Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pt cze 25, 2021 9:15 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 811 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46 ... 55  Następna strona
 :Naukowe Dowody na istnienie Boga - znajdź błąd: 
Autor Wiadomość
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 15373
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: :Naukowe Dowody na istnienie Boga - znajdź błąd:
Wespecjan. Merytorycznie się nie da polemizować, bo tu nie ma żadnego punktu styczności. Wypracowano w naukach metodę badań przyrody umawiając się, że będzie się badać tylko te wielkości, które potrafimy zmierzyć i opisać matematycznie. Przyjęto więc zasadę metodologiczną, że zainteresowanie ograniczono do przyrody materialnej i nie istnieje nic prócz niej...w NAUCE, ale nie dotyczy to już ludzkich myśli. Wnioskować bowiem można już różnie, wystarczy to rozszerzyć. Ta metodologia doprowadziła do iluzji, że istnieje tylko przyroda - poza nią nie istnieje już nic. Założenie to nie jest nauką, ale stało się pewną ideologią i fundamentem dla ateizmu, czyli odrzucenia jakiejkolwiek rzeczywistości poza naturą. Tę ideologię wzmocnił darwinizm.

Katolik więc o Bogu spoza tego świata a ateista wypali jak filip z konopi: udowodnij metodami o których piszę wyżej. Jest całkowicie zabetonowany na to, że to tylko założenie przyjęte w nauce i ograniczone do nauki.
Kiedy podaję błędy i przybliżam wypowiadającego się arcybiskupa to Irbisol pieje, ze to klecha, więc nie ma nic do powiedzenia. Na każdego duchownego reaguje spazmatycznie. Nie jest ważne co mówi w danej sprawie, ale znajdzie zawsze jakiś absurd, by móc to unieważnić.

Kiedy się sam wkręcił w Wielki Piątek to zachowuje się jak niedojrzały smarkacz i odpala o mnie i moim stosunku do ramadanu. Bez ładu i składu, ale widać kompletny brak spójności wewnętrznej i jeszcze pewnie uważa to za merytoryczne a nie mechanizmy obronne. Odlot. Chce uchodzić za wielkiego naukowca, tymczasem każdorazowo zawieszą tę logikę jak sprawy mają charakter inny niż rachowanie i słupki. Tabelki też chce po swojemu. Barney o jednym a on wybiera co wygodne i o czym innym.

Będzie tak sobie te dni liczył do sądnego dnia. Zupełnie go nie zainteresuje meritum. Kiedy było o zmartwychwstaniu to pytał tak samo głupio i kosa w końcu nie wytrzymał rozmowy z inteligentnym inaczej. To logika proroków, więc tekst lajkonika o lekach czy Wespecjana o osobowości niespecjalnie mnie zdziwił. Ile lat można o tym samym? Na pewno nie chodzi o poznanie prawdy, sceptycyzm oparty o poszukiwanie prawdy. Proroka się nie przekona. To jest pewnik.
Można te pytania wykorzystać jedynie, by podać zainteresowanym pewne kwestie. Barney wyjaśnił, że inaczej liczono czas.

Żyjemy w czasach chaosu, więc w tym chaosie jedni odnajdą odpowiedź a inni pójdą swoją drogą.

Irbisol kompletnie nie rozumie świata duchowego. Jest też wobec niego całkowicie bezbronny. Został pokazany jako pajac w Wielki Piątek - chichot szatana. Nawet nie wiedział, że chodzi na pasku Złego. A on dopytuje o kontakt z Bogiem. :-D Zdepnąłby a nie poznał. Bóg odsłania takie sytuacje, więc widać niepokój w Wielki Piątek. Co zobaczył? Miał przed oczami! Zaprzeczył, czyli ślepy i głuchy.

I jeszcze by chciał o Biblii bez odniesień personalnych a cała Biblia to instrukcja obsługi człowieka, w różnych sytuacjach życiowych i duchowych. Tymczasem sam kompletnie nie widzi jak pisze personalnie i ma tylko wytrych: płaskozmiemcy, teiści, zabetonowani. W psychologii to mechanizmy obronne.

Jakimi drogami poznać Boga podał kilka godzin temu lajkonik. Wymienił je. To jednak wymaga odbioru, czyli człowieka ukierunkowanego na poznanie prawdy, czyli tego jak sprawy się mają. Tu też mamy dwie drogi.

To forum dyskusyjne. Od świata nie da się uciec. Na forum, jak w soczewce skupia się nam to z jakimi ludźmi mamy styczność.
Co zapamiętał Irbisol? On nie zapamiętuje nic. On nadaje swoje logyki. Są inne, niespotykane, więc początkowo budzą zaciekawienie. Potem zauważa się już schemat i człowiek wie na czym stoi.


Cz kwi 22, 2021 8:41 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 5929
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: :Naukowe Dowody na istnienie Boga - znajdź błąd:
merss napisał(a):
Kiedy się sam wkręcił w Wielki Piątek to zachowuje się jak niedojrzały smarkacz i odpala o mnie i moim stosunku do ramadanu. Bez ładu i składu, ale widać kompletny brak spójności wewnętrznej i jeszcze pewnie uważa to za merytoryczne a nie mechanizmy obronne. Odlot. Chce uchodzić za wielkiego naukowca, tymczasem każdorazowo zawieszą tę logikę jak sprawy mają charakter inny niż rachowanie i słupki. Tabelki też chce po swojemu. Barney o jednym a on wybiera co wygodne i o czym innym.
Irbisol kompletnie nie rozumie świata duchowego. Jest też wobec niego całkowicie bezbronny. Został pokazany jako pajac w Wielki Piątek - chichot szatana. Nawet nie wiedział, że chodzi na pasku Złego.
Dlatego Irbisol zupełnie nie czai co do niego mówisz o jego zachowaniu w Wielki Piątek, które ja też zauważyłem:
https://dyskusje.katolik.pl/viewtopic.p ... 2#p1191532

On nie rozumie, że świat duchowy także steruje człowiekiem w tym także nim, pchając go w pewne czytelne formy zachowań.

Irbisol widzi katolicyzm tak jak ateiści w krajach anglosaskich widzą protestantyzm: zbiór zasad i nakazów zebranych w specjalnej "świętej" księdze, których praktykowanie ma przynieść korzyści (zresztą jest to także widzenie praktyk swoich religijnych pobratymców przez zlaicyzowanego żyda). Takie widzenie ustanawia od razu metodę dyskusji jako stawianie rzeczywistości widzianej oczami materialisty praktycznego - w opozycji do twierdzeń zawartych w tej "świętej" książce i praktyce religiantów. W zasadzie Irbisol prowadzi świecki przewód prawny.

Irbisol nie wie, że w katolicyźmie zasady i mądrości to tylko część życia katolika. Katolicy dodatkowo doznają Bożej obecności: w modlitwie, kiedy Bóg mówi przysyłając odpowiednie myśli, zrozumienie zagadnienia lub wprost słowa słyszalne w głowie (bardzo rzadko, ale jednak) w zbiorowej mądrości i nauczaniu Kościoła (nie mylić z sektą posoborową) nadzwyczajnych objawień i cudów, przykładów świętych, oraz ich interwencji and last but not least: w życiu codziennym kiedy mówi przez zdarzenia, inne osoby i sytuacje. Te rzeczy jednak wyłapuje osoba będąca katolikiem i prowadząca życie katolika. Dla innych osób to nie istnieje.


Cz kwi 22, 2021 11:27 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr paź 26, 2011 3:14 pm
Posty: 966
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: :Naukowe Dowody na istnienie Boga - znajdź błąd:
Od czasu powstania nauki nowożytnej, wyrażonej w wątpieniu i nieufności. Zniknęła ufność, wiara w objawionego Boga. Teoria zmieniła znaczenie. Nie oznacza już spójnego systemu powiązanych prawd, które nie są wytworzone przez człowieka, lecz dane rozumowi i zmysłom.

Współczesna teoria oznacza hipotezy robocze zmieniające się w zależności m. in. czy skutkują w doświadczeniu a nie w zależności od tego co hipoteza rozumowi objawia.

Tym samym nauka współczesna nie zajmuje się istnieniem czegokolwiek, ale cechami i działaniem badanych przedmiotów.

Istnieniem zajmuje się metafizyka czyli teorie w dawniejszym znaczeniu opierające się przede wszystkim na rozumowaniu a pomijaniu tego co dane w doświadczeniu.

I jeszcze jedno, współczesna nauka nie ogranicza się do przyrody, ale nie zajmuje się rzeczami niepoznawalnymi wg współczesnych metod naukowych.


Cz kwi 22, 2021 11:58 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 15373
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: :Naukowe Dowody na istnienie Boga - znajdź błąd:
Irbisol i jego kolega ograniczają się do świata przyrody i metod stosowanych w naukach przyrodniczych. Ich nie interesuje nauka, ale to jak oni ją pojmują. Spór więc dotyczy widzimisię jednej strony i przypisywania widzimisię drugiej stronie. Druga strona ma jednak jeszcze egzemplarz baśni. Ni jak nie mogą tego przełożyć na metody opisywane przez mnie wyżej. Baśń nie poddaje się ich badaniom.
Filozofia to dla nich też pewnie nauką nie jest. Każdy filozof gada coś innego , nawet nie mogą uzgodnić tego czym jest rozum. Doszliśmy już do etapu, że to zmysły. Jak czujesz tak określasz prawdę i fałsz. :)
Irbisol co czuje to nam wymalowuje. Mamy naukowe argumenty wyobrażeniowe. Dla równowagi: mamy też w świecie Boga wyobrażeniowego i wiarę pozorną.
I co teraz, panie filozofie? Bleblanie pospolite a ty z nauką wyskakujesz. Ale dzięki. :)


Pt kwi 23, 2021 12:18 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt mar 26, 2004 4:22 pm
Posty: 2894
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: :Naukowe Dowody na istnienie Boga - znajdź błąd:
Wespecjan napisał(a):
Irbisol napisał(a):
Co poznano dzięki wierze? Nic.
Wiara nie jest metoda poznawczą w katolicyźmie (ani nigdzie indziej) ale obraniem kierunku, drogi życiowej. Jest ustosunkowaniem się do Objawienia.

Stwarzasz sobie własne głupoty, które następnie przyporządkowywujesz dyskutantowi by wyśmiać "jego" absurdy.

To nie ja zacząłem pisać, że wiara to droga do prawdy. Więc to nie moje głupoty. Naucz się rozróżniać, co kto napisał.

Cytuj:
Nie rozumiem osób, które nadal próbują polemizować z Irbisolem merytorycznie, co chcecie udowodnić i komu: sobie czy jemu?

Czyli nie rozumiesz sam siebie, bo właśnie się odezwałeś.

-----------

Anawim napisał(a):
Irbisol
no ale znasz definicję wiary pewnie. Dzięki wierze poznaje się prawdy tejże wiary. Czyli całkiem sporo treści. ;)

Jak w Silmarillion. Tylko że tam nikt nie próbuje wmawiać, że ma to cokolwiek wspólnego z rzeczywistością.


-----------

merss napisał(a):
Merytorycznie się nie da polemizować, bo tu nie ma żadnego punktu styczności. Wypracowano w naukach metodę badań przyrody umawiając się, że będzie się badać tylko te wielkości, które potrafimy zmierzyć i opisać matematycznie. Przyjęto więc zasadę metodologiczną, że zainteresowanie ograniczono do przyrody materialnej i nie istnieje nic prócz niej...w NAUCE

O ontologicznych bytach sobie spekuluj ile chcesz.
Ale oducz się gadania głupot na temat rzeczy, o których nie masz zielonego pojęcia. W tym przypadku - o nauce. To nie twoja liga. Twoim zadaniem tutaj jest ułomna analiza ateistów i poza to się nie wychylaj.

_________________
Procentowy udział ateistów wśród wybitnych naukowców:
https://www.nature.com/articles/28478.pdf


Pt kwi 23, 2021 9:45 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Cz kwi 30, 2015 5:59 pm
Posty: 627
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: :Naukowe Dowody na istnienie Boga - znajdź błąd:
Irbisol napisał(a):
Jak w Silmarillion. Tylko że tam nikt nie próbuje wmawiać, że ma to cokolwiek wspólnego z rzeczywistością.

Z perspektywy osoby niewierzącej - raczej jak w mitologizowanych podaniach. Silmarillion jest historią całkowicie wymyśloną.
Wiara jest skutkiem decyzji, by to, co nie ma wystarczającego uzasadnienia pozwalającego na uznanie za prawdziwe - jednak za prawdziwe uznać.

Z perspektywy kogoś, to takiej decyzji nie podejmuje, biblia jest zbiorem mitów osadzonych w jakiejś narracji historycznej.


Pt kwi 23, 2021 10:40 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt mar 26, 2004 4:22 pm
Posty: 2894
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: :Naukowe Dowody na istnienie Boga - znajdź błąd:
Anawim napisał(a):
Irbisol napisał(a):
Jak w Silmarillion. Tylko że tam nikt nie próbuje wmawiać, że ma to cokolwiek wspólnego z rzeczywistością.

Z perspektywy osoby niewierzącej - raczej jak w mitologizowanych podaniach. Silmarillion jest historią całkowicie wymyśloną.
Wiara jest skutkiem decyzji, by to, co nie ma wystarczającego uzasadnienia pozwalającego na uznanie za prawdziwe - jednak za prawdziwe uznać.

Z perspektywy kogoś, to takiej decyzji nie podejmuje, biblia jest zbiorem mitów osadzonych w jakiejś narracji historycznej.

Ja to doskonale rozumiem.
Co dziwne - ty, jako wierzący - też to rozumiesz.
Ale pozostali już nie. Gdy uznają subiektywnie, że dany zbiór mitów jest prawdą, to myślą, że to faktycznie prawda.

_________________
Procentowy udział ateistów wśród wybitnych naukowców:
https://www.nature.com/articles/28478.pdf


Pt kwi 23, 2021 11:35 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Cz kwi 30, 2015 5:59 pm
Posty: 627
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: :Naukowe Dowody na istnienie Boga - znajdź błąd:
Irbisol,
ale owi oni (ja też), uznajemy, że to prawda. Na tym polega wiara.
Kiedyś zresztą chyba nawet Tobie to tłumaczyłem. Jeśli Twoja matka opowie Ci historię, że jako dziecko znalazła 4-listną koniczynkę, to jest to nieweryfikowalne. Czy uznasz to za prawdziwe, czy nie - jest to Twoja decyzja. Ale jeśli zdecydujesz się zaufać własnej matce w tym względzie, to nie masz w sobie podwójnej relacji do tego zdarzenia - z jednej strony jako prawdziwego z drugiej - jako nie-faktycznego, czy jak to nazwać.
Rozumiesz?


Pt kwi 23, 2021 11:55 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt mar 26, 2004 4:22 pm
Posty: 2894
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: :Naukowe Dowody na istnienie Boga - znajdź błąd:
Tak, wiem.
Tylko że należy sobie zdawać sprawę, że to TYLKO wiara i to - pod względem przesłanek prawdziwości - ta najgorsza, bo oparta na tzw. "prawdzie objawionej".
Tymczasem zachowujecie się, jak by to było udowodnione lepiej niż grawitacja.

_________________
Procentowy udział ateistów wśród wybitnych naukowców:
https://www.nature.com/articles/28478.pdf


Pt kwi 23, 2021 12:14 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Cz kwi 30, 2015 5:59 pm
Posty: 627
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: :Naukowe Dowody na istnienie Boga - znajdź błąd:
:)
zachowujemy się tak, bo to bliższe do wiary własnej córce, że została zgwałcona podczas gdy wszyscy dookoła twierdzą, że sobie to tylko wymyśliła, a i fakty zdają się przeczyć jej słowom. A tutaj więź czy autorytet Tego, komu wierzymy jest niebotycznie większa. Chyba to rozumiesz, co nie?


Pt kwi 23, 2021 12:21 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt mar 26, 2004 4:22 pm
Posty: 2894
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: :Naukowe Dowody na istnienie Boga - znajdź błąd:
Anawim napisał(a):
:)
zachowujemy się tak, bo to bliższe do wiary własnej córce, że została zgwałcona podczas gdy wszyscy dookoła twierdzą, że sobie to tylko wymyśliła, a i fakty zdają się przeczyć jej słowom. A tutaj więź czy autorytet Tego, komu wierzymy jest niebotycznie większa. Chyba to rozumiesz, co nie?

Sam mechanizm tak - ale nie dane, które się w nim znalazły.
Dlaczego akurat rewelacjom z tej księgi wierzycie tak bardzo, skoro z obiektywnego punktu widzenia są one tak samo "udowodnione", jak właściwie dowolny wymysł?

_________________
Procentowy udział ateistów wśród wybitnych naukowców:
https://www.nature.com/articles/28478.pdf


Pt kwi 23, 2021 12:27 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Cz kwi 30, 2015 5:59 pm
Posty: 627
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: :Naukowe Dowody na istnienie Boga - znajdź błąd:
Mówisz, że rozumiesz, a potem piszesz o obiektywnym udowadnianiu.
Wiara nie polega na dowodzeniu czegokolwiek. Tak, jak wiara córce nie polega na dopominaniu się od niej dowodów. Wręcz takie zachowanie ojca byś uznał za irracjonalne. Ale już nie uznasz za irracjonalne takiego działania sądu.
Tutaj podobnie, jest całkowicie zrozumiałe, że jako ateista domagasz się dowodów, bo przecież nie wierzysz. Ale irracjonalne z Twojej strony jest domaganie się dowodów od wierzących. Gdyby mieli dowody, to by nie wierzyli.


Pt kwi 23, 2021 12:40 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 5929
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: :Naukowe Dowody na istnienie Boga - znajdź błąd:
Irbisol napisał(a):
To nie ja zacząłem pisać, że wiara to droga do prawdy. Więc to nie moje głupoty. Naucz się rozróżniać, co kto napisał.
Czyli nie rozumiesz sam siebie, bo właśnie się odezwałeś.
Nie dyskutuję z tobą o dowodach na Boga, tylko z twoją metodą bycia na tym forum, która w 100% jest chucpiarska.


Pt kwi 23, 2021 12:40 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt mar 26, 2004 4:22 pm
Posty: 2894
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: :Naukowe Dowody na istnienie Boga - znajdź błąd:
Wespecjan napisał(a):
Irbisol napisał(a):
To nie ja zacząłem pisać, że wiara to droga do prawdy. Więc to nie moje głupoty. Naucz się rozróżniać, co kto napisał.
Czyli nie rozumiesz sam siebie, bo właśnie się odezwałeś.
Nie dyskutuję z tobą o dowodach na Boga, tylko z twoją metodą bycia na tym forum, która w 100% jest chucpiarska.

Czyli nie odniosłeś się do konkretu, lecz po prostu wyraziłeś swoją opinię "bo tak". Czyli płaczesz mantrując w kółko to samo - bez jakiejkolwiek wartości merytorycznej.
Ja natomiast - co prawda omyłkowo - odniosłem się do konkretu. I w tym konkrecie nic chucpiarskiego nie było. Więc najwidoczniej te swoje 100% liczysz podobnie jak "3 dni i 3 noce".

_________________
Procentowy udział ateistów wśród wybitnych naukowców:
https://www.nature.com/articles/28478.pdf


Pt kwi 23, 2021 12:48 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3699
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: :Naukowe Dowody na istnienie Boga - znajdź błąd:
No właśnie, dobrze to - Annawin ujął. Jest tu paradoks informacyjny. Warto by się jemu przyjżeć, zwłaszcza krytcznie. Człowiek przyjmujący informacje na wiarę, nie powinien widzieć w tej informacji pułapki nieprawdziwości. A może ta pułapka sprawić to, że dana lecz nieprawidłowa, więc tym samym nie prawdziwa informacja. Nie ma szans nawet być przez pójście za nią, wykrcia jej nieprawidłowości.
Ten rodzaj analizy jest sygnalizowany gdzieś tam z tyłu głowy, lecz utożsamianie się z wiarą, tworzy już nacisk odpuszczenia sobie krytycznej analizy. No bo powstaje presja, tak jak bez wątpienia była presją, znana podruż do Smoleńska. Spoko to tylko przykład, bo zawsze gdzie idziemy, a mamy przeszkody by tam dotrzeć. Powstaje w nas presja, utrudniająca wybitnie aktywne postrzeganie sytuacji. Gdy dochodzi do dalszych przeszkód. Tak było z samym momentem lądowania. Oczywiście nie był to jedyny powód tego wydarzenia, lecz ten akurat spowodował, a przynajmniej ograniczył orientację pilotów, by w ostatnich sekundach uniknąć najgorszego.
To tylko przykład bo znamy to wydarzenie, jak tragicznie wpływają z góry ustalone sposoby, ograniczające błysk umysłu że to nie tak. Zbyt wierząc, dotyczy to też wiary w Boga, my robimy coś rutynowo w wierze też. Choć bezpośrednio tej rutyny nikt nie uczy, albo i uczy w jakichś dewiacyjnych formach nauk ( czy samych nauczań ).
Co pomimo kontroli może się wydarzyć.
To mamy doczynienie z niepożądanym objawem tych nauczań. A tu skutek będzie taki, że to pojedynczy człowiek odpowiadając za swe czyny. Staje się ofiarą, tu systemu wartości. Przecież bardzo wyraźnie zademonstrował to Chrystus na krzyżu.
Teraz zauważam, także poprzez życie wiarą. Że wydarzenia o których uczy biblia, są przyjmowane jednostronnie jak instrukcję. Np. wspomniane wydarzenie z krzyża. Jest traktowane jako niezbędne by się upodobnić do Chrystusa. Lecz to nie tak, ma ono być przestrogą tego do czego może dojść, zarówno w stronę oprawcy, jak i ofiary. By to postrzegać, trzeba mieć już dystans do wiary. O co nie jest łatwo. Wiem Kościół prowadzi, tylko czy zawsze to skutecznie wychodzi w prawdzie? Obserwując ludzi widzę że nie, z różnych powodów.
No i teraz, czy opieka chierarchicznego Kościoła jest tym do końca sprawdzonym sposobem, by ktoś się nie pomylił w trudnych chwilach swego życia? Ja widzę przyłady że tak nie jest. To jest paradoks już poruszany, presji. Odpowiedzialność chierarchczna, gubi to co jest w pojedynczym człowieku istotne, by ten w kryzysach nie upadł. Gdzie liczy się to co jest realne, a nie to czego został nauczony. Oczywiście chierarchia ma się dobrze, bo jest przy źródle, choć też nie zawsze. Lecz ten dla kogo Bóg się poświęcił, zostaje sam z sobą i z wyedukowaną wiarą, choć niektórzy sobie w takiej sytuacji jednak radzą.

Teraz sprawa szkodzenia poprzez nauki. Normalnie żadna nauka ( nauczanie ), nie powinno najpierw szkodzić. W drugiej kolejności jest jego pomocne pouczenie. Tu widać że jest to rozumiane, bo zwiększono nacisk na rolę świeckich w nauczaniu Kościoła. To też nie do końca wystarcza. Widzę wachanie w tym, by mie stracić swej wiarygodności, więc twarde pilnowanie spraw zapisów w znaczeniu pierwotnym. Więc dającym niepewność ich sensu, zwykłemu wierzącemu. A wiemy że im trzeba najpierw pomagać. Więc to czego mają się uczyć, ma być dla nich oczywiste. I nie chodzi o wykucie regułek, ani o współczsnym, ani przeszłym znaczeniu. Bo w chwilach prób człowieka działają nawyki i odruchy, oraz jeszcze na koniec błysk, iskra świadomości opamiętania. O ile ktoś sobie nie ustawi wartości tak. Że wszystko co zna pochodzi od Boga, więc tylko się temu podporządkować. Te też ale w ograniczonym do sytuacji zakresie. Na tą sytuację trzeba jednak mieć wgląd, bez oglądania się na wcześniej podane reguły. Bo to nie regóły podejmują decyzję, lecz dana osoba. To że można usprawiedliwić ją nieuniknionym błędem, sytuacji skutku błędu nie odwróci. Również przez nie wpisanie danej sytuacji, do nowych nauk jako przestróg o statusie biblii. Stawia sam Kościół, jako bezużyteczny mebel w omawianym zagadnieniu. Nie znaczy że w innych się nie sprawdza. Tylko to, najpietw nie szkodzić, potem pomagać.
Widzę opór hierarchii do nowego, rozwiązującego ludzkie problemy. A stawanie na fundamencie tego co było, bo pewne i sprawdzone. To jednak jak wyjaśniam za mało. Może nie ma kogoś w hietarchii, kto by nimi wstrząsnął ustawił do pionu. Albo są tak wygodniccy, że wolą nie zmieniać. Ja pamiętam słowa JPll, wymagajcie od siebie, nawet gdy inni od was nie wymagają. Jednak to jeszcze za mało, gdy tylko jest o tym mowa i to przez nielicznych. Tu trzeba nie tylko mówić lecz i tak działać. By nie zwodzić najsłabszych, hietarchicznymi nauczaniami. Nawet jak najsłabsi są na takie zwodzenie podatni.

Akurat widząc to, na kanwie coraz lepszych zrozumień i wypowiedzi, podniosłem to w tym wątku. By nie czynić czegoś, co zamiast przybliży prawdę o Bogu, to oddali innych od niej.
A jest ona jedna pierwsza, Boga na ziemi nie ma, bo jeszcze nie przybył. A ludzie zastępują Boga w tym co nam już obiawił. Nieudolnie, bo nie są Bogiem. Lecz tym bardziej trzeba uczyć samej staranności w zachowaniach, a nie tylko paragrafów ( przykazań ) jak by to miało by wystarczyć. To jest bardzo ważne by być wyczulony na podobne paradoksy. By z kolei widzieć je równie dobrze, jak widzi je ateista z boku. A jeśli tak to koniecznie zmieniać taktykę nauk.
Nie jestem hierarchą bym tego miał pilnować i przestrzegać. Lecz to wszystkim nam poprzez takie paradoksy, dzieje się gorzej. Bo do nas należy to co mamy nienagannie czynić. Bo to my za swe czyny odpowiadamy. Nie odpowiada za nie ani hierarchia, ani zapisy biblijne czy inne
Postrzegam, jak z wielkim zaangażowaniem służby związane z lotnictwem, jak mocno naciskają na wyeliminowanie możliwości popełniania błędów. By nie było katasyrof. W nauczaniach biblijnych jest mowa o sądzie ostatecznym po naszej śmierci. Czy nie lepiej spisują się owe służby lotnicze, reagując natychmiast z poprawkami. Wszak mamy teraz życie, o które każdy jest zobowiązany dbać. Po śmierci będzie co innego, zmiany jakie mogą i powinny nastąpić nastąpią. Będą dotyczyć tamtych czasów. My odpowiadamy już teraz za te czasy. Nie powinno to ulegać rozmyciu informacyjnego. A tak się dzieje bez odpowiedniego określenia danych nauk. Przynajmniej w stopniu zrozumiałym dla każdego, nie dla niektórych wierzących o silnej wierze. Tak się to jednak dzieje, że promocja dotyczy postaw bardzo dobrej wiary, pod nich jest nauczanie. Za to słabi, dostają słabszą wersję pomocnych upomnień.

Nie oskarżam nikogo, bo paradoksy mają to do siebie że powodów ich istnienia jest wiele. Trudno je analizować, często są nie widoczne. Lecz kierunek dyskusji pomógł mi te sprawy naświetlić. Z myślą że ktoś poczuje się w temacie i coś usprawni w życiu Kościoła.
Nie czytałem wpisów bezpośrednio przed moim, więc napisałem odniesienie do wypowiedzi - Annawina o wiele postów wcześniej.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Pt kwi 23, 2021 12:53 pm
Zobacz profil WWW
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 811 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46 ... 55  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL