Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt lis 19, 2019 11:49 pm



Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 1818 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93 ... 122  Następna strona
 Dosłownie/ nie dosłownie 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn kwi 07, 2003 6:53 pm
Posty: 2637
Lokalizacja: USA
Post Re: Dosłownie/ nie dosłownie
radozz napisał(a):
MJ napisał(a):
Bez Religii Prawdziwej.

Czyli sugerujesz, że żaden człowiek wyznający inną religię niż Twoja, badź nie wyznający żadnej, nie posiada moralnego kręgosłupa?


Tak.

Jezeli nawet Swieci Kosciola, ktorzy wyznawali Prawdziwa Religie popelniali grzechy*, to jakze ten ktory wierzy w falsz moglby wytrzymac chwile proby, jezeli falsz nie daje oparcia, bo jest lotnym piaskiem?

Kazdy kto zle wierzy MUSI popelniac grzechy, to jest bledy.


[* Grzechy Swietych byly czesto straszliwe. Np. Swiety Piotr, ktory chodzil po wodzie, widzial Cuda Pana Jezusa, widzial Go, jako Boga- przemienionego na Gorze Tabor. Widzial to wszystko, a zachowal sie jak zwykly tchorz. I to kogo sie przestraszyl w godzinie proby, gdy kur zapial?]


Pn maja 05, 2014 3:46 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N maja 22, 2005 11:05 am
Posty: 1495
Post Re: Dosłownie/ nie dosłownie
MJ napisał(a):
radozz napisał(a):
MJ napisał(a):
Bez Religii Prawdziwej.

Czyli sugerujesz, że żaden człowiek wyznający inną religię niż Twoja, badź nie wyznający żadnej, nie posiada moralnego kręgosłupa?


Tak.

Jezeli nawet Swieci Kosciola, ktorzy wyznawali Prawdziwa Religie popelniali grzechy*, to jakze ten ktory wierzy w falsz moglby wytrzymac chwile proby, jezeli falsz nie daje oparcia, bo jest lotnym piaskiem?

Kazdy kto zle wierzy MUSI popelniac grzechy, to jest bledy.


[* Grzechy Swietych byly czesto straszliwe. Np. Swiety Piotr, ktory chodzil po wodzie, widzial Cuda Pana Jezusa, widzial Go, jako Boga- przemienionego na Gorze Tabor. Widzial to wszystko, a zachowal sie jak zwykly tchorz. I to kogo sie przestraszyl w godzinie proby, gdy kur zapial?]

Jeśli wyznawcy Twojej religii popełniają grzechy (często bardzo straszliwe), to czym różni się ich kręgosłup moralny od kręgosłupów moralnych reszty świata i dlaczego ich miałyby być lepsze, skoro religia, jak sam przyznałeś, niczego nie gwarantuje.
W związku z powyższym można zadać pytanie, dlaczego uważasz, że nie można posiadać kręgosłupa moralnego wyłączając religię (skoro ona sama nie jest jego gwarantem)?

_________________
Prz 3, 5-6


Pn maja 05, 2014 5:09 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz kwi 10, 2008 7:25 pm
Posty: 4338
Post Re: Dosłownie/ nie dosłownie
Jezus gwarantuje pomoc (łaskę), ale też wymaga współudziału. Tu nie chodzi o klasyfikację (wnerwia mnie taka klasyfikacja) - kręgosłup lepszy, gorszy ( a kto stoi ,niechaj baczy by nie upadł ), tylko o wybór drogi. Bóg wskazuje drogę.

Ponadto moralność można dowolnie definiować, jeśli robi się to w oparciu o cośkolwiek innego niż Słowo Boże.

_________________
Czemu wymieniasz moje przykazania
i na ustach masz moje przymierze
Ty co nienawidzisz karności
a słowa moje odrzuciłeś


Pn maja 05, 2014 5:20 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N maja 22, 2005 11:05 am
Posty: 1495
Post Re: Dosłownie/ nie dosłownie
Ewa Agnieszka napisał(a):
Jezus gwarantuje pomoc (łaskę), ale też wymaga współudziału. Tu nie chodzi o klasyfikację (wnerwia mnie taka klasyfikacja) - kręgosłup lepszy, gorszy ( a kto stoi ,niechaj baczy by nie upadł ), tylko o wybór drogi. Bóg wskazuje drogę.

Ponadto moralność można dowolnie definiować, jeśli robi się to w oparciu o cośkolwiek innego niż Słowo Boże.

Jeśli doszliśmy do porozumienia, że można nie mieć kręgosłupa moralnego będąc wyznawcą danej religii, to jaki z tego płynie wniosek?
Ano taki, że można ten kręgosłup posiadać nie będąc wyznawca żadnej.

_________________
Prz 3, 5-6


Pn maja 05, 2014 6:39 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 14614
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Dosłownie/ nie dosłownie
radozz napisał(a):
Ponadto moralność można dowolnie definiować, jeśli robi się to w oparciu o cośkolwiek innego niż Słowo Boże.

Jeśli doszliśmy do porozumienia, że można nie mieć kręgosłupa moralnego będąc wyznawcą danej religii, to jaki z tego płynie wniosek?
Ano taki, że można ten kręgosłup posiadać nie będąc wyznawca żadnej.[/quote]
Teza jest chyba prawdziwa, ale nijak nie wynika z podanej przesłanki :)

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Pn maja 05, 2014 8:35 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz kwi 10, 2008 7:25 pm
Posty: 4338
Post Re: Dosłownie/ nie dosłownie
Ja tu do takich wniosków nie doszłam. Jeśli ktoś sobie przypisuje jakieś szczególne morale, to chyba objaw faryzejstwa, co? A może brak próby ogniowej i doświadczenia? Modlitwa faryzeusza nie znalazła uznania w oczach Boga.
Owszem, człowiek jest świadomy ewentualnego dobra, które dano mu uczynić albo talentów, które posiada, tylko po co zaraz samozachwyt?
Ja tam uważam, że nawet to dobro, które dano nam uczynić, jest łaską daną od Pana. Człowiek wiary podziękuje Bogu, a niewierzący przypisze to sobie. Człowiek wierzący powinien unikać takiej postawy.
Można czynić wielkie rzeczy z postawą pyszałka, albo chcąc zasłużyć na podziw, albo dla własnego ego, dla jakiejś korzyści, etc. - wtedy nie tylko, że dana rzecz nie będzie się wiązała z nagrodą od Pana (tą doczesną i wieczną), ale jeszcze może ściągnąć karę. Człowiek oceniający tylko zewnętrznie, będzie pełen zachwytu, a Bóg zna serce.
Jezus nie chce humanitaryzmu, lecz żywej wiary i miłości bliźniego. A miłość bliźniego powinna wypływać z miłości do Boga, bo ta miłość czysto ludzka bywa nieuporządkowana.

Ta moralność, o której Ty piszesz, kojarzy mi się z : Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek.

_________________
Czemu wymieniasz moje przykazania
i na ustach masz moje przymierze
Ty co nienawidzisz karności
a słowa moje odrzuciłeś


Pn maja 05, 2014 9:12 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt paź 08, 2013 11:30 pm
Posty: 1873
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Dosłownie/ nie dosłownie
Moim zdaniem religia jest bardzo ważna ale człowiek składa się także z przyjemnsci jak Jezus wierzył wyznawałam Boga nauczał ale również był na weselu w Kanie .Moim zdaniem duzo osob gubi się w naszej religi wchodzac zbyt głeboko ,zaniedbujac zycie ,nagładajac na siebie nie wiem jakie modlitwy ,pokuty,uznajac siebie i ciagle uwazaja za grzesznego równiez innych .Nie uznaje tego za usprawiedliwienie do grzechu ale moim zdaniem niektórzy przesadzaja kto wie kto grzeszy w tym momencie bardziej tylko Bóg jest w stanie ocenic.Bóg nie kazał się zmucic napewno rozumie ,że mamy równiez swoje uciechy zyciowe i jest to dla naszego zdrowia ,a takie zagłebianie sie doszukiwanie grzechów moim zdaniem nie jest dobre :).

_________________
Zabiegaj o sprawiedliwość, wiarę, miłość, pokój - wraz z tymi, którzy wzywają Pana czystym sercem..."


Pn maja 05, 2014 9:21 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz kwi 10, 2008 7:25 pm
Posty: 4338
Post Re: Dosłownie/ nie dosłownie
Nie tylko Bóg jest w stanie ocenić kto grzeszy, bo w oparciu o Słowo Boże również my mamy tę możliwość. Mamy kategorię grzechów ciężkich oraz lekkich. Można ocenić, kiedy człowiek schodzi z dobrej drogi.
Gdyby pewne kwestie były takie przesadzone oraz niepotrzebne , Bóg by się nie objawiał różnym osobom, przybliżając sprawy wiary, Matka Boża nie wzywałaby do pokuty, Słowo Boże również byłoby łagodniejsze w przesłaniu.
Owszem, równowaga być musi, szczególnie w życiu osób świeckich, potrzebna jest również rozrywka, odpoczynek, itp.
Bóg chciałby, żeby człowiek umiał się zasmucić, ale nie smutkiem Judasza, lecz smutkiem błogosławionym, który wprawia w ruch, zmianę. A taki ruch już daje radość - tę Bożą.

_________________
Czemu wymieniasz moje przykazania
i na ustach masz moje przymierze
Ty co nienawidzisz karności
a słowa moje odrzuciłeś


Pn maja 05, 2014 10:29 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt paź 08, 2013 11:30 pm
Posty: 1873
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Dosłownie/ nie dosłownie
Smutek dobrze przezyty bywa rowniez uzdrawiajacy i tak jak bez smutko nie mozna zyc ani sie cieszyc tak samo tecza jest tylko po deszczu, smutek prawda zmienia ale ten prawdziwy, natomiast nie wiem jak rozumiec smutek Judasza ? Bardzo madrze napisalac Ewa Agnieszka.

_________________
Zabiegaj o sprawiedliwość, wiarę, miłość, pokój - wraz z tymi, którzy wzywają Pana czystym sercem..."


Pn maja 05, 2014 10:38 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt paź 08, 2013 11:30 pm
Posty: 1873
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Dosłownie/ nie dosłownie
Chcialam jeszcze dodac, ze zmutek jest potrzebny obecnie bardzo duzo osob leczy sie na depresje a w mediach przeszczesliwi ludzie reklamuja rozne produkty ogolnie jest na topie bycie szczesliwym a smutek wlasnie jest potrzebny , podobne ze stresem sa to normalne potrzebne do zdrowia reakcje wiekszosc osob chorych psychicznie ma wlasnie deficyty tych uczuc.

_________________
Zabiegaj o sprawiedliwość, wiarę, miłość, pokój - wraz z tymi, którzy wzywają Pana czystym sercem..."


Pn maja 05, 2014 10:48 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13024
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Dosłownie/ nie dosłownie
@radozz
Mozesz przyjąć religijny system wartości jako słuszny i sam utracić wiarę. Nie kwestionujesz go, więc uznajesz za swój. Z taką sytuacją mamy do czynienia w Polsce. Dziecko zostało wychowane w określonym systemie wartości i nigdy go nie zanegowało.
Mój znajomy psycholog (niewierzący) starał się o umieszczenie dziecka w przedszkolu katolickim, ponieważ odpowiadały mu sposoby wychowywania. Dzieci w krajach muzułmańskich chodzą do katolickich szkół. Zakonnikom nie wolno jedynie uczyć dzieci religii katolickiej. Szkoły te są wysoko oceniane przed elity muzułmańskie.

Skopiowałam, by nie uciekło z forum...
'Św Paweł stwierdził tutaj (Rz2, 14-15) istnienie innego obok Objawienia (Zakonu) źródła zasad moralnych. Źródłem tym jest po prostu sama rozumna natura ludzka (z natury czynią), która zobowiązuje każdego normalnego człowieka do spełnienia tych czynów, które stanowią w Objawieniu treść Zakonu Bożego. Św Paweł nie wypowiada się wyraźnie co do tego, czy i w jakim stopniu wszystkie te zasady moralnego postępowania, czyli normy, które zawierają się w Objawieniu, wypływają z samej natury ludzkiej. W świetle powyższych zdań nie ulega jednak wątpliwości, że co najmniej najważniejsze z nich są każdemu normalnemu człowiekowi znane z samej natury, bez objawienia ich ze strony Boga. Z natury też obowiązuje w sumieniu każdego człowieka, który jest ich świadom (poświadcza im to sumienie). Tekst z Listu do Rzymian jest rozstrzygający w sprawie poglądu na sposób pochodzenia norm moralnych.

Etyka chrześcijańska utrzymuje, że normy moralne, podobnie jak prawa natury stworzonej pochodzą od Stwórcy, jednakże sposób pochodzenia olbrzymiej większości tych norm jest naturalny: człowiek uświadamia je sobie po prostu rozumem. W ten sposób uświadamia je sobie człowiek nie znający Objawienia, ale ta naturalna rozumowa droga nie przestaje bynajmniej istnieć dla człowieka znającego Objawienie. Owszem, w Objawieniu znajduje on jakby dodatkowe i nadprzyrodzone światło oraz dodatkową podstawę do uznania owych norm, znajduje ideały moralne, które może uznać za trudne dla swojej natury, ale nie może nie uznać za zgodne ze swym rozumem, zwłaszcza gdy zostały podane w takim świetle i w takim kontekście jakim jest Objawienie. (...)

Źródłem poznania zasad moralnych zawsze jest w jakiś sposób natura i rozum. Rozum bowiem jest zdolny do poznawania prawdy. Na tej jego naturalnej zdolności opiera się też działalność normotwórcza, u podstaw jej bowiem stoi poznanie prawdy o dobru. Rozum poznaje prawdę o dobru moralnym w odniesieniu do tego, co stanowi przedmiot ludzkich czynów oraz w odniesieniu do czynów samych. Prawda o dobru opiera się na zrozumieniu natury człowieka oraz jego celów, dobrem bowiem jest to, co odpowiada naturze z uwagi na cel samego bytu. Dlatego również i te wszystkie zasady moralne, które znajdują się w PŚ, zwłaszcza zaś w Ewangeliach, o tyle stają się faktycznymi zasadami ludzkiego postępowania, o ile zostaną poznane przez rozum jako zgodne z naturą, a jej dążnościami, aspiracjami oraz w jakiś sposób z jej możliwościami. (Tam, gdzie rozum stwierdza, iż możliwości natury nie wystarczają, tam zaczyna się działanie łaski, na które rozum oświecony wiarą liczy). Niemniej żadna z objawionych norm moralnych nie może być wbrew rozumowi oraz wbrew naturze'.
/Elementarz Etyczny- K. Wojtyła/


Wt maja 06, 2014 2:10 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13024
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Dosłownie/ nie dosłownie
MJ napisał(a):
jakze ten ktory wierzy w falsz moglby wytrzymac chwile proby, jezeli falsz nie daje oparcia, bo jest lotnym piaskiem?

To latwo zakwestionować. Pod wieczór naszego życia będziemy sądzeni z miłości. Tak powiada św. Jan od Krzyża za Biblią.
I cóż mamy? Mamy wierzącego, który zamiast skoncentrowac się na walce ze swoim drugim 'ja', odczytać i realizować swe właściwe powołanie, odpuszcza sobie obowiązki stanu, bo nie daje sobie z nimi rady. Znajduje pocieszenie w zbawianiu innych poprzez grzmienie i ciągłe wskazywanie im błędów. Nie widzi, że czyniąc to obmawia, posługuje się oszczerstwami, wchodzi jako ewangelizator zupełnie do tego nieprzygotowany. On tak naprawdę chce poczuć pochwałę od ośrodka nagrody w swoim mózgu. Jego życie wewnętrzne może więc leżeć w gruzach, zupełnie nie zajmuje się sobą. Odczytuje błędnie, że to właśnie miłość. To fałsz i odwrócenie, którego on nie widzi.
Czasem krytykę odbiera się jako ocenę ludzi świata a nie prawdę, bo ktoś czuje, że jest prorokiem. Widzi fałszywie i brnie w ślepą uliczkę. I cieszy go ta krytyka, bo czuje wewnętrznie, że święci ludzie tak właśnie byli traktowani, wciąż kłody pod nogi. Tyle, że święty trzymał się drugą ręką Kościoła i nie chodził sam.
I masz wspaniałego człowieka ateistę. Wpisuje się we wszystkie kanony człowieka dobrego i dojrzałego. Nie potrafi uwierzyć i to deklaruje.

Na koniec test z dobra w momencie śmierci (teoretyzuję). Kto go zda? Ateiście wystarczy wówczas emocjonalny błysk Bożej dobroci, by potrafił dobrze wybrać. Jemu wystarczyłby ten błysk nadzwyczajności, by całkowicie odciął się od ateizmu już w życiu.
Który z tych ludzi pielęgnował cnoty w swoim życiu? Ten, który grzmiał na innych zaniedbując to do czego został tak naprawdę powołany, czy ten, który pomagał innym, nie stawał na podium chwały oczekując pochwał uznając, że to jego powinność...bo tak trzeba, bo ja tak powinienem.

Boga nic nie ogranicza, że będzie wspierał swą łaską dobro i wysiłek człowieka. Łaski nie są ograniczone dla wierzących.
Błędy popełnia każdy kto jest aktywny.


Wt maja 06, 2014 2:42 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn kwi 07, 2003 6:53 pm
Posty: 2637
Lokalizacja: USA
Post Re: Dosłownie/ nie dosłownie
merss napisał(a):
To latwo zakwestionować. Pod wieczór naszego życia będziemy sądzeni z miłości. Tak powiada św. Jan od Krzyża za Biblią.
I cóż mamy? Mamy wierzącego, który zamiast skoncentrowac się na walce ze swoim drugim 'ja', odczytać i realizować swe właściwe powołanie, odpuszcza sobie obowiązki stanu, bo nie daje sobie z nimi rady. Znajduje pocieszenie w zbawianiu innych poprzez grzmienie i ciągłe wskazywanie im błędów. Nie widzi, że czyniąc to obmawia, posługuje się oszczerstwami, wchodzi jako ewangelizator zupełnie do tego nieprzygotowany. On tak naprawdę chce poczuć pochwałę od ośrodka nagrody w swoim mózgu. Jego życie wewnętrzne może więc leżeć w gruzach, zupełnie nie zajmuje się sobą. Odczytuje błędnie, że to właśnie miłość. To fałsz i odwrócenie, którego on nie widzi.


Taki czlowiek wcale nie jest wierzacy.
Tylko tak go "ludzie odbieraja".
Wierzacy prawdziwie- wierzy w kazde Slowo Boze.
Czyli takze i w to:

Wielu powie Mi w owym dniu: "Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?" Wtedy oświadczę im: "Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!"

Tak oto wielu "prawdziwych prorokow" (ktorzy prawdziwie prorokuja) bedzie potepionych!
Wszystko spelnilo sie- to co prorokowali.
Lecz beda POTEPIENI.

Tu trzeba rozumu !

Cytuj:
I masz wspaniałego człowieka ateistę. Wpisuje się we wszystkie kanony człowieka dobrego i dojrzałego. Nie potrafi uwierzyć i to deklaruje.


To falszywe zalozenie.
To UROJENIE.
Ateista JEST ZAWSZE ZLY.
Ty jednak nie umiesz czytac serca, tylko sadzisz z pozorow.
"Dobroc ateisty" JEST ZAWSZE jego obluda.

Ty tego nie rozumiesz.
Swuiat tego nie rozumie.
Dlatego blednie wierzycie, ze "mozna byc dobrym bez Boga".

Musicie wiec poczekac az sie wypelni!
Az swiat zbudowany na Wielkiej Apostazji wyda owoc w pelni dojrzaly.
Do czasu czasow.
Wtedy poznacie "dobroc ateistow".
Gdy "puszcza im hamulce", ktorych NIGDY NIE MIELI !


Bo tylko ten kto w Boga wierzy, kto sie Boga boi moze miec hamulce moralne.

Lecz jesli to wam nie wystarczy, to poznacie prawdziwosc moich slow na Koncu.
Gdy wyjda na jaw zamysly serc.
Wtedy poznacie "dobroc bezboznikow".
Ze byla OBLUDA.


Cytuj:
I masz test na egzamin z dobra w momencie śmierci (teoretyzuję). Kto go zda? Ateiście wystarczy wówczas emocjonalny błysk Bożej dobroci, by potrafił dobrze wybrać. Jemu wystarczyłby ten błysk nadzwyczajności, by całkowicie odciął się od ateizmu już w życiu.


Co za szatanskie brednie !
Czy Ty w ogole znasz Nauke Kosciola?
Jezeli nawet wierzacy zbawi sie z trudnoscia, to zbawienie bezboznika JEST CUDEM, a zbawienie go w chwili konania jest prawie niemozliwe.

W chwili konania: cale pieklo rzuca sie na czlowieka!


Coz wiec pomysli ateista, gdy zobaczy diably, jak sie na niego rzucaja, jak szydza z niego- tak jak je opisuje Kosciol?
Coz pomysli, gdy zobaczy ten "blysk nadzwyczajnosci"?

Otoz prawie kazdy z nich pomysli wowczas "zwariowalem, stracilem rozum, mam halucynacje".

I tak dzieje sie PRAWIE KAZDEMU bezboznikowi w chwili konania: to znaczy nie jest on zdolny w ostatniej chwili zwrocic sie do Boga, poniewaz przez cale zycie zdeformowal sobie swoj rozum, wypaczyl go doszczetnie. I on nie potrafi inaczej myslec, jak TYLKO tak, ze w kazdej chwili polyka te "objasnienia", ktore podaje mu do rozumu bozek wiedzy, bozek bezboznosci.
A widzenie diabla i piekla bozek nauki objasnia slowem "halucynacja".
Taki wiec bedzie akt rozumu niemal kazdego z bezboznikow w chwili konania: wsrod wielkiego przerazenie i zdezorientowania pomysli sobie "zwariowalem, wlasnie halucynuje".
Po czym umrze.
A diably popedza jego dusze do piekla.
On zas dalej bedzie trwal w przeswiadczeniu, ze "wciaz zyje, tylko halucynuje".
Dlaczego mialby wtedy (juz w piekle!) pomyslec, ze "umarl"?

No dlaczego ?!


Czyz w rozumie jego nie utrwalilo sie (bledne myslenie), ze "przeciez istnienie po smierci to urojenie, to niemozliwa rzecz"?


Powiadam Ci, a to jest Prawda:
Wielu bezboznikow stanie na sadzie szczegolowym (w chwili smierci), zobacza Boga, uslysza Wyrok, zostana popedzeni do piekla, lecz beda MYSLELI ZE WCIAZ ZYJA, A TYLKO ZACHOROWALI NA ROZUM, wiec widocznie "halucynuja".


I zostanie im to na Wiecznosc.
Takie myslenie.
Taki FALSZ w mysleniu, takie zapetlenie rozumu w falszu.

Albowiem "pan wiedzy" ma mnostwo sposobow by zniewolic czlowieka, a podsuwa swoje "wyjasnienia" do Konca i przez cala Wiecznosc (tym, ktorych zlowil)


Dlatego kto cale zycie, az do ostatniej chwili zyl jako bezboznik, ten ma MINIMALNA SZANSE na Zbawienie.


Jakie zycie taka smierc.
Czyz nie wiesz ze kazdy ma do wykonania TAKA SAMA PRACE (nad soba) by wejsc do Raju ?

Kto nie pracowal cale zycie, ten "nadrobi wszystko w jednej chwili, w chwili konania"?
W tej chwili, gdy cale pieklo rzuca sie na czlowieka, a cierpienie i przerazenie maca rozum i paralizuja wole ?

Dlatego wiekszosc bezboznikow, tych ktorzy trwali w bezboznosci az do ostatniej chwili, do chwili konania- bedzie potepionych.
NIE ZDOLAJA UWIERZYC W OSTATNIEJ CHWILI.
Bo nawet sie nie zorientuja, ze to juz ostatnia chwila ich zycia !

Lecz pomysla, ze zachorowali i wlasnie szwankuje im rozum.

BO TAK NAUCZYLI SIE MYSLEC, TAKIM SCHEMATEM.
W taki sposob wypaczyli sobie rozum.


Powiadam Ci:
Nie poznaja chwili konania, nie poznaja godziny smierci!

To JEST Sprawiedliwosc Boza:
Jakie zycie, taka smierc.

Cytuj:
I cieszy go ta krytyka, bo czuje wewnętrznie, że święci ludzie tak właśnie byli traktowani, wciąż kłody pod nogi.



Pan Jezus wprost mowil, aby sie cieszyc, gdy ludzie atakuja cie z Jego powodu.
Podwazasz Jego Slowa?

Cytuj:
Boga nic nie ogranicza, że będzie wspierał swą łaską dobro i wysiłek człowieka. Łaski nie są ograniczone dla wierzących.
Błędy popełnia każdy kto jest aktywny.


Musisz zapoznac sie z Nauka Kosciola!
Ale koniecznie z ta sprzed SWII.

Wtedy zrozumiesz jak oplakana jest chwila konania bezboznika.

Wiekszosc tych, ktorzy cale zycie zyli bez Boga bedzie potepionych.
Nie nawroca sie w chwili konania.


To JEST Prawda.
Na to takze stawiam swoja dusze.


Wt maja 06, 2014 3:45 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt sie 17, 2012 11:13 pm
Posty: 3007
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Post Re: Dosłownie/ nie dosłownie
merss napisał(a):
Pod wieczór naszego życia będziemy sądzeni z miłości.

Miłość rodzi się z Prawdy, a nie z fałszu.
Ateista tkwi w fałszu, a więc Miłości w nim nie ma.
To kończy spekulacje na temat domniemanej wyższości moralnej ateisty.


Wt maja 06, 2014 5:36 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13024
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Dosłownie/ nie dosłownie
MJ napisał(a):
Taki czlowiek wcale nie jest wierzacy.

Jest to wiara niedojrzała. Nie ma jednak żadnej zależnosci od wieku. Taki może pozostać do końca swych dni. Nie nauczymy nikogo dojrzałości. To praca własna. Dlaczego nie wolno nam nikogo oceniać pod kątem jego wartości jako człowieka i wiary? Zastanawiałeś się kiedyś nad tym? Od tego rozpoczyna się naukę świętości.
Wiara ma kształtować człowieka, to proces. Dlaczego więc masz tylko dwie etykietki: wierzy jak trzeba- nie wierzy? A czyściec?
Cytuj:
Wierzacy prawdziwie- wierzy w kazde Slowo Boze.

...albo swoje interpretacje
Cytuj:
Wielu powie Mi w owym dniu: "Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?" Wtedy oświadczę im: "Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!"

...w przeszłości i za chwilę się ich dopuszczasz oceniając mnie. Nie masz takiego prawa. Bóg zna sekret nie tylko Twojego sumienia, On zna też sekret mojego sumienia. Jeśli ja nie znam Twych sekretów, moje też tylko domniemujesz i niczym nie różnisz się od Rutusa, który wsadził mnie do szulfady z etykietką brak empatii i nieuczciwa prowokatorka i przez te filtry odczytuje wszystko co piszę. Czynisz dokładnie to samo, masz matrycę do odczytania mojego sumienia?
Cytuj:
Tu trzeba rozumu !

Czasem potrzeba też Bożej łaski, by widzieć więcej. Tak chyba to ujmuje Biblia? Patrz w serce...
Cytuj:
To falszywe zalozenie.
To UROJENIE.
Ateista JEST ZAWSZE ZLY.

Nie. A. Frossard tak właśnie uwierzył, Bóg sam do niego podszedł. Dlaczego ograniczasz Boga? Wiara jest łaską i można ją utracić z własnej winy (tak uważa J.Newman). Czy to oznacza, że Bóg sobie też odpuszcza i pozostawia człowieka? Dlaczego podszedł do bł. J.Newmana i innych? Ateistą jest się do śmierci, nie wiesz co się dzieje w chwili śmierci. Nie odkrywaj więc zasłon, które powiesił Bóg. Na jakiej podstawie twierdzisz, że ktoś kto nie potrafi uwierzyć, nie otrzyma nadzwyczajnej łaski żalu za grzechy w chwili śmierci?
Cytuj:
Ty jednak nie umiesz czytac serca, tylko sadzisz z pozorow

Nigdy nie przypisywałam sobie nadzwyczajnych umiejętności. Moje zdanie to wynik doświadczeń, nie wizji. Może i sądzę z pozorów, znów zgadzacie się z Rutusem w tej kwestii, toczka w toczkę. :)
Cytuj:
"Dobroc ateisty" JEST ZAWSZE jego obluda.

To trudno ustalić. Człowiek jest mistrzem w samooszukiwaniu się. Mamy w mózgu ośrodek nagrody, działa poniżej progu świadomości.
Cytuj:
Ty tego nie rozumiesz.
Swuiat tego nie rozumie.
Dlatego blednie wierzycie, ze "mozna byc dobrym bez Boga".

Nie można. Ja napisałam, że Boga nic nie ogranicza. Jak zechce łaskę otrzyma i niewierzący, bo Bóg zna jego ścieżkę życia.
Cytuj:
Musicie wiec poczekac az sie wypelni!
Az swiat zbudowany na Wielkiej Apostazji wyda owoc w pelni dojrzaly.
Do czasu czasow.

Jaką wartość ma dla mnie ta przemowa? W czym mi pomoże? Jaką wartość dla Ciebie ma ta przemowa? Poczujesz się lepiej? A jeśli to zbędnie wypowiadane słowa? I będziesz musiał się rozliczyć z tego, że innych oceniałeś wg klucza apokaliptycznego. I to literalnie a księga jest zakodowana.
Cytuj:
Wtedy poznacie "dobroc ateistow".

Chcesz to poznać czy czynisz wszystko, by im pomóc? To zasadnicza różnica. Cieszy Cię ich potępienie, bo wyjdzie na to, że masz rację? To światło/ sól czy miecz?
Cytuj:
Gdy "puszcza im hamulce", ktorych NIGDY NIE MIELI

To zatroskanie czy radość, że będą mieli na co sobie zasłużyli?
Cytuj:
Bo tylko ten kto w Boga wierzy, kto sie Boga boi moze miec hamulce moralne.

Niestety, nie takie to proste. Neurotyk/psychotyk nie będzie dojrzale wierzył (są wyjątki) będąc święcie przekonanym, że to inni popełniają błędy. Będzie zawsze widział innych, nie siebie. Są ewangelizatorzy, którzy nagle wyszli z nałogów - po pielgrzymce, spowiedzi po wielu latach, czy innym religijnym przeżyciu. Nie widzą, że wpadli w następny- uzależnienie religijne. To czasem się zdarza- zamiana uzależnień. Ci ludzie są odbierani przez otoczenie (i księży) jako święci, tylko najbliżsi mają dylemat. Dlaczego, skoro on taki święty, jest taki trudny i nieczuły.
Cytuj:
Lecz jesli to wam nie wystarczy, to poznacie prawdziwosc moich slow na Koncu.
Gdy wyjda na jaw zamysly serc.
Wtedy poznacie "dobroc bezboznikow".
Ze byla OBLUDA.

Wyjdzie prawda o każdym z nas. Nie zawężaj słów Boga do celów ewangelizacyjnych.
Cytuj:
Co za szatanskie brednie !

Nie. Ja nie ograniczam Boga i słucham słów papieskich. Benedykt XVI tak właśnie przemawiał do niewierzących. Jak nie potraficie uwierzyć, spróbujcie żyć jak wierzący. Przepustką do nieba jest miłość. To chyba Biblia?
Cytuj:
Czy Ty w ogole znasz Nauke Kosciola?

Wyżej wyjaśniłam. Masz też precedens dobrego łotra.
Cytuj:
Jezeli nawet wierzacy zbawi sie z trudnoscia, to zbawienie bezboznika JEST CUDEM, a zbawienie go w chwili konania jest prawie niemozliwe.

Nie ograniczaj Boga, bo nieprawnie wchodzisz na Jego tron. Wierzący ma troszczyć się o zbawienie swoje i tych, którzy zostali mu powierzeni. Ile czasu tracisz na modlitwę, by ateiści forumowi się nawrócili? Jakie posty w tym celu sobie narzucasz? To nie jest zapytanie, które powinno znaleźć tu odpowiedź. To zapytanie skierowane do serca człowieka wiary.
Cytuj:
Coz wiec pomysli ateista, gdy zobaczy diably, jak sie na niego rzucaja, jak szydza z niego- tak jak je opisuje Kosciol?

Tak samo rzucą się na wierzącego, zaatakują najsłabsze punkty, te najdalsze od Boga. Masz przewagę, bo znasz wcześniej scenariusz. A jak siebie nie znasz?
Cytuj:
Coz pomysli, gdy zobaczy ten "blysk nadzwyczajnosci"?

Nie wiem. Jedni mi odpowiadali, że wówczas, by uwierzyli, inni, że nie zrobi to na nich żadnego wrażenia. Ja mam pytania, nie znam odpowiedzi. Ludzie wierzący też mylą złudzenia z Bożymi natchnieniami. Pomylenie złudzeń z natchnieniami jest bramą zamykającą dalszy rozwój duchowy.
Cytuj:
Otoz prawie kazdy z nich pomysli wowczas "zwariowalem, stracilem rozum, mam halucynacje".

Niekoniecznie. Frossard uwierzył w ów błysk i wiedzę wlaną. Skąd wiesz jak zapisujemy księgę życia? Chyba nie wierzysz w odgórny zapis oraz to, że jesteśmy pacynkami?
Cytuj:
I tak dzieje sie PRAWIE KAZDEMU bezboznikowi w chwili konania: to znaczy nie jest on zdolny w ostatniej chwili zwrocic sie do Boga,

Jeśli był dobrym człowiekiem, są jakieś przeciwskazania, by nie potrafił odpowiedzieć jak dobry łotr?
Cytuj:
poniewaz przez cale zycie zdeformowal sobie swoj rozum, wypaczyl go doszczetnie.

Przeczą temu łotrzy. I zakrył Bóg przed człowiekiem los tego złego.
Cytuj:
A diably popedza jego dusze do piekla.

O tym Biblia milczy. W swych Notatkach napisał JPII - wiemy, że w piekle jest Szatan. Nic więcej nie wiemy.
Resztę wiemy z objawień prywatnych- świętych. Tylko od nich wiemy, że piekło nie jest puste. Jak to mi niedawno powiedział mądry ksiądz staruszek- tajemnica Boga.
Cytuj:
Powiadam Ci, a to jest Prawda:
Wielu bezboznikow stanie na sadzie szczegolowym (w chwili smierci), zobacza Boga, uslysza Wyrok, zostana popedzeni do piekla, lecz beda MYSLELI ZE WCIAZ ZYJA, A TYLKO ZACHOROWALI NA ROZUM, wiec widocznie "halucynuja".

Nie wiem jak to będzie.
Cytuj:
Czyz nie wiesz ze kazdy ma do wykonania TAKA SAMA PRACE (nad soba) by wejsc do Raju ?

Pięknie to pisał ks. Twardowski. Niektórym to się trafiła fantastyczna osobowość kochająca ludzi bez wysiłku, inny są zadziorni i wciąż mają pod górkę, wciąż napotykają przeszkody.
Nie dostaliśmy równo i nie wszyscy wykonują tę samą pracę. A trafią do raju. Zapłatę dostajemy za całą dniówkę, niektórzy tylko za godzinę pracy. Nie ma równo, miłość też ma wachlarz odcieni. To, że nie jest równo masz opisane w PŚ. Tyle, że każdy będzie kochał i nie będzie zazdrosny o to, że inny ma więcej.
Cytuj:
Kto nie pracowal cale zycie, ten "nadrobi wszystko w jednej chwili, w chwili konania"?

Mylisz nawrócenie, życie jako pełnienie dzieł miłości i nadzwyczajną łaskę żalu za grzechy w momencie śmierci. Nie wiemy kto jej dostąpi.
Cytuj:
W tej chwili, gdy cale pieklo rzuca sie na czlowieka, a cierpienie i przerazenie maca rozum i paralizuja wole ?

W tej chwili zawołanie- Boże pomóż, bo zgrzeszyłem i ginę może odpędzić demony...to doczytałam w książeczce o piekle, miała imprimatur i była bardzo stara. Ja się nie mądrzę, nie wiem.
Ateiści są zostawieni Bożemu Miłosierdziu, wierzący mają zadania określone w PŚ.
Cytuj:
Dlatego wiekszosc bezboznikow, tych ktorzy trwali w bezboznosci az do ostatniej chwili, do chwili konania- bedzie potepionych.
NIE ZDOLAJA UWIERZYC W OSTATNIEJ CHWILI.

Znów ograniczasz Boga. Sami nie potrafią.
Cytuj:
Pan Jezus wprost mowil, aby sie cieszyc, gdy ludzie atakuja cie z Jego powodu.
Podwazasz Jego Slowa?

Nie. Mechanizmy obronne odwracają znaczenie słów. Prześladowany może być prześladowcą a nie ma o tym bladego pojęcia. Inaczej jednak reaguje niż prawdziwy prorok.
Jesteś zbyt zamknięty, bym Tobie uwierzyła w wiele słów, ktore wypowiadasz, nie chcesz nawiązywać ludzkich relacji. Dopuszczam jednak to, że nie musisz mi ufać.
Cytuj:
Wtedy zrozumiesz jak oplakana jest chwila konania bezboznika.

Czytałam.
Cytuj:
Na to takze stawiam swoja dusze.

I zachowujesz zamknięte serce? Nie ma w tym jednak złośliwości; jestem zadziorna, nie złośliwa.
_____________________
watchman napisał(a):
Ateista tkwi w fałszu, a więc Miłości w nim nie ma.
To kończy spekulacje na temat domniemanej wyższości moralnej ateisty.

Ateista tkwi w fałszu odnoście ukierunkowania na Boga. To nie ogranicza Boga, by mu pomagać i wspierać łaską. Może więc czynić dobro.


Wt maja 06, 2014 5:52 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 1818 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93 ... 122  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL