce ze stadem, za niezależność, własne zdanie, nonkonformizm, a z drugiej – któż chciałby się z takim ziółkiem zakumplować? Kto chciałby mieć mamę outsiderkę, która nie jest gotowa za dziecko oddać godności i życia? Kto chciałby mieć przyjaciela, który w najbardziej newralgicznym momencie odwróci się do nas plecami? Męża, który nie stanie w obronie swojej żony, której dobre imię jest szargane? Itd. Itp.

Ktoś w rodzaju outsidera jest stawiany za wzór również w kontekście różnych religii/filozofii. Mało kto jednak ma ochotę na serio za tym wzorcem podążać, bo wydaje się nieludzki, tak oderwany od tego, co cenimy, obojętny na więzy osobowe, na więzi stadne, na konkretnego człowieka. Oddany bezkrwistej idei – czyli sobie w oderwaniu od innych ludzi.

Więc jak to jest z tym outsiderem? Dobrze jest być outsiderem, czy niedobrze? Czy da się być jednocześnie outsiderem i nie być wrogiem społeczeństwa? Czy outsideryzm, jeśli ma być czymś pozytywnym, musi być umiarkowany, musi mieć swoje naturalne granice? Czy społeczeństwo złożone z samych outsiderów mogłoby funkcjonować? Czy outsideryzm jest wzorcem dla wszystkich, czy może powołaniem dla wąskiej garstki ludzi?

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


Wt lut 04, 2020 9:22 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 6997
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Problematyczność outsideryzmu
https://pl.wiktionary.org/wiki/ka%C5%BCdy_sobie_rzepk%C4%99_skrobie :x


Wt lut 04, 2020 11:34 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3465
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Problematyczność outsideryzmu
Zauważyłem że opisujesz problem. A stawiasz pytanie czy ten problem ma być wzorem czy nie. Problem z nazwy nie ma osobowości by go stawiać za wzór dobra czy zła. Ten problem jest po prostu konsekwencją, raczej przeżyć takich osób. A nie samą ich osobowością. Taką lekcję życia odebrali, tak reagują na to co ich spotkało.
Nie wszystko, a raczej znaczna większość ludzkich zachowań. Jest spowodowana nie samymi informacjami, czytaj formacją słowną. A tym co w życiu doświadczyli.

To zbyt daleko idące uproszczenie, bramie wszystkiego za wyuczone. A więc przyjęcie na wiarę czyichś nauk i według nich funkcjonowanie. Innym zagrożeniem z takiego uproszczonego oglądu jest to. Że ustalane zasady i ich nauczanie są nie do podważenia, z samej tylko zasady pobierania nauk. One są cacy. ( te nauki ) tylko delikwent się z nich wyłamał.
Tak można myśleć i tym się kierować tylko czytając instrukcję obsługi. Jeśli chodzi o ludzką osobowość, nie mamy jeszcze do niej pełnej instrukcji obsługi. Sporo danych tak, lecz one mają swe obwarowania wystąpionymi wcześniej warunkami. A jak to z warunkami bywa, one są zmienne. Dlatego nie każda dobra podpowiedź w jednej sytuacji, sprawdza się nawet w trochę innej.
Dlatego tak wiele w tych naszych dyskusjach, jest nieścisłości.
Nie da się wymyślić wzorca idealnego, przedstawić go, nauczyć go innych ludzi. I czekać tylko na udane zachowania tychże ludzi. To tak nie zadziała, nie ma do tego cudownych nauk. Trzeba poprawek do tego co jest zmienne, co sprawia inne zachowania od zalecanych.
Tu można liczyć tylko na minimalizowanie skutków tych zmiennych zachowań.

Więc ten kierunek, widzę problem, określam to, przypisuję danej osobie. I to jest to co już pozwoli unikać złego na zawsze, to tak nie zadziała.
Tak jak na początku mej wypowiedzi, uczy nie tylko słowo, lecz to co ludzie doświadczają. Słowo jest widoczne, bo zwykle spisane. Natomiast doświadczenia nie są widoczne. Przynajmniej nie od razu i nie wprost. Dlatego w wierze mamy prowadzących kapłanów głównie, korygujących słowo z uwzględnieniem doświadczeń osoby do której słowo jest kierowane. To nie jest takie tam sobie pilnowanie przepisów, na zasadzie policyjnej. Przyłapywanie i odstraszanie. To tak nigdy nie zadziała, w sposób pewny i sprawiedliwy jednocześnie. Będzie to coś pośredniego i taki obraz będzie widoczny dla innych ludzi. Dodam zbliżony do prawdy, a jednak fałszywy.
Teraz chęć bazowania na takim obrazie, choć szczytny ma cel. To świętością nie jest, mimo dobrej woli uznania ją za świętość.
Tu trzeba umieć słuchać innych, więc cierpliwie ich wysłuchiwać. A z tym mamy tu na tym forum wszyscy problem.
Kapłani są uczeni słuchania innych, psycholodzy też, czy inni lekarze. My nie znając osób i nie mając cierpliwości słuchania inmych. Tak słuchania bezwzględnego, słuchania ich biadolenia, słuchania zżędzenia, słuchania historii czyjegoś życia, nawet tysięczny raz. Nie mamy wglądu w to, co w danej osobie siedzi, dzieje się. Jest tak jak z innymi sprawami leczenia ludzi. Są objawy, lecz te same objawy pasują do wielu chorób. Możemy nawet trafnie coś określić, za to z lekarstwem już na to, możemy się pomylić.
Ludzie są rużni, to samo lekarstwo nie działa na tą samą chorobę i każdego z nas. Więc wystarczy że swą edukację w tym względzie na forum, skończymy na rozeznanie ilości różnej maści problemów. Nie po to że to zadziała, lecz po to by mieć wgląd w te sprawy jak by co. Gdy w realu mamy z czymś doczynienia. Nie da się na odległość uzdrowić skutecznie inną osobę. Można tylko poszeżyć jej horyzonty myślowe.
To tak byś wiedziała w jakim kierunku podążasz z takimi pytaniami.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Wt lut 04, 2020 11:38 pm
Zobacz profil WWW
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Śr sie 20, 2014 9:45 am
Posty: 236
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Problematyczność outsideryzmu
Problem, który poruszyłaś jest bardzo ciekawy z punktu widzenia introwertyka. Introwertyk to taka osoba, która w miarę dobrze znosi izolacje od innych ludzi, ale tak naprawdę są oni mu także bardzo potrzebni do rozwoju.

Ty zdefiniowałaś autsidera jako wysoce egoistycznego introwertyka, który w życiu kieruje się tylko i wyłącznie własnymi korzyściami. Krótko mówiąc społeczeństwo w/g Ciebie powinno się odciąć od introwertyków, bo według twoich wytycznych (w praktyce), tak naprawdę trudno rozpoznać zwykłego introwertyka od "autsidera". Dobrze zrozumiałem?

Poza tym relacje międzyludzkie, często przypominają relacje między kotem i psem. Te zwierzęta posługują się innym językiem. Co innego u nich oznacza np machanie ogonem, lub kładzenie się na plecach.

Tak samo wśród ludzi. Co innego może oznaczać dla jednych wypowiedzenie swoich urazów do krzywdziciela. Dla jednych (najczęściej introwertyków), jest to chęć poprawienia kontaktów, tzw sesja wentylacyjna, a dla innych będzie to początek ostrzału i wypowiedzenie wojny. Z tym że takie "ponarzekanie" w pierwszym przypadku oczyszcza atmosferę i jest tylko raz. A w drugim przypadku, jest początkiem ciągłego narzekania.

_________________
Zawiłe problemy wymagają gruntownego omówienia, a zasoby mam ograniczone. Polecam moje dzieło: https://melancholia.xyz


Cz lut 06, 2020 11:15 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 3331
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Problematyczność outsideryzmu
biznesinfo napisał(a):
Ty zdefiniowałaś autsidera jako wysoce egoistycznego introwertyka, który w życiu kieruje się tylko i wyłącznie własnymi korzyściami. Krótko mówiąc społeczeństwo w/g Ciebie powinno się odciąć od introwertyków, bo według twoich wytycznych (w praktyce), tak naprawdę trudno rozpoznać zwykłego introwertyka od "autsidera". Dobrze zrozumiałem?

Ja sama nie oceniłam outsidera z mojego opisu jako kogoś egoistycznego, kto kieruje się wyłącznie własnymi korzyściami. Outsider może zachowywać się w sposób szlachetny i bezinteresowny. Tam gdzie stadni będą dzielić społeczność na "swoich" "obcych", tam outsider będzie tym sprawiedliwym pośród niesprawiedliwych, będzie się kierował zasadami, a nie plemiennym myśleniem.

Ale...

No właśnie, czy to kierowanie się zasadami/wartosciami, sprawiedliwość rozumiana jako bezstronność, zaniechanie lojalności jest etyczne? Czy przedkładanie abstrakcyjnych wartości/zasad nad żywych, konkretnych ludzi z krwi i kości jest etyczne? Czy to miłość do ludzi kieruje outsiderem, kiedy wytyka stadu, że postępuje z jakąś osobą w sposób niesprawiedliwy, czy tylko zobowiązanie, oddanie abstrakcyjnej zasadzie/wartości?

Ja nawet nie wiem, którą z tych dwóch postaw miałabym nazwać egoizmem, jedni bez chwili wahania uznają, że egoizm to właśnie ta plemienność, ale czy na pewno? Przecież ten plemiennik z siebie nic nie robi, on sie oddaje czemuś innemu niz on, sile natury, stadu, genom etc.
A co robi outsider - indywidualista? On też w zasadzie sie oddaje czemuś innemu niż on - jakiejś zasadzie, wartości.

Żeby nazwać którąś z tych postaw egoizmem, musielibyśmy dotrzeć do motywów - czemu zachowują się tak a nie inaczej. Chcą na tym coś ugrać, czy robią to bezinteresownie?

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


Cz lut 06, 2020 12:33 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3465
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Problematyczność outsideryzmu
W takich dylematach, patrzymy jak było na początku. Nie bez powodu nasza wiara w Boga, ma taki początek i dalszy przebieg. Przypomnę. Na początku było słowo, a słowo było u Boga. Bogiem było ( to ) słowo. Rozumiejąc to bezpośrednio, rozumiemy to i wszystko inne prawodłowo. Czy ja rozumiem to prawidłowo? Tu nikt za drugą osobę nie powinien odpowiafać, nie można w tym wyręczać innych.

Chodzi o prostą rzecz wiemy, jeśli nie wiemy to pytamy wprost u źródła ( zawsze aktualne ). By było oczywiste. Nie naukowców, nie sąsiada, nie wróżkę. Jeśli tak nie postąpimy, niewiele się dowiemy i niewiele wiemy.
Wtedy mamy początek problemów. Opisany w biblii nie jako coś przykładowego, lecz jako prawdziwą konsekwencję, naszego zachowania. Bez wyjątków, żaden z nas święty, czy geniusz w tym względzie, czy czarodziej, nie jest.

Bywa tak że szukając innych danych, innuch źródeł tych danych. Sami swym brakiem zaufania źródłu, tworzymy kłamstwo, któremu nigdy nie dorównamy w swych późniejszych dociekaniach. Przed tym ostrzegam każdego. Choć to niemal niemożliwe do rozumowego przyjęcia.

To jest punkt wyjścia, do rozumienia wszystkiego z czym mamy problemy. Na niczym innym nie możemy się oprzeć w swych poszukiwaniach. Dopiero w dalszej kolejności szukamy potwierdzeń u innych, nie koniecznie znajdziemy to właściwe potwierdzanie.

Nie podważam nauk i ich nauczań, one mają swól cel i miejsce. Lecz te sprawy nie zaprowadzą nas do źródła tego, od czego się to zaczęło. A wzrastająca ilość wiedzy, nie pomoże, a utrudni jeszcze nasze rozumienie tego co nam sprawia trudność. Bo choć wiedza prawdziwa, to ginie w niej sedno tego gdzie popełniłem błąd. Od sedna zaczynamy, przerywamy naukę gdy się gubimy w niej. Zaczynamy od początku, od tego czego na początku nie wzięliśmy pod uwagę.

A kompletne zrozumienie przyczynowości zachowań ludzkich, zostawmy czasowi, niech on się tym martwi. Wiem obiektywnie sam czas nie istnieje, istnieje uznaniowo jako zbiór doświadczanych przemian. Lecz o to tu chodzi, żeby nie chcieć wszystkiego wyjaśniać. A wierzyć w to że wyjaśnienie przyjdzie w odpowiedniej chwili ( czasie ), nawet gdy to nie następuje.
To wierzmy pomimo to, bo jest dla nas lepsze. Od tego jak poznamy nawet wszystko dokładnie. Poznanie nie oznacza bowiem nawet możliwości przemiany tego co poznamy. Te sprawy mogą z sobą współgrać, lecz nie muszą, częściej bywa odwrotnie. Więc by nie robić u siebie śmietnika wiedzy, (wiem tak chcemy) licząc w tym na pomocne rozwiązanie w potrzebach. Lecz tak zapętlić się możemy, nie pomagając sobie poprzez to co pomóc nam mogło. To nie nakaz a ewentualność. Bo wola ludzka, ma swój własny świat zależności nie do skopiowania.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Cz lut 06, 2020 1:43 pm
Zobacz profil WWW
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Śr sie 20, 2014 9:45 am
Posty: 236
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Problematyczność outsideryzmu
towarzyski.pelikan napisał(a):
No właśnie, czy to kierowanie się zasadami/wartosciami, sprawiedliwość rozumiana jako bezstronność, zaniechanie lojalności jest etyczne? Czy przedkładanie abstrakcyjnych wartości/zasad nad żywych, konkretnych ludzi z krwi i kości jest etyczne? Czy to miłość do ludzi kieruje outsiderem, kiedy wytyka stadu, że postępuje z jakąś osobą w sposób niesprawiedliwy, czy tylko zobowiązanie, oddanie abstrakcyjnej zasadzie/wartości?

Tak naprawdę można dzielić włosa w nieskończoność i rozpatrywać czy dana część jego jest zupełnie dobra, czy zawiera jeszcze jakiś pierwiastek zła, a może cała jest zła itd. Dlatego mądrze jest sądy zostawić innym. Chrześcijanie zostawiają to Bogu i według mnie ma to sens.

Ja oceniając swoje postępowanie, gdy próbowałem innym wytknąć błędy, często łapałem się na tym, że ktoś w swoim postępowaniu miał odrobinę racji. Np ostatnio dużo rozmawiam na temat biorezonansu. I co tu dużo mówić: promuję go, gdyż uważam że używanie go może przynieść dużo dobra. Jednak są osoby, które korzystając z biorezonansu, wspomagają się różdżką (tensorem). Twierdzą że ciało jest taką doskonałą maszyną bio-fizykalną i to daje podstawy do korzystania z różdżki. Nie wiem na ile to jest prawdą, ale sam z własnej praktyki wiem, że posługiwanie się różdżką wchodzi na teren okultyzmu. Dlatego sama widzisz jestem takim autsiderem społeczności "biorezonansowej".

Lub może inny przykład, z mojego życia, tym razem w drugą stronę. W pracy mam kierownika od około roku. Ma on manię kontroli oraz uwielbia korporacyjne metody motywowania (deadlinea, spotkania itp). Często mu tłumaczyłem, że przerywa moją pracę, nie daje ją dokończyć, narzuca swoje pomysły i stąd wynika bałagan oraz przytłoczenie niedokończonymi projektami. Tak było przez rok. Jako chrześcijanin: obmadlałem, szanowałem władze, byłem życzliwy itd. Od niedawna zmieniłem taktykę. Nic nie tłumaczę, jestem opryskliwy, rzucam słuchawką jak mówi itp. Jak on dopytuje dlaczego tak źle się do niego odnoszę, to nie tłumaczę (bo wiem że to nic nie pomoże), tylko stosuję ping-ponga typu: to normalne, bo zawalony pracą jestem. I tyle. Tu też jestem autsiderem.

W dwóch powyższych przykładach doszedłem do etapu w których wytykanie błędów nic nie daje. Wytknąć błędy można raz. Jeżeli ma się na uwadze dobro swoje i innych, to naprawdę nieraz trzeba się wysilić i wymyśleć jakąś metodę (co nie jest łatwe), aby dotrzeć do bliźniego. Miłość bliźniego, jeżeli jest prawdziwa, to najczęściej boli i wymaga.

_________________
Zawiłe problemy wymagają gruntownego omówienia, a zasoby mam ograniczone. Polecam moje dzieło: https://melancholia.xyz


Pt lut 07, 2020 9:56 am
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz maja 23, 2019 4:55 pm
Posty: 136
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Problematyczność outsideryzmu
Ale jakie widzisz przyczyny takiego outsideryzmu? Bo jesli kogos zadna grupa nie chce i tak jednostka jest skazana na outsideryzm to tez uwazasz, ze jest egoistyczna?


So lut 15, 2020 6:10 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 3331
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Problematyczność outsideryzmu
Sanata napisał(a):
Ale jakie widzisz przyczyny takiego outsideryzmu? Bo jesli kogos zadna grupa nie chce i tak jednostka jest skazana na outsideryzm to tez uwazasz, ze jest egoistyczna?

towarzyski.pelikan parę linijek wyżej napisał(a):
Ja sama nie oceniłam outsidera z mojego opisu jako kogoś egoistycznego, kto kieruje się wyłącznie własnymi korzyściami. Outsider może zachowywać się w sposób szlachetny i bezinteresowny. Tam gdzie stadni będą dzielić społeczność na "swoich" "obcych", tam outsider będzie tym sprawiedliwym pośród niesprawiedliwych, będzie się kierował zasadami, a nie plemiennym myśleniem.

Ale...

No właśnie, czy to kierowanie się zasadami/wartosciami, sprawiedliwość rozumiana jako bezstronność, zaniechanie lojalności jest etyczne? Czy przedkładanie abstrakcyjnych wartości/zasad nad żywych, konkretnych ludzi z krwi i kości jest etyczne? Czy to miłość do ludzi kieruje outsiderem, kiedy wytyka stadu, że postępuje z jakąś osobą w sposób niesprawiedliwy, czy tylko zobowiązanie, oddanie abstrakcyjnej zasadzie/wartości?

Ja nawet nie wiem, którą z tych dwóch postaw miałabym nazwać egoizmem, jedni bez chwili wahania uznają, że egoizm to właśnie ta plemienność, ale czy na pewno? Przecież ten plemiennik z siebie nic nie robi, on sie oddaje czemuś innemu niz on, sile natury, stadu, genom etc.
A co robi outsider - indywidualista? On też w zasadzie sie oddaje czemuś innemu niż on - jakiejś zasadzie, wartości.

Żeby nazwać którąś z tych postaw egoizmem, musielibyśmy dotrzeć do motywów - czemu zachowują się tak a nie inaczej. Chcą na tym coś ugrać, czy robią to bezinteresownie?

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


N lut 16, 2020 9:26 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3465
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Problematyczność outsideryzmu
Jeśli chodzi o konkretne osoby, więc i takie jak w temacie. To sprawa jest prozaicznie prosta. Nie potrzeba takim osobom nic wyjaśniać, przynajmniej jak o to nie pytają. Wystarczy natomiast zwykłe zainteresowanie ich osobą, ich aspiracjami, ich możliwością. A potem z uwzględnieniem swoich cech, podjęcie współpracy i nic więcej. Bo nic tak nie otwiera jednych na drugich, jak wzajemna współpraca. Czują się sobie potrzebni i użyteczni. To wszystko co jest konieczne. Szukamie w takich przypadkach podłoża psychologicznych obwarowań, jeszcze od takiej osoby oddali, choć znamy dane problemy dokładnie. Bo same symptomy to tylko opis ich i nic więcej. Nadmierne ufanie ich wymowie, to przesada, zwykle bardziej szkodliwa aniżeli pomocna, w takich sytuacjach. Startując z poziomu góry, czyli ja wiem co ci jest, ustawiamy takie osoby jako podrzędne. Czyli to czego one nie chcą, bo to ich oddała od drugiej osoby.
Czyli to od czego zacząłem, potrzeba współdziałań, a nie grubiańskiego dla nich leczenia. Dam ci tabletkę i to ci na pewno pomoże. Albo nawet to, wyślę ciebie do specjalisty, to ci pomoże. Bez przesady, specjalista jest niezbędny w nieszczęściach. Bo nie ma wtedy wyjścia. Natomiast w relacjach pomiędzy nami, specjalista bardziej przeszkodzi, nie pomoże. Bo samym problemem są, słabe więzi pomiędzy ludzkie. Tu o wiele lepiej spisze się wspólny powód do działań. Najlepiej rozwiązując jakiś problem, osoby o którą jesteśmy zatroskani. Bądź problem natury ogólno społecznej, jeśli pierwszy leży ponad naszymi możliwościami. Można na początek zająć taką osobę, bytnością w gronie osób, czy to nawet w jakiejś wspólnocie. Tu najlepiej neutralnej światopoglądowo. Same grupy modlitewne mogą spełniać takie kryteria. Jest to przełamanie lodów.
Podjęlaś trudny temat, którego rozwiązanie nie zawsze jest możliwe, a przynajmniej nie tak wprost łatwo. Ale rozumiem że nie bez powodu.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


N lut 16, 2020 11:43 am
Zobacz profil WWW
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz maja 23, 2019 4:55 pm
Posty: 136
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Problematyczność outsideryzmu
Uważam, że Twoje wnioski co do outsidera są zbyt daleko idące. Np. to, że outsider nie może być patriotą.
Ponadto na samym wstępie należało by sie zastanowić jaka jest przyczyna owego outsideryzmu bo ja bym nie stawiała znaku równości pomiędzy kims kto jest outsiderem, ponieważ jest mizantropem uważającym się za lepszego od innych, pysznym a takim klasowym kozłem ofiarym, który wbrew swej woli został wyobcowany przez grupę ze społeczności.


Pn lut 17, 2020 12:54 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 3331
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Problematyczność outsideryzmu
Sanata napisał(a):
Uważam, że Twoje wnioski co do outsidera są zbyt daleko idące. Np. to, że outsider nie może być patriotą.

Ten mój outsider z opisu jest modelowym outsiderem, ideałem outsidera. W rzeczywistości większość osób, które siebie postrzegają lub są postrzegane jako ousiderzy sa w jakims stopniu zbliżeni do tego ideału.

Utożsamienie się z jakimkolwiek stadem, przyjęcie tożsamości grupowej jest sprzeczne z zasadą outsideryzmu. Patriotyzm wymaga takiej tożsamości grupowej.
Cytuj:
Ponadto na samym wstępie należało by sie zastanowić jaka jest przyczyna owego outsideryzmu bo ja bym nie stawiała znaku równości pomiędzy kims kto jest outsiderem, ponieważ jest mizantropem uważającym się za lepszego od innych, pysznym a takim klasowym kozłem ofiarym, który wbrew swej woli został wyobcowany przez grupę ze społeczności.

Myślę, że człowiek, który został odrzucony przez stado, ale sam sie z nim utożsamia, nie jest outsiderem.

Outsider to człowiek, który dobrowolnie odcina się od stada. Czyli jeśli ten klasowy kozioł ofiarny wskutek swoich doświadczen postanowi odciac sie od stada, moze w pewnym momencie zycia stac sie outsiderem.

Przy czym jestem zdania, że outsideryzm tak do końca nigdy nie jest dobrowolny, po prostu są ludzie, którzy z jakichś przyczyn są "skazani" na outsideryzm. U jednych to bedzie mechanizm obronny (skoro stado ma mnie gdzies, to ja mam je gdzies), a u innych to bedzie jakas wrodzona niestadnosc, nieumiejetnosc zintegrowania sie ze stadem, a czasem to będzie mieszanka jednego z drugim.

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


Pn lut 17, 2020 11:55 am
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 12 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL