Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest N lip 12, 2020 7:11 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 332 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14 ... 23  Następna strona
 Dlaczego śmierć? Albo dlaczego nie? 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt paź 08, 2013 11:30 pm
Posty: 1879
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego śmierć? Albo dlaczego nie?
Ja wedlug podanego schematu jestem miedzy punktem 5 a 6, z poczatku myslalam, ze latwo jest zaakceptowac chorobe jednak tak nie jest u mnie ten proces trwa najdluzej a wiem, tez, ze z mojej choroby nie da sie wyjsc nie akceptujac jej.

_________________
Zabiegaj o sprawiedliwość, wiarę, miłość, pokój - wraz z tymi, którzy wzywają Pana czystym sercem..."


Śr sty 15, 2014 11:01 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Cz lis 24, 2011 9:41 pm
Posty: 901
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego śmierć? Albo dlaczego nie?
merss napisał(a):
@Swan- przeczytaj uważnie i zatrzymaj się na punkcie czwartym.

W sytuacjach bardzo trudnych (informacja o nieuleczalnej chorobie, niebezpieczeństwie śmierci) przechodzimy przez niżej wymienione fazy w naszych reakcjach psychologicznych:
1. Niepewność.
2. Pewność.
3. Agresja.
4.Negocjacje...tu się zatrzymajmy. Człowiek szuka desperacko wszystkich możliwości, w których mógłby znaleźć jakieś rozwiązanie problemu, wykorzystuje wszystkie środki jakie ma do dyspozycji (konsultacje, terapie konwencjonalne i alternatywne), jak i nadnaturalne (pielgrzymki, wizyty do sanktuariów i różnych guru, rozmaite śluby i ofiary).
Proszę się zastanowić: czy niewierzący na pewno nie skorzysta ze środków nadnaturalnych-bioenergoterapeutów, uzdrawiaczy?
5.Depresja.
6.Akceptacja.
7.Aktywność.
8.Solidarność.
Tylko 1/3 pacjentów dociera do ostatniej fazy. Nie ma żadnego końcowego rozwiązania w w znaczeniu uwolnienia się od ciężaru. Jedyne możliwe rozwiązanie polega na tym, że człowiek nie przeciwstawia się temu, co pozornie jest nie do zaakceptowania, ale żyje z tym, tzn podejmuje się nowego zadania.

Sądzę, że w opisywanym przez Ciebie przypadku stanowi to odpowiedź. Wszyscy robimy to samo, niezależnie od światopoglądu.
Gdyby umierała Twoja córka, będąc na Mszy rezurekcyjnej zawołałbyś prawdopodobnie- Boże jeśli jesteś, pomóż jej. Obiecuję, że uwierzę. Jesteś lekarzem...wiesz co możliwe. I wówczas możesz inaczej spojrzeć na wypadek, kiedy nikomu się nic nie stało. Możesz....bo tak ludzie reagują. Tak, proszę to odczytaj.
Możesz zareagować inaczej, ale dziś tego nie wiesz. Taka postawa powierzania dzieci jako księży była rozpowszechniona.

Taka jest natura ludzka, masz schemat kolejnych reakcji psychologicznych.

Modlitwy powinny dotyczyć tego, by odnaleźć i spełnić w swoim życiu wolę Boga. A naszym zadaniem jest miłość, więc ukierunkowanie na dobro drugiego człowieka. Prosimy o to dobro i po ludzku dziękujemy obiecując.

Manipulację widzę w obłaskawianiu Boga i wierze, że ów bóg będzie mi posłuszny: składam ofiary, buduję świątynie, by bóg mógł być zadowolony i mi służyć.

Bóg chrześcijan milczy wobec cierpienia, powinniśmy o tym pamiętać: nie odezwał się podczas tortur Jezusa, ukrzyżowania, nie przedstawił się wędrowcom zmierzającym do Emaus- sami Go rozpoznali.
Jest mi bardzo trudno pisać o tym do osoby niewierzącej. Zapytałeś....

Uczy się nas, że możemy o wszystko prosić (kołatać), ale dodawać- zgodnie z wolą Twoją Panie.
Osoby, które mają osobowości manipulacyjne będąc starały się manipulować również Bogiem. Stawiają Mu warunki- jak mi nie pomożesz, to ja np. przestanę wierzyć....Widzę różnicę między ludzką prośbą/blaganiem z bezsilności i obietnicą oraz zgodą na to co się stanie a stawianiem warunków.

Myślę, że problem wynika z tego, że prawie cała nasza wiara skierowana
jest w stronę ciała. O nie dbamy przez większość swojego życia, jego
potrzeby zaspakajamy.Dopiero w obliczu choroby lub zbliżającej
się śmierci zaczynamy zdawać sobie sprawę, że tak właściwie to
nasze ciało nie przedstawia żadnej wartości .
I jeszcze jedna sprawa odnośnie "kołatania", Bóg daje nam tylko
jedną rzecz, niewyobrażalną siłę, którą możemy posiąść przez
głęboką wiarę i to ona jest podstawą do osiągnięcia sukcesu .
Jezus przy swoich uzdrowieniach nikomu nie powiedział
"Bóg cię uzdrowił" czy "Ja cię uzdrowiłem " tylko
"Twoja WIARA cię uzdrowiła" .


Cz sty 16, 2014 8:32 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13885
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego śmierć? Albo dlaczego nie?
W obliczu cierpienia/śmierci zmieniamy się, przewartościowujemy nasze sprawy. Nie znaczy to jednak, że wracamy do Boga, czasem właśnie się oddalamy.
Przytoczę tu Lewisa, który pisał pełen żalu po stracie ukochanej żony o poczuciu opuszczenia przez Boga. Pisał, iż zdawało mu się, że puka do zamkniętych drzwi, zaryglowanych od wewnątrz. Im dłużej czekał na odpowiedź, tym bardziej dominująca stawała się cisza. Lewis wyjaśniał, że najbardziej obawiał się nie tego, że przestanie wierzyć w Boga, lecz tego, że zacznie Mu przypisywać coś, co nie jest prawdą.
Duchowy ból i smutek atakuje, nie daje spokoju, nie słabnie nawet we śnie. Gdy dopada, nawet oddychanie staje sie ciężką pracą.

I człowiek zapomina w bólu, że Bóg nie robi prób mojej wiary, by ją poznać. On wie. To ja jej nie znam.
Mamy o tym w Ewangeliach. Jezus obrażal wielu ludzi, zwlaszcza ludzi religijnych. Nic nie wprowadzało Go w większy gniew niż jad religii i wiara pobożnych hipokrytów. Zasklepionemu w swej świętej skorupie zawodowemu wyznawcy nie mieściło się w głowie, że prorocy i prostytutki mogą jeść przy jedym stole. Religia może przybrać formę raka, który toczy żywy organizm (tu przyznam rację wcześniejszym słowom @janikt). Faryzeusz Szymon miał głowę pełną teologicznych formuł; jego serce nie potrafiło Bogu dziękować za dobra, które miał. Strojąc się w szaty i odprawiając obrzędy rozrastał we własnych oczach do rozmiarów duchowego olbrzyma. A Jezus pragnął sprowadzić na ziemię duchowe balony unoszące się nad głowami ludzi.
Czasem też duchowni (i nie tylko), którzy doświadczyli w swoim życiu ogromnej traumy związanej z trądzikiem młodzieńczym potrafią mówić z niezachwianą pewnością siebie o tajemnicy cierpienia; ich tezy są klarowne, odznaczają się teologiczną precyzją i intelektualną ścisłością- tyle, że są oderwane od codziennych zmagań ludzi. Takich słów nie może człowiek przygnieciony bólem słuchać ze zrozumieniem. Bóg tak chciał mawiają...a skąd wiadomo czego chciał Bóg?
Jezus współcierpiał w obliczu choroby i śmierci ludzi.


Cz sty 16, 2014 9:55 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Cz lis 24, 2011 9:41 pm
Posty: 901
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego śmierć? Albo dlaczego nie?
W cierpieniu, ludzie mają pretensje do Boga przez błędne nauczanie,
że to Bóg kieruje naszym życiem.Mając takie podejście do życia
trudno się dziwić, że nie można zrozumieć choroby cierpienia lub
śmierci, zawłaszcza jak ktoś się uważa za bardzo wierzącego .
Oliwy do ognia dolewają sąsiedzi czy znajomi,którym bez Boga
żyje się "szczęśliwie".


Cz sty 16, 2014 11:56 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13885
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego śmierć? Albo dlaczego nie?
Rozumiejęc śmierć powinniśmy zalecać żałobnikom radość? Kiedy będzie umierała najbliższa Ci osoba poczujesz ulgę, że będąc dobra trafiła już do nieba? Chwała Panu?


Cz sty 16, 2014 9:54 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lip 14, 2012 8:57 pm
Posty: 6455
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego śmierć? Albo dlaczego nie?
janikt napisał(a):
W cierpieniu, ludzie mają pretensje do Boga przez błędne nauczanie,
że to Bóg kieruje naszym życiem.


A nie kieruje?


Cz sty 16, 2014 10:11 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Cz lis 24, 2011 9:41 pm
Posty: 901
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego śmierć? Albo dlaczego nie?
merss napisał(a):
Rozumiejęc śmierć powinniśmy zalecać żałobnikom radość? Kiedy będzie umierała najbliższa Ci osoba poczujesz ulgę, że będąc dobra trafiła już do nieba? Chwała Panu?

Czy próbowałaś już komuś po stracie bliskiego, zalecić aby się radował ?
Raczej odradzam.
Ludzie często płaczą, gdy ich bliski wyjeżdża na kilka miesięcy za granice,a
zakochani po nagłym rozstaniu. Jak wielki musi być ból, gdy przy śmierci występują te dwa czynniki razem.

Andy72 napisał(a):
janikt napisał(a):
W cierpieniu, ludzie mają pretensje do Boga przez błędne nauczanie,
że to Bóg kieruje naszym życiem.


A nie kieruje?


Gdyby kierował, po co byłoby Niebo, czy sąd nad człowiekiem,
kiedy każdy z nas byłby takim jakim go Bóg ukierunkował .


Pt sty 17, 2014 8:10 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13885
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego śmierć? Albo dlaczego nie?
janikt napisał(a):
Czy próbowałaś już komuś po stracie bliskiego, zalecić aby się radował ?
Raczej odradzam.

Na czym więc polegają błędne nauki Kościoła w sprawie cierpienia? O tym wszak napisałeś.
Papieże nauczają, że przyczynę cierpienie należy odczytywać w kategoriach tajemnicy. Mamy różne cierpienia.
1.Cierpienie zapobiegawcze- Bóg dopuszcza pewne komplikacje, rozczarowania, ponieważ w zanadrzu ma dla nas coś o wiele lepszego.
2. Cierpienie karzące- 'Ja wszystkich was, których kocham, karzę i ćwiczę'. Bóg pozwala nam spłacić dług za wszystko zło, które uczyniliśmy w życiu.
3. Cierpienie pokutne- jest wynikiem grzesznych wyborów (romans- ciąża- porzucenie kobiety), mamy nabrać pokory i zbliżyć się do Boga.
4. Cierpienie zbawcze- to modlitwy za Kościół, cierpienie za innych.
5. Cierpienie jako świadectwo. Czasem, jak mamy szczęście, Bóg stawia na naszej drodze wyjątkową osobę. Życie daje jej po głowie, a ona z godnością walczy i nigdy nie traci wiary i nadziei.
6. Cierpienie wynikające z naszych słabości- brak umiejętności wybaczania, zazdrość,cierpienia wynikające ze słabości charakteru: osoby o skłonnościach depresyjnych nie radzą sobie z problemami dnia codziennego i odmawiają komunikacji z najbliższymi; cierpienie braku pewności siebie; porywczość i ranienie innych.
7. Cierpienie wewnętrzne- to cierpienie duszy: modlitwa sprawia trudności(=oschłość duszy), poczucie, że jesteśmy pozbawieni Bożej obecności, odczucie duchowej pustki, wrażenie straty czasu na modlitwę.
Bóg dopuszcza takie cierpienia, byśmy sobie uświadomili, że mamy kochać Boga ze względu na Niego, a nie na to co od Niego otrzymujemy,
8. Cierpienia bez powodu- to traumatyczne wydarzenia. Nagle wydaje się, że Bóg jest odległy i obojętny wobec ludzkich spraw.
Nic nie cieszy bardziej szatana niż widok ludzi zagubionych i obrażonych na swego Stwórcę a powodu cierpienia, którego doświadczają.
Szatan nie chce, by cierpienie zjednało nam łaskę i doprowadziło do przemiany naszego życia. Chce, abyśmy zrozpaczeni zbuntowali się przeciw Bogu i wyrzekli się nadziei na osiągnięcie świętości.
Mamy wybór dwóch dróg:
1. Ułatwić zadanie szatanowi stojąc się zgorzkniałymi nienawistnikami
2. Utrudnić, upodabniając się do Chrystusa
Nie wolno nam poszukiwać cierpienia, pławić we własnym bólu i użalać się nad sobą. Należy walczyć o zdrowie i szukać dobrej opieki medycznej.


Pt sty 17, 2014 9:25 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Cz lis 24, 2011 9:41 pm
Posty: 901
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego śmierć? Albo dlaczego nie?
merss napisał(a):
janikt napisał(a):
Czy próbowałaś już komuś po stracie bliskiego, zalecić aby się radował ?
Raczej odradzam.

Na czym więc polegają błędne nauki Kościoła w sprawie cierpienia? O tym wszak napisałeś.
Papieże nauczają, że przyczynę cierpienie należy odczytywać w kategoriach tajemnicy. Mamy różne cierpienia.
1.Cierpienie zapobiegawcze- Bóg dopuszcza pewne komplikacje, rozczarowania, ponieważ w zanadrzu ma dla nas coś o wiele lepszego.
2. Cierpienie karzące- 'Ja wszystkich was, których kocham, karzę i ćwiczę'. Bóg pozwala nam spłacić dług za wszystko zło, które uczyniliśmy w życiu.
3. Cierpienie pokutne- jest wynikiem grzesznych wyborów (romans- ciąża- porzucenie kobiety), mamy nabrać pokory i zbliżyć się do Boga.
4. Cierpienie zbawcze- to modlitwy za Kościół, cierpienie za innych.
5. Cierpienie jako świadectwo. Czasem, jak mamy szczęście, Bóg stawia na naszej drodze wyjątkową osobę. Życie daje jej po głowie, a ona z godnością walczy i nigdy nie traci wiary i nadziei.
6. Cierpienie wynikające z naszych słabości- brak umiejętności wybaczania, zazdrość,cierpienia wynikające ze słabości charakteru: osoby o skłonnościach depresyjnych nie radzą sobie z problemami dnia codziennego i odmawiają komunikacji z najbliższymi; cierpienie braku pewności siebie; porywczość i ranienie innych.
7. Cierpienie wewnętrzne- to cierpienie duszy: modlitwa sprawia trudności(=oschłość duszy), poczucie, że jesteśmy pozbawieni Bożej obecności, odczucie duchowej pustki, wrażenie straty czasu na modlitwę.
Bóg dopuszcza takie cierpienia, byśmy sobie uświadomili, że mamy kochać Boga ze względu na Niego, a nie na to co od Niego otrzymujemy,
8. Cierpienia bez powodu- to traumatyczne wydarzenia. Nagle wydaje się, że Bóg jest odległy i obojętny wobec ludzkich spraw.
Nic nie cieszy bardziej szatana niż widok ludzi zagubionych i obrażonych na swego Stwórcę a powodu cierpienia, którego doświadczają.
Szatan nie chce, by cierpienie zjednało nam łaskę i doprowadziło do przemiany naszego życia. Chce, abyśmy zrozpaczeni zbuntowali się przeciw Bogu i wyrzekli się nadziei na osiągnięcie świętości.
Mamy wybór dwóch dróg:
1. Ułatwić zadanie szatanowi stojąc się zgorzkniałymi nienawistnikami
2. Utrudnić, upodabniając się do Chrystusa
Nie wolno nam poszukiwać cierpienia, pławić we własnym bólu i użalać się nad sobą. Należy walczyć o zdrowie i szukać dobrej opieki medycznej.

Bóg nie nakłada na człowieka, żadnego cierpienia, cierpienie jest
wynikiem egzystencji. Dla Boga istotny jest nasz stosunek do cierpienia
(jak sobie z nim radzimy, jak go znosimy),bo to w przyszłości
będzie jednym ze składników oceny naszego życia.
Tłumaczenie ludziom, że Bóg ich kara jest kłamstwem i
prowadzi tylko do utraty wiary( bo jak dobry Bóg, mógł ich
ukarać i to jeszcze za nic) do jej osłabienia lub wręcz wrogości
wobec Boga.


Pt sty 17, 2014 11:39 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13885
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego śmierć? Albo dlaczego nie?
janikt napisał(a):
Tłumaczenie ludziom, że Bóg ich kara jest kłamstwem i
prowadzi tylko do utraty wiary( bo jak dobry Bóg, mógł ich
ukarać i to jeszcze za nic) do jej osłabienia lub wręcz wrogości
wobec Boga.

Pan Jezus gromił faryzeuszy za to, że chcą nakładać ludziom ciężary, których sami nieść nie chcą. I wskazał swoją postawą jak się odnosić do cierpenia/śmierci. Nie przypisuj więc, proszę, Kościołowi nauk, których nie głosi.


Pt sty 17, 2014 12:04 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lip 14, 2012 8:57 pm
Posty: 6455
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego śmierć? Albo dlaczego nie?
Co oznacza "cierpienie jest wynikiem egzystencji"?


Pt sty 17, 2014 12:05 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Cz lis 24, 2011 9:41 pm
Posty: 901
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego śmierć? Albo dlaczego nie?
merss napisał(a):
janikt napisał(a):
Tłumaczenie ludziom, że Bóg ich kara jest kłamstwem i
prowadzi tylko do utraty wiary( bo jak dobry Bóg, mógł ich
ukarać i to jeszcze za nic) do jej osłabienia lub wręcz wrogości
wobec Boga.

Pan Jezus gromił faryzeuszy za to, że chcą nakładać ludziom ciężary, których sami nieść nie chcą. I wskazał swoją postawą jak się odnosić do cierpenia/śmierci. Nie przypisuj więc, proszę, Kościołowi nauk, których nie głosi.

O przepraszam bardzo, ale sama wymieniłaś osiem rodzajów
cierpień dla wierzących.Jak przeczyta to ktoś mało zorientowany to gotów pomyśleć, że jak spotka człowieka nie cierpiącego to na pewno nie
wierzący.
Jezus gromił faryzeuszów nie za nakładanie na wiernych zbyt wielkiego cierpienie względem wiary, tylko za nakładanie zbyt wielkich obowiązków względem Kościoła,
Andy72 napisał(a):
Co oznacza "cierpienie jest wynikiem egzystencji"?
Cierpienie wynikające z warunków życia czy też np.
pozycji społecznej.


Pt sty 17, 2014 1:03 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lip 14, 2012 8:57 pm
Posty: 6455
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego śmierć? Albo dlaczego nie?
janikt napisał(a):
Andy72 napisał(a):
Co oznacza "cierpienie jest wynikiem egzystencji"?
Cierpienie wynikające z warunków życia czy też np.
pozycji społecznej.


A tych warunków życia nie daje Bóg?


Pt sty 17, 2014 1:09 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13885
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego śmierć? Albo dlaczego nie?
janikt napisał(a):
Jak przeczyta to ktoś mało zorientowany to gotów pomyśleć, że jak spotka człowieka nie cierpiącego to na pewno nie
wierzący.

Kościół stosuje jednolite nauczanie, nie ma nauczania dla mało zorientowanych i intelektualisów w zakresie jakości. Znaczy to tyle, że nie podaje im też gotowych recept wyjaśniających istotę cierpienia. Brak myślenia jest chorobą na którą nie ma lekarstwa. I nie ponosi tu winy Kościół, ale człowiek, który nie chce myśleć i poszukiwać prawdy.


Pt sty 17, 2014 1:42 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt gru 18, 2012 3:33 pm
Posty: 1682
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego śmierć? Albo dlaczego nie?
Cytuj:
Bóg nie nakłada na człowieka, żadnego cierpienia, cierpienie jest
wynikiem egzystencji.


Otóż czasem nakłada - przykład z Biblii to Hiob, a w Nowym Testamencie - chore dziecko. Apostołowie się sami pytali Pana Jezusa w sprawie tego dziecka chorego, dlaczego cierpi, czy jego rodzice zgrzeszyli, czy to dziecko zawiniło. A Pan Jezus odpowiedział, że ono cierpi, aby się okazała Chwała Boża.
Spójrzmy na dzieci chore na białaczkę.
Sw. Faustyna też przechodziła męki i cierpienia w celu ratowania wielu dusz.
św. Ojciec Pio tak samo.
Bóg zsyła cierpienia.
Może więc zadawanie komuś cierpień jest też wyrazem miłości? :| Tego nie pojmuję, pytanie otwarte.

_________________
Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra.


Pt sty 17, 2014 1:55 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 332 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14 ... 23  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot], Google Adsense [Bot] i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL