Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt lut 18, 2020 1:25 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 93 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna strona
 Ile jest w Tobie miłości? 
Autor Wiadomość
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn gru 17, 2007 6:50 pm
Posty: 279
Odpowiedz z cytatem
Post Ile jest w Tobie miłości?
Ile jest w Tobie miłości do innych chrześcijan, do ludzi z innych Kościołów, nawet bardzo radykalnych? czy potrafisz wzbić się ponad swoje patrzenie na wiarę i zobaczyć, spróbować zrozumieć innych? W jaki sposób wypowiadasz się o katolikach, protestantach, prawosławnych? Czy pomimo, że należysz do innego Kościoła potrafisz dostrzec piękno innej Wspólnoty? Czy może zawsze patrząc na innych włącza Ci się "apologetyka"? Czy wręcz agresja i mówienie to ja mam rację nie inni?

Dotyczy to chrześcijan z każdej denominacji.

Ja osobiście mam dość polemik między katolikami, protestantami i prawosławnymi.

_________________
"Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa." J 1:17


Wt sty 28, 2014 3:48 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 5168
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ile jest w Tobie miłości?
Czy kolega Przyjaciel nie jest przypadkiem zwolennikiem nowo-zdefiniowanej ostatnio tzw. tolerancji? Która w skrócie się wyraża tym że "kto nie ze mną ten przeciwko mnie"?

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Wt sty 28, 2014 3:57 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn gru 17, 2007 6:50 pm
Posty: 279
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ile jest w Tobie miłości?
Wręcz odwrotnie. Raczej: "ten kto nie ze mną, ten nie przeciwko mnie".

_________________
"Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa." J 1:17


Wt sty 28, 2014 4:11 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz kwi 10, 2008 7:25 pm
Posty: 4338
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ile jest w Tobie miłości?
A czym jest miłość? Proszę o definicję.

A może zamiast próbować rozumieć się nawzajem ( z czego w efekcie musi wyjść niezły misz-masz), może lepiej wsłuchać się w Słowo Boże i posłuchać Tego, który nigdy się nie myli?
Nie takie proste? Ano nie, skoro różne wspólnoty chrześcijańskie różnie to Słowo interpretują. Dla mnie sprawa jest prosta - głos Kościoła Katolickiego (choć i tu powstał w ostatnich dekadach niezły bałagan interpretacyjny).

Kłamstwo w ładnym opakowaniu nie jest w stanie nikogo ubogacić.

_________________
Czemu wymieniasz moje przykazania
i na ustach masz moje przymierze
Ty co nienawidzisz karności
a słowa moje odrzuciłeś


Wt sty 28, 2014 4:27 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13319
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ile jest w Tobie miłości?
przyjaciel napisał(a):
Ja osobiście mam dość polemik między katolikami, protestantami i prawosławnymi.

To nie rozmawiaj. Jaki problem? Nazywamy to jednak znużeniem, zmęczeniem, gniewem a nie brakiem miłości. W imię miłości czasem lepiej odejść, postawić sprawę na ostrzu noża a nie tkwić w męczącym towarzystwie. To zniewolenie i przymus psychiczny, by chcieć toczyć bezowocne spory czując do tego niechęć. Co innego jak ktoś to widzi w innym świetle i szuka w rozmowie innych wartości.
A może to po prostu wina zimy. Nie ma miłościomierzy, więc pytanie jest postawione niewłaściwie. Miłość nie jest obiektywnie mierzalna a subiektywne odczucia zależą od tego jakie paramerty będę brane w jej ocenie, ocena też jest subiektywna. Ile % z Jezusa jest we mnie? Jak to zmierzyć?


Wt sty 28, 2014 4:55 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Wt sty 28, 2014 11:20 am
Posty: 6
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ile jest w Tobie miłości?
"Kłamstwo w ładnym opakowaniu nie jest w stanie nikogo ubogacić" więcej-to grzech wierzyć w coś co łamie przykazanie "Nie bedziesz mial Bogów cudzych przedemną" chodzi o to że kościół jest zły pyszny ponieważ wysługuję się przykazaniami by grzeszyć-Drugie przykazanie przestrzega, aby nie powoływać się fałszywie na Pana Boga, aby nie nadużywać imienia Bożego. Nadużycie imienia Bożego polega na tym, że ktoś powołuje się na Niego, by w „Jego imieniu” szkodzić życiu i wolności innych. dla mnie to normalne że nie mam prawa krzywdzic innych i zło to dla mnie tylko kierowanie wolą innych bo mamy prawo tylko decydowac o sobie bez wtracania innych oni rowniez maja tylko prawo decyzji o sobie


Wt sty 28, 2014 7:46 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn gru 17, 2007 6:50 pm
Posty: 279
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ile jest w Tobie miłości?
A może warto się pochylić nad tajemnicą Kościoła jako całości. Protestant szanujący katolika, katolik szanujący protestanta, to samo z prawosławnymi. Bez arogancji i wykrzykiwania wokoło "to ja mam rację". W internecie można wyczytać mnóstwo jadu zarówno protestantów, katolików jak i prawosławnych.
Pytając "ile jest w Tobie miłości", nie oczekuję odpowiedzi. Wystarczy, że wyczytam ją z tego jak się wyrażasz o innych chrześcijanach, jak ich traktujesz.

_________________
"Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa." J 1:17


Śr sty 29, 2014 12:26 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13319
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ile jest w Tobie miłości?
Kiedyś o tym pisalam. Miłość a maniery to dwie różne sprawy. O jadzie masz na końcu tej wypowiedzi o dojrzewaniu, przede wszystkim w miłości w miłości.

1 poziom: rzucamy kamieniami
Kiedy się choruje na potrzebę nieustannego odwetu, wtedy jest się potwornie samotnym. Świat gniewu jest czarno-biały.
Złudzenie winy polega na tym, że człowiek myśli jak dziecko-że on jest niewinny a wszyscy inni winni. Człowiek myśli, że jego odwet i pogarda są usprawiedliwione, dlatego ma prawo rzucać kamieniami, bo oddaje tym, czym w niego rzucają. Tymczasem to mówi się :
Jeśli ktoś z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem.
To człowiek biolologiczny, szczątkowa duchowość. Potrzebuje drugiego człowieka, który wskaże mu ten stan. Tacy ludzie nie znają siebie i spowiadają się ze spraw nieistotnych- pokłóciłem się z żoną, ale to ona sprowokowała! Kapłan może go zaniepokoić, by zaczął pytać siebie czy warto coś z tym zrobić...może podpowie jakieś rozwiązanie?

2.rzucają kamieniami, ale ja nie rzucam. Dlaczego? By Bóg nie rzucił we mnie.
Mamy nadal biologicznego i niedojrzałego człowieka, bo motywem jego postępowania jest lęk. Tu kapłan może wspierać człowieka, by stopniowo pozybywał się tego lęku wskazując kochającego Boga.
Stajemy się na wzór Boga nie wtedy, gdy jesteśmy doskonali, ale wtedy, gdy przebaczamy. On nas kocha nie dlatego, że jesteśmy doskonałymi ludźmi, którzy nigdy nie popełniają błędów, ale dlatego jesteśmy dziećmi uczącymi się chodzić i potrzebujemy Jego troski.
Penitent odchodzi pocieszony i nie kumuluje w sobie gniewu (to również problem medyczny a więc rola terapeutyczna somatyczno-duchowa). To nowy proces, który jest kontrolowany na poziomie świadomości...będzie nadal sporo pomyłek (=grzechów).
Czyż niewiasta może zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet ,gdyby ona zapomniała Ja nie zapomnę o tobie. oto wyryłem cię na obu dłoniach (Iz 49,15-16).
Gniewajcie się, ale nie grzeszcie (Ef 4, 26)


3. Mówimy: daruj Panie im winy, bo nie wiedzą co czynią. To odejście od koncentrowania się na sobie i usprawiedliwienie złoczyńcy. To próba stanięcia po stronie tego kto popełnia zło i obrona jego przed Bogiem. Skoro nie wie co czyni to jest niewinny. Dopiero tu leży oczyszczenie człowieka chorego 'na siebie'. To niezwykle długa droga.
Pewien psychiatra powiedział, że przebaczenie jest równie doniosłym odkryciem jak penicylina.
Przebaczajcie sobie, tak jak Bóg wam przebaczył (Ef 4, 32)

Chcąc przebaczyć musimy dostrzec dobre strony innego człowieka w wielu płaszczyznach(biologiczmej, genetycznej, psychologicznej, socjologicznej...).
A PŚ podpowiada:
Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą co czynią (Łk23,34)
Człowiek człowiekowi nie jest wrogiem, potrzebuje go. Pokrzywdzony i zraniony człowiek może z łatwością stać się niewolnikiem swej nienawiści do krzywdzicieli. To ona pęta rozum i nie pozwala trzeźwo myśleć. Nienawiść odbiera mu wolność i sprawia, że człowiek może zniszczyć i kąkol i pszenicę. Zrodzona z nienawiści moralność nazywa się moralnością niewolników.

Silne natury żyją ufnie i otwarcie przed sobą. Nie pamiętają długo swych wrogów i przykrości. Zemsta jest wadą moralną niewolników. W oparciu o odwet nie zbuduje się niczego nowego, potrafi tylko niszczyć. Niszczy też innych zniewolonych, mają więc wielu wrogów.

Niezadowolenie z siebie wyzwala pychę i zarozumiałość. Skaczę drugiemu do gardła, bo gniewam się na siebie.
Im bardziej dzielę się uczuciami, tym mniej się też wypieram (to mamy terapeutyczną rolę kapłana wysłuchującego nas...my tego potrzebujemy!). Gniew nie ma wagi moralnej, grzeszne jest wrogie działanie (ranienie innych). Odczuwanie gniewu to zdrowa reakcja na zranienie psychiczne a odczuwanie bólu-na fizyczne. Ważna jest postawa: co z nim zrobimy: będziemy go pielęgnowali przemieniając we wrogość, nienawiść (postawa prowadząca do ranienia zachowaniem pozbawionym miłości) czy przebaczymy. Przebaczając sami dostępujemy catharsis.
Prawdziwym problemem nie jest to, że lubimy Boga lub bliźniego, ale nie kochamy samych siebie.


Śr sty 29, 2014 8:54 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2504
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ile jest w Tobie miłości?
Cytuj:
Niezadowolenie z siebie wyzwala pychę i zarozumiałość.

Cytuj:
Prawdziwym problemem nie jest to, że lubimy Boga lub bliźniego, ale nie kochamy samych siebie.
Ogólnie info zapodane przez merss tłumaczą (moim zdaniem) "problem" nakreślony przez przyjaciela, taka jest natura człowieka, niedoskonała, wymagająca przezwyciężenia czy zapanowania nad nią. Może w pierwszym rzędzie jesteśmy wezwani do człowieczeństwa (w tym dobrym, najlepszym znaczeniu tego słowa), a później do bycia chrześcijanami. Jeżeli chodzi o szczegóły to zwróciłbym uwagę na fakt, że niezadowolenie z siebie ma dwie strony medalu, pycha i zarozumiałość to ta destrukcyjna, poszukiwanie przyczyn, zadawanie pytań, dążenie do zmian, to ta konstruktywna. Kochać siebie to dość ogólne wyrażenie, pytanie czy nie da się upchnąć w nim, bardziej lub mniej świadomie, używając języka merss "miłości do fałszywego ja".


Śr sty 29, 2014 9:48 am
Zobacz profil
Milczek
Milczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt sty 28, 2014 10:53 pm
Posty: 4
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ile jest w Tobie miłości?
Ciekawa dyskusja pozwolę sobie coś wtrącić. Mam nadzieję ze tym samym nie popsuje jej poziomu. Mam wrażenie, że osoba, która narzuciła ten temat nie zmierza do mierzenia miłości, ale do stwierdzenia: "wszak wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Boga, po co te kłótnie." Jeżeli źle odczytałem intencje z góry przepraszam.

1. Jesteśmy dziećmi jednego Boga zmierzającymi do jednego celu Świętości i przebywania z nim twarzą w twarz.

2. Dziś świat próbuje nam powiedzieć nie ważne jak wierzysz w Boga, ale ważne, że wierzysz. W tym problem sądzimy, że akceptacja drugiego człowieka = również akceptacja jego błędów i bylejakości.

3. Wyobraźcie sobie, że wszystkie kościoły Chrześcijańskie to jakieś szkoły uczelnie, które mają wykształcić człowieka na jakiegoś specjalistę o tytule Święty. Jeden jest uporządkowany drugi będzie bardziej chaotyczny i nastawiony na dobre samopoczucie uczniów, ale kosztem ich rozwoju. Ale idźmy dalej w tym przykładzie jedni uczniowie będą czuli się lepsi od innych, bo wiedzą więcej i bo renoma ich uczelni jest większa a rektor znany jest w świecie i podziwiany. Inni będą mówili, ale od nas się mniej wymaga niż od was lepiej spędzamy czas. W końcu ci pierwsi mogą poczuć żal ja się rozwijam widzę świat inaczej pełniej więcej rozumie, ale tamci myślą tylko o zabawie, jacy z nich specjaliści będą. A jeśli ich zrównają ze mną, a jeśli mi zarzucą mogłeś im pomóc wpłynąć na nich, bo ,,komu więcej dane od tego więcej wymagać będą" i tu pojawia się frustracja złość podyktowana również miłością i troską.


Sądzę chrześcijanie/ katolicy powinni się kłócić z miłości i godzić się w niej! :D


Śr sty 29, 2014 9:52 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13319
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ile jest w Tobie miłości?
Poznasz siebie a zrozumiesz świat. A poznawanie to droga ku dojrzałości w człowieczeństwie. I tego nas uczy Kościół, wzrastania w człowieczeństwie.
Trzy kroki prowadzące ku dojrzałości podałam za J.Tischnerem. Tak więc niczego przyspieszyć czy nakazac drugiemu się nie da. Można nauczyć się manier i bezkonfliktowego prowadzenia rozmów, to jednak tylko blichtr. Osobiście wolę prawdziwego a nie upudrowanego człowieka. Wolę tego, który się zmaga ze sobą a nie przekonanego o swej doskonałości wynikajacej z należenia do jedynie słusznej grupy religijnej. Od upudrowanego niczego się nie nauczę, on też jest zamknięty jak łupina orzecha.


Śr sty 29, 2014 10:00 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn gru 17, 2007 6:50 pm
Posty: 279
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ile jest w Tobie miłości?
Cytuj:
Może w pierwszym rzędzie jesteśmy wezwani do człowieczeństwa (w tym dobrym, najlepszym znaczeniu tego słowa), a później do bycia chrześcijanami.


Moim zdaniem to właśnie chrześcijaństwo jest istotą człowieczeństwa, tego w jaki sposób mamy postępować, czym się kierować itd.
Miłość do innych nie zakłada przejścia obojętnie obok tych rzeczy które nam się nie podobają w innych Kościołach. Chodzi o sposób wypowiedzi i o to czy na pierwszym miejscu akcentujemy to co łączy, czy może od razu "z grubej rury" o różnicach. W przypadku Kościołów katolickich, protestanckich i prawosławnych zdecydowanie pierwszym elementem przy rozmowie członków tych Kościołów powinno być to co łączy, a jest tego zdecydowanie więcej niż dzieli, bez względu co mówią fundamentaliści reprezentujący każdy tych nurtów.
Jest tego na tyle dużo, że możemy powiedzieć, że przez chrzest jesteśmy w jednym Ciele Chrystusa, czy to nie jest dużo?

_________________
"Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa." J 1:17


Śr sty 29, 2014 10:48 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz kwi 08, 2010 2:54 pm
Posty: 10806
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ile jest w Tobie miłości?
Przyjacielu...nie jestem Tobą ale gdybym był, to mając poczucie przynależności do wspólnoty Miłości, zadałbym pytanie ile we mnie jest miłości, a nie dociekał ile jej jest w Tobie...?

_________________
Postaw, Panie, straż moim ustom
i wartę przy bramie warg moich!
Mojego serca nie skłaniaj do złego słowa...


Śr sty 29, 2014 1:02 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn gru 17, 2007 6:50 pm
Posty: 279
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ile jest w Tobie miłości?
Pytanie to jest adresowane do każdego i każdej z nas.

_________________
"Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa." J 1:17


Śr sty 29, 2014 8:20 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz kwi 08, 2010 2:54 pm
Posty: 10806
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ile jest w Tobie miłości?
przyjaciel napisał(a):
Pytanie to jest adresowane do każdego i każdej z nas.
No własnie...
zatem to może w takiej wersji(?):

Ile jest we mnie miłości do innych chrześcijan, do ludzi z innych wspólnot, nawet bardzo radykalnych? Na ile ja potrafię wzbić się ponad swoje patrzenie na wiarę i zobaczyć, spróbować zrozumieć innych? W jaki sposób ja wypowiadam się o katolikach, protestantach, prawosławnych? Czy pomimo, że należę do innej wspólnoty potrafię dostrzec piękno drugich wspólnot ? Czy może zawsze patrząc na innych włącza mi się "apologetyka"? Czy wręcz agresja i mówienie to ja mam rację nie inni?

_________________
Postaw, Panie, straż moim ustom
i wartę przy bramie warg moich!
Mojego serca nie skłaniaj do złego słowa...


Śr sty 29, 2014 8:47 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 93 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL