Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt lut 25, 2020 9:44 pm



Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 272 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19  Następna strona
 Wątpliwości 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 02, 2011 11:09 pm
Posty: 2331
Płeć: kobieta
Post Re: Wątpliwości
Wybacz Barney ale najwiecej bzdur widze w tym co probuja nam narzucic wszelkie rodzaju religijne dogmaty...zeby tylko bzdury... ale niestety wiele gorsze rzeczy.. niz bzdurne bajeczki


Pn lis 25, 2013 10:18 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N maja 22, 2005 11:05 am
Posty: 1495
Post Re: Wątpliwości
Barney napisał(a):
A chciałbyś by sakramenty odbierały wolność?!! :o

Jeśli od człowieka zależy czy będzie podążał ścieżką dobra czy nie, to niepotrzebne mu namaszczenie biskupa.
Bo jeśli ma powołanie i jest dobrym człowiekiem, będzie się uświęcał przez swoje uczynki niezależnie od otrzymanego sakramentu.
Jeśli jego serce czyste nie jest to sakrament mu w niczym nie pomoże.
Jest cała masa ludzi, którzy nie potrzebowali namaszczenia przez biskupa darem Ducha Św. a są bardziej święci niż niejeden biskup.
Nasuwa się więc pytanie - po co ta ceremonia?

_________________
Prz 3, 5-6


Pn lis 25, 2013 11:26 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2504
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Post Re: Wątpliwości
W ten sposób to można wszystko zakwestionować :wink: Nie przedstawiłeś żadnego dowodu, że za "namaszczeniem" nie stoi realna rzeczywistość, siła, moc i że namaszczenie jest jej nośnikiem. Pisząc o wolności człowieka do wyboru dobra "bez namaszczenia", potwierdzasz możliwość sytuacji odwrotnej pomimo "namaszczenia".


Pn lis 25, 2013 12:43 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 27, 2010 4:04 pm
Posty: 3541
Lokalizacja: okolice EPKK
Płeć: mężczyzna
Post Re: Wątpliwości
Barney napisał(a):
A chciałbyś by sakramenty odbierały wolność?!! :o

A czy człowiek, który dobrowolnie decyduje się na życie w celibacie, sam niejako pozbawia się w pewnym stopniu swojej wolności, czy nie?

Rzecz nie w tym, Barney'u, czy sakramenty wolność odbierają, ale w tym, po co one w istocie są, skoro wyświęcony na biskupa człowiek może gwałcić dzieci z zupełnie takim samym upodobaniem, jak obleśny pedofil w kapciach, łowiący swoje ofiary za pomocą internetu, a na co dzień pracujący np. w masarni lub bibliotece jako tak zwany "zwykły, szary człowiek"?

Kościół twierdzi, że biskupa niejako wybiera sobie sam Bóg - zaprzeczysz?

Zresztą wcale nie musimy aż uciekać się do tych najbardziej dla was jak widać bolesnych i najbardziej was irytujących przykładów pedofilii wśród księży.

Możemy zatrzymać się już na samym sakramencie chrztu udzielanego niemowlęciu.

Po co jest ten sakrament, skoro chrzest nie gwarantuje, że ochrzczony będzie "lepszym człowiekiem" (a często może się nawet okazać człowiekiem gorszym niż wielu nieochrzczonych)?

Po co istnieje sakrament, który sugeruje, że między ochrzczonym a Bogiem powstaje jakaś szczególna więź, której nie ma między nieochrzczonym a Bogiem? (choć z drugiej strony jeśli zapytam cię, czy Bóg mniej lubi dzieci nieochrzczone od ochrzczonych, to najprawdopodobniej znowu wszystkimi możliwymi sposobami będziesz się wykręcał od odpowiedzi, prawda? :) )

Nie byłoby w ogóle tematu, Barney'u, gdyby Kościół przyznawał wprost - że to ludzie wybierają sobie biskupów, to ludzie ich "wyświęcają", więc mogą się tu zdarzać bolesne pomyłki, jak wszędzie, bo nie jesteśmy wszechwiedzący.

Ale jeśli podczas obrzędu wyświęcania padają takie słowa jak:
"Niech Bóg, który uczynił cię uczestnikiem
najwyższego kapłaństwa Chrystusa,
przeniknie cię olejem mistycznego namaszczenia"
to już sytuacja staje się o wiele bardziej skomplikowana, niż mogłaby być - nie uważasz?

Skoro to nie człowiek wyświęca drugiego człowieka, tylko sam Bóg rękami jednego swojego sługi powołuje innego sługę do unikalnej, elitarnej, rzekłbym, posługi, w sposób unikalny czyniącej takiego wybranego kimś innym niż "szeregowe owieczki", kimś specjalnym, kimś wybranym, kimś szczególnie namaszczonym, to jak to jest możliwe, że ten właśnie Bóg (a nie człowiek) wybiera sobie na elitarnego, wybranego, unikalnie namaszczonego sługę takiego np. biskupa Wesołowskiego, który za chwilę przyniesie "wstyd na całą wieś" wspólnocie Kościoła, płacąc młodym chłopcom za seks na Dominikanie?

Masz tylko dwie możliwości: Bóg nie wie, że powołany przez niego biskup jest pedofilem, albo wie - a wtedy oznacza to, że z premedytacją wybiera sobie na elitę pedofila.

Obie możliwości stawiają Boga moim zdaniem w dość kłopotliwej sytuacji.

Bo ja, Barney'u tak właśnie postrzegam księży, biskupów, arcybiskupów, kardynałów - jako wybraną przez Boga (wierząc temu, co głosi KK) elitę.

To jest elita, która otrzymała powołanie.
W przeciwieństwie do tych, którzy powołania nie otrzymali.

Ty, o ile dobrze rozumiem, twierdzisz - i co więcej nie widzisz w tym kompletnie nic dziwnego, że człowiek powołany niczym się nie różni od powołanego, bo może robić rzeczy tak samo obrzydliwe, jak niepowołany - będąc człowiekiem wolnym.

Skoro tak, to na czym polega to niewątpliwe wyróżnienie w postaci powołania? Gdzie leży sens powołania? Bo nie każdego przecież Bóg powołuje do pełnienia posługi na przykład biskupiej - prawda? Bóg wyróżnił szczególnie pana Wesołowskiego, obdarzając go godnością biskupa. Skoro powołany jest nadal zwykłym człowiekiem - np. pedofilem - to po co mówicie o powołaniu, którego dokonuje sam Bóg?

Więc już rozumiesz, na czym polega problem teraz tu poruszany, czy nadal jeszcze nie załapałeś?

Czym, Barney'u, różni się od ciebie pan Wesołowski, jako biskup? Czyż nie jedynie tym, że po prostu przeczytał trochę więcej mądrych książek niż ty? Przede wszystkim od ciebie odróżnia go to, że ma upodobanie (i w dodatku jak widać niepohamowane) do uprawiania seksu z młodymi chłopcami.

Wiesz, jaki płynie z tego wniosek? Ano taki, że ty byłbyś prawdopodobnie o wiele lepszym biskupem, niż pan Wesołowski. Podejrzewam, że wielu katolików na tym forum byłoby lepszymi kapłanami, niż kapłani, z którymi sami mają do czynienia.

Więc gdzie tu sens? Gdzie logika? Po co Kościół tak twardo obstaje przy twierdzeniu, że powołanie pochodzi wprost od Boga i że czyni powołanego kimś szczególnie wybranym, skoro jak się okazuje ci powołani to tak naprawdę... tacy sami ludzie jak ty, czy ja?

Po co Kościół miesza Boga w swoje brudne rozgrywki? Bo czy nie jest brudną rozgrywką tuszowanie przez całe lata zjawiska pedofilii wśród księży? Jest problem - bo skoro każdy hierarcha kościelny został na swoje stanowisko powołany przez samego Boga, to tym samym czyni Boga bezpośrednio odpowiedzialnego za tuszowanie tych obrzydliwych praktyk w JEGO KOŚCIELE.

No tak to należy w gruncie rzeczy rozumieć - skoro to Bóg dobiera sobie ludzi do pracy, (a trudno powiedzieć, że nie robi tego świadomie, prawda?) to tym samym bierze na siebie pełną odpowiedzialność za wszystko, co jego wybrani ludzie wyprawiają.

Albo uznajemy, że to jedynie ludzie wybierają sobie ludzi wg swojej najlepszej, acz często omylnej wiedzy i akceptujemy wtedy bez problemu, że takie wybory muszą się też wiązać nieodłącznie z popełnianiem błędów.

I wtedy nie ma sprawy - nie ma o czym gadać - również na tym forum.

szary napisał(a):
W ten sposób to można wszystko zakwestionować :wink: Nie przedstawiłeś żadnego dowodu, że za "namaszczeniem" nie stoi realna rzeczywistość, siła, moc i że namaszczenie jest jej nośnikiem.
Więc bardzo proszę: jaka realna rzeczywistość, siła i moc, których namaszczenie jest nośnikiem, stoją za faktem powołania przez Boga na biskupa pana Wesołowskiego, który płacił młodym chłopcom za seks na Dominikanie?

_________________
W tej wypowiedzi prawdopodobnie użyłem nieco dosadnych wyrażeń, w których w mojej ocenie jest niestety sporo prawdy


Pn lis 25, 2013 1:17 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N maja 22, 2005 11:05 am
Posty: 1495
Post Re: Wątpliwości
szary napisał(a):
W ten sposób to można wszystko zakwestionować :wink: Nie przedstawiłeś żadnego dowodu, że za "namaszczeniem" nie stoi realna rzeczywistość, siła, moc i że namaszczenie jest jej nośnikiem. Pisząc o wolności człowieka do wyboru dobra "bez namaszczenia", potwierdzasz możliwość sytuacji odwrotnej pomimo "namaszczenia".

Nie ma dowodów na to, że ludzie dobrzy, którzy zostali poddani namaszczeniu nie byliby nimi bez namaszczenia.
Są natomiast dowody na to, że ludzie są źli pomimo namaszczenia.
Nasuwa się następujący wniosek - to nie działa.

_________________
Prz 3, 5-6


Pn lis 25, 2013 1:50 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13384
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Post Re: Wątpliwości
radozz napisał(a):
Nie ma dowodów na to, że ludzie dobrzy, którzy zostali poddani namaszczeniu nie byliby nimi bez namaszczenia.
Są natomiast dowody na to, że ludzie są źli pomimo namaszczenia.
Nasuwa się następujący wniosek - to nie działa.

Nie ma też dowodu na istnienie Boga. Mamy jednak psychologiczne/neurobiologiczne wytłumaczenie sytuacji o której mowa. W neurobiologii mamy też do czynienia z interpretacjami wyników a nie twardymi dowodami.


Pn lis 25, 2013 2:30 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 27, 2010 4:04 pm
Posty: 3541
Lokalizacja: okolice EPKK
Płeć: mężczyzna
Post Re: Wątpliwości
merss napisał(a):
Nie ma też dowodu na istnienie Boga. Mamy jednak psychologiczne/neurobiologiczne wytłumaczenie sytuacji o której mowa.
Więc jakie jest psychologiczne/neurologiczne wytłumaczenie sytuacji, w której szczególnie namaszczony Duchem Świętym biskup płaci za seks z młodymi chłopcami?
Cytuj:
W neurobiologii mamy też do czynienia z interpretacjami wyników a nie twardymi dowodami.
Więc jaka interpretacja wyników się ci nasuwa, jeśli, statystycznie rzecz ujmując, elita, czyli szczególnie namaszczeni, powołani do posługi przez samego Boga biskupi są tak samo skłonni do seksu z dziećmi jak zupełnie nienamaszczeni szeregowi przedstawiciele Ludu Bożego?

_________________
W tej wypowiedzi prawdopodobnie użyłem nieco dosadnych wyrażeń, w których w mojej ocenie jest niestety sporo prawdy


Pn lis 25, 2013 2:40 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N maja 22, 2005 11:05 am
Posty: 1495
Post Re: Wątpliwości
merss napisał(a):
Nie ma też dowodu na istnienie Boga.

Ale jest dowód na brak powodzenia w przypadku namaszczeń.
Cytuj:
Mamy jednak psychologiczne/neurobiologiczne wytłumaczenie sytuacji o której mowa.

Możesz przytoczyć?

_________________
Prz 3, 5-6


Pn lis 25, 2013 3:06 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13384
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Post Re: Wątpliwości
radozz napisał(a):
Ale jest dowód na brak powodzenia w przypadku namaszczeń.

Spójrz i przeanalizuj podpis @kosa000, to ST.
W Ewangeliach mamy:
Strzeżcie się falszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnętrznie są drapieżnymi wilkami (Mt7,15)

Pierwszym niebezpieczeństwem* na wąskiej drodze są przewodnicy, którzy będą namawiali do chodzenia wygodną drogą i wchodzenia szeroką bramą. Na tym polega działanie fałszywych proroków.

Pojawiają się oni w dwu sytuacjach:
1. Sami głosiciele Ewangelii nie mają ochoty wędrować wąską drogą. Ich słowo do innych jest samousprawiedliwieniem. Wychodzą z założenia, że jeśli uda się im namówić innych do wejścia na drogę, którą sami kroczą, to widocznie argumentacja, którą stosują jest słuszna.
2.To uległość wobec opinii środowiska. Pasterze mówią to, czego sobie życzą ludzie, a nie tego, czego oczekuje od nich Bóg.

Prorok fałszywy albo głosi swoją filozofię, albo spełnia pragnienia ludu. Fałszywy prorok zawsze występuje z legitymacją podbitą przez Boga.
Występuje on w owczej skórze, a więc budzi zaufanie. Pozory dobra, miłości, troski o łatwiejsze życie są przez niego idealnie wyreżyserowane.

Tak więc zapowiedziano wyraźnie, że nie wszyscy przewodnicy są dani od Boga, niektórzy sami się nimi obrali. Będą więc zainteresowani tym, by chronić zło. Ono zawsze szuka współtowarzysza, w grupie raźniej. Mało mamy przykładów? To ludzka wolność, mają prawo wybierać, mają możliwość szerzenia zła.
Zło wpisano w naturę świata i Kościół nie jest wolny od niego. Czy wyświęcono by kapłana o którym przełożeni (zakładam, że odpowiedzialni) mają wiedzę, że jest ateistą, czynnym homoseksualistą. zlodziejem? A wyświęcają naiwnie wierząc, że ateista uwierzy (usprawiedliwiają się tym, że był świetnym studentem, nigdy nie podpadł, może skrzywdzą człowieka, bo nie mają dowodów?), a zaburzona osobowość sama się zamieni w dojrzałą.

Tak więc niektórzy sami siebie wybrali a nie zostali wybrani. Oszukali wszystkich, często i samych siebie. Realizując swoją, nie Boga wolę, idą w kierunku zatwardziałości serc. W neurobiologii nazwiemy to ustalonymi modułami interpretacyjnymi. Bardzo trudno to zmienić.

I znów wracam do wiary. Pewnien ksiądz opowiadał mi, że najlepsze rekolekcje w jakich brał udział, to towarzyszenie w umieraniu księdza, którego życie było złe. Otrzymal łaskę zrozumienia dopiero na łożu śmierci (analizując działanie naszego mózgu, nie ma takiej możliwości, mózg pracuje na oprogramowaniu, które tworzą nasze doświadczenia). Wpadł jednak w rozpacz. Dla młodego wówczas księdza była to szkoła kapłaństwa.

Ksiądz nie staje się pedofilem. To osoba o zaburzonej osobowości zostaje księdzem. Stan duchowny jest jednak wykorzystywany do realizacji swych zamierzeń; świat tego człowieka kręci się wokół niego a nie powołania dla innych. Stan kapłański jest tylko środkiem do celu.
Z łaską trzeba współpracować, tu nie ma magii. Brak współpracy może mieć skutki przywołane w powyższym przykładzie. Tak więc księża po terapiach, które miały ich wyleczyć z zaburzeń (pedofilia) wracali w jeszcze gorszym stanie- teraz mogli zrzucić odpowiedzialność za swe skłonności na kogoś. Nie przyjęli odpowiedzialności za swe życie, nadal widzieli winę na zewnątrz.
Na poziomie świadomości mieli wiedzę o tym, że to złe. Na poziomie nieświadomości, ich mechanizmy obronne pozwalały na zaakceptowanie swych pragnień. Stosuje się wówczas różne gry, które pozwalają na uznanie zła za dobro. Są to utrwalone schematy myślowe.
Wola człowieka potrafi realizować tylko dobro, więc lewa półkula znajdzie możliwości interpretacyjne.

Gdyby nie było łaski? Czy ta osoba byłaby dobrym przewodnikiem stada? Nie potrafimy tego zmierzyć, na ile współpraca z łaską pozwola człowiekowi na spoglądanie na świat bożym wzrokiem. Wierzymy, że dzięki tej łasce jego działanie jest skuteczniejsze. Sprawdzić tego doświadczalnie nie ma możliwości. Kiedy jednak spojrzeć na życie wielu świętych prawie analfabetów (np św Faustyna) dziwimy się ich mądrości.

Dobry czlowiek ten ateista...tak, ale będąc osoba wierzacą, współpracującą z łaską, mógłby być może znacznie skuteczniejszy w realizacji dobra? Może byłby wzorem dla tych, którzy odrzucili go jako ateistę sądząc, że zostało mu zapłacone życiowym powodzeniem? Nie mamy wiedzy na ten temat, poruszamy się z obszarze wiary i niezwykle ograniczonej wiedzy o Bogu.
___________
* Możesz ufać UNK, ale nie bp Iksińskiemu czy teologowi Ygrekowskiemu. Oni prezentują swoje opinie i mogą być sprzeczne z wykładnią wiary. Jak są sprzeczne, zwiększ czujność.


Pn lis 25, 2013 4:30 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N maja 22, 2005 11:05 am
Posty: 1495
Post Re: Wątpliwości
@merss
Dziękuję za obszerną odpowiedź.
Chciałbym się odnieść do jednej rzeczy.
Rozumiem, że człowiek nie jest w stanie zajrzeć w głąb duszy drugiego człowieka, tak jak biskupi uświęcający kapłanów nie potrafią przewidzieć, który będzie dobrym pasterzem, a który np pedofilem.
Jednak czy nie po to właśnie namaszczają darem Ducha Św. aby Ten pomógł im (nowo powołanym do służby kapłanom) w odnalezieniu właściwej drogi?
Może pomóc - ludziom dobrej woli, którzy zostali powołani i będę się rozwijać w swoim powołaniu.
Człowiekowi o skłonnościach pedofilskich czy lubiącego kobiety - pomoże?
Raczej nie.
Więc jest to bardziej ceremonia, rytuał, schemat działania mający na celu pozwolić uwierzyć ludziom, że to się dzieje naprawdę aniżeli coś rzeczywistego.
Bo ani ja ani Ty tego stwierdzić tego nie możemy.
Jednak możemy stwierdzić, że ludzie z problemami psychicznymi uciekający pod krzyż rzadko zostają za pomocą krzyża z tych problemów wyleczeni.
To pozwala mi sądzić, że księdzu z problemami żaden dar Ducha Św. nie pomoże, chyba że ...naprawdę miałoby coś takiego miejsce. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.
Jeśli jednak tak się nie dzieje...

_________________
Prz 3, 5-6


Pn lis 25, 2013 6:02 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lis 15, 2011 10:38 pm
Posty: 17538
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Post Re: Wątpliwości
radozz napisał(a):
Jeśli jednak tak się nie dzieje...

Skąd wiesz, że tak się nie dzieje? Z łaską trzeba współpracować. Bóg nie działa w nas bez naszej woli. Czeka na naszą zgodę na działanie.

_________________
"Tylko miłość jest twórcza. Nienawiść prowadzi donikąd". /Maksymilian Kolbe/


Pn lis 25, 2013 6:36 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N maja 22, 2005 11:05 am
Posty: 1495
Post Re: Wątpliwości
Małgosia napisał(a):
radozz napisał(a):
Jeśli jednak tak się nie dzieje...

Skąd wiesz, że tak się nie dzieje? Z łaską trzeba współpracować. Bóg nie działa w nas bez naszej woli. Czeka na naszą zgodę na działanie.

Nie dzieje się, ponieważ istnieją źli ludzie wśród księży.
Pisałem też wcześniej, że część z nich na pewno nie chciałaby taka być i szczerze przyjmuje dar Ducha Św., jednak bezskutecznie.

_________________
Prz 3, 5-6


Ostatnio edytowano Pn lis 25, 2013 6:46 pm przez radozz, łącznie edytowano 2 razy



Pn lis 25, 2013 6:44 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13384
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Post Re: Wątpliwości
Do szkoły muzycznej przyjmuje się dzieci uzdolnione muzycznie, muszą przejść kwalifikacje, do szkoły baletowej też sprawdzisz uzdolnienia. Beztalencie nie wyda wirtuoza.
Zaburzoną osobowość możesz wychwycić, taka osoba nie powinna zostać księdzem. Jeśli się nie wychwytuje, winny jest czynnik ludzki.

Traktujesz łaskę jak magię. Natchnienia przebijają się do takiego człowieka, ale on je odrzuca. Im bardziej pogrąża się w grzechu, tym trudniej odbiera łaski. Wybór natchnienia czy pokusy to decyzja człowieka. Człowiek niedojrzały (zaburzenie dotyczy zawsze niedojrzałości) nie chce się zmienić. Gdyby chciał, będzie miał wsparcie łaski. Nie chce podjąć tego trudu.
Księży mających trudności kapłańskie umieszcza się czasem w domach mądrych kapłanów. Czasem są zupełnie rozbici, bo byli słabi psychicznie, źle ich uformowano w seminariach, nie potrafią radzić sobie z ludzkimi przeciwnościami, z bezdusznymi przełożonymi. Mają ich uzdrowić zdrowe relacje ojcowsko- synowskie. To też działanie łaski- obecność świętego kapłana, bo czasem to człowiek prowadzi do Boga. Ale trzeba chcieć się ratować.

Zło szuka towarzysza, który lubi się też nurzać w bagnie...winny będzie bezduszny proboszcz/ojciec/biskup. Nie przyjmie jednak pomocy. A tu zadziałała łaska, podano mu pomocną dłoń.


Pn lis 25, 2013 6:44 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N maja 22, 2005 11:05 am
Posty: 1495
Post Re: Wątpliwości
merss napisał(a):
Do szkoły muzycznej przyjmuje się dzieci uzdolnione muzycznie, muszą przejść kwalifikacje, do szkoły baletowej też sprawdzisz uzdolnienia. Beztalencie nie wyda wirtuoza.
Zaburzoną osobowość możesz wychwycić, taka osoba nie powinna zostać księdzem. Jeśli się nie wychwytuje, winny jest czynnik ludzki.

Traktujesz łaskę jak magię. Natchnienia przebijają się do takiego człowieka, ale on je odrzuca. Im bardziej pogrąża się w grzechu, tym trudniej odbiera łaski. Wybór natchnienia czy pokusy to decyzja człowieka. Człowiek niedojrzały (zaburzenie dotyczy zawsze niedojrzałości) nie chce się zmienić. Gdyby chciał, będzie miał wsparcie łaski. Nie chce podjąć tego trudu.
Księży mających trudności kapłańskie umieszcza się czasem w domach mądrych kapłanów. Czasem są zupełnie rozbici, bo byli słabi psychicznie, źle ich uformowano w seminariach, nie potrafią radzić sobie z ludzkimi przeciwnościami, z bezdusznymi przełożonymi. Mają ich uzdrowić zdrowe relacje ojcowsko- synowskie. To też działanie łaski- obecność świętego kapłana, bo czasem to człowiek prowadzi do Boga. Ale trzeba chcieć się ratować.

Zło szuka towarzysza, który lubi się też nurzać w bagnie...winny będzie bezduszny proboszcz/ojciec/biskup. Nie przyjmie jednak pomocy. A tu zadziałała łaska, podano mu pomocną dłoń.


Pomocną dłoń można podać zarówno ateiście i namaszczonemu kapłanowi.
Ty nazwiesz to łaską, ateista nie sklei tej układanki w taką całość, która jawi się przed Twoimi oczami.
Kto pomógł zatem zagubionemu ateiście?

_________________
Prz 3, 5-6


Pn lis 25, 2013 6:53 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13384
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Post Re: Wątpliwości
radozz napisał(a):
część z nich na pewno nie chciałaby taka być i szczerze przyjmuje dar Ducha Św., jednak bezskutecznie.

Byli niedojrzali. Niestety uczyniono im niedźwiedzią przysługę przyjmując do seminarium. Kiedyś czytałam w PK wypowiedź księdza, który jest ojcem duchowym kleryków. Podkreślał, że w jego pokoleniu chłopcy chcieli przewracać świat i mieli głowy pełne zapału. Dziś wstępują do seminarium często osoby, które same potrzebuja pomocy psychologicznej. Marny to materiał na silnych kapłanów (z ludzkiego punktu widzenia).

Zanim zaczniesz leczyć innych, wyleczyć musisz się sam. Czasem wchodzą na fora klerycy i podrzucają linki do swych stron. Nie napisze nawet jednego postu. Taki kleryk powinien najpierw przejść szkołę życia na forum, sprawdzać siebie, potem, po latach, uczyć innych. On chce być od razu nauczycielem i mistrzem. Rokowania na dobrego kapłana?
Cytuj:
Kto pomógł zatem zagubionemu ateiście?

Może nie chciał pomocy? Czasem należy mu dać iść długo obok siebie. Jak zapuka i masz pewność, że się dobija- zacząć rozmawiać. I znów wskazówkę odnajdziesz w Ewangelii.

Jest też ostrzeżenie
Nie dawajcie psom na pożarcie tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały.(Mt7,6)
To niedowartościowanie tajemnicy. Nie wolno tego przekazywać niewtajemniczonym.
Prawdy wiary, zasady moralności chrześcijańskiej, czy bogactwo Ewangelii, mogą być przekazywane wyłącznie ludziom dobrej woli, ludziom otwartym na wtajemniczenie.

Jezus przypomina tu o podziale ludzi na wtajemniczonych i takich, których zachowanie przypomina reakcje psów i świń. Uczeń Chrystusa powinien znać się na ludziach do tego stopnia, by mógł rozpoznać w nich psa lub świnię.
Kto nie umie rozpoznać się na takich ludziach i wejdzie w bliski kontakt z nimi, sam poniesie wielką szkodę i narazi na zniszczenie ewangeliczne skarby. Jezus mówi o podeptaniu przez świnie ewangelicznej perły i o poranieniu tych, którzy nieopatrznie podrzucili je świniom. Świni należy podać żołędzie, a nie perły. Winę za zniszczenie pereł ponosi ten kto je świniom podał.

Ewangelia jest lekceważona przez świat, dlatego, że sami chrześcijanie rzucili je świniom.
Nie ma żadnej różnicy między tym co święte i nieświęte. W świątyni można robić zebrania, żuć gumę. Niedziela została wydana w ręce świata, który robi w tym dniu biznes, sakramenty są tylko ceremonią, którą należy utrwalić na taśmie.
Dziś prawie nikt nie potrafi dostrzec ludzi podobnych do świń i do psów.
Zalecenie Jezusa zostało zlekceważone i poprawione.
Rzucanie pereł przed świnie i dawanie psom do jedzenia tego co święte, szkodzi temu, kto to czyni, i tym, których próbuje on uszczęśliwiać na siłę. Ujawnia głupotę tego, kto świętością karmi psy i świnie.

Proście a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka znajduje; a kołaczącemu otworzą. (Mt7, 7-8)
Szukanie jest dziełem człowieka i dowodem jego dobrej woli. Kiedy już wiadomo, za jakimi drzwiami jest ten, kto wartości rozdaje, trzeba kołatać, aż otworzy.
Pies nie szczeka na to, co święte, a świnia nie szuka pereł. Dlatego nie wolno ludziom tych skarbów podawać. Nie wolno podawać ludziom Ewangelii, jeśli o to nie proszą.
Należy czuwać nad tym, by ewangelizacja nie została potraktowana jako dawanie psom tego co święte, i rzucanie pereł przed wierze. Nic z tego nie skorzystają ci, którzy na te wartości nie czekają, podepczą Ewangelię i poranią ewangelizujących. Dodatkowo uodpornią się na te wartości i nigdy za nimi nie zatęsknią.


Pn lis 25, 2013 7:09 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 272 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL